Witajcie!
Dzisiejszy wpis piszę z siebie bardzo zadowolony, chociaż z opóźnieniem, bo sprawa dotyczy weekendu.

Rzecz jest następująca: w piątek popsuł mi się laptop, co mu się zdarza, w końcu ja dużo eksperymentuję, sprzętowo również, wymieniam, zmieniam, stukam, więc…

No ale problem był poważniejszy, bo uszkodziła się pewna magistrala.
Laptop jest dla mnie narzędziem niezwykle ważnym, wykorzystuję go w szkole, w domu, prawie ciągle.
Mam też, to prawda, ICS’a z rakiety, ale on się do takiej pracy nie nadaję.
Jest też komputer stacjonarny, który swoją drogą sam złożyłem, ale…
Nie lubię jego klawiatury.
Tak, jedyna przyczyna, dla której rzadko z niego korzystam jest taka, że nie podoba mi się jego klawiatura.
🙂

Ale wróćmy do laptopa, obdzwoniłem siedem czy osiem serwisów.
Nie, nie żeby mi to naprawili…
Od dawna nie daję komputera nikomu do naprawy, po prostu nie ufam takim osobom, bo im zależy na zarobku, a nie długotrwałym działaniu.
Dzwoniłem pytając o tę część do wymiany.
W jednym serwisie powiedzieli, że nie mają.
W pozostałych dowiedziałem się, że moja wiedza informatyczna jest marna, a laptop nie zadziała nawet, jak to wymienię, bo popsuła się płyta główna i mostek północny.

No więc, skoro nigdzie nie mogłem dostać tej części, a laptopa potrzebowałem, pobawiłem się, a ekolodzy powinni być ze mnie dumni.
Bo oto informatyczny recycling.

Powiedzmy, że popsuła się magistrala zasilania komputera razem z kilkoma obwodami i półprzewodnikami…
I tutaj zaczęła się zabawa.
Rozejrzałem się, co mam w domu.
Ogólnie, nowa magistrala powstała z: taśmy połączeniowej ze starego obiektywu, tranzystorów z popsutego dyktafonu, kawałka taśmy klejącej, kondensatorów ze starego odkurzacza i blaszki… nie wiem, skąd ta blaszka, taki cieniutki kawałek metalu, nie mam pojęcia, znalazłem w piwnicy, ale się nadała.

Dlaczego o tym piszę? Żeby uprzytomnić wam, jak dużo części zamiennych można znaleźć w domu.

Pierwszym krokiem było rozlutowanie tego dyktafonu, kamery i odkurzacza…
I to jest ta chwila, kiedy moje chomikowanie starego, niedziałającego sprzętu się opłaca.
Po rozlutowaniu tego na części pierwsze, nie ukrywam, że z pomocą osoby widzącej, zaprojektowałem nową magistralę.
I wiecie co? Działa.
Może wygląda mniej profesjonalnie, bo widać, hmmm, taśmę klejącą, która trzyma luty, ale…
To głęboko w trzewiach laptopa, gdzie i tak nie jedno wymieniłem…

Przy okazji naprawy magistrali postanowiłem wymienić gniazdo słuchawkowe w moim laptopie, bo troszkę już nie stykało, trochę bardzo.

Zatem pod lutownicę poszła jakaś stara karta dźwiękowa, nie pytajcie, skąd mam takie rzeczy, ja po prostu na prawdę zbieram wszystko, co się psuje lub przestaje być używane.

No i jest nowe, pięknie działające gniazdo.

I to się nazywa recycling. 🙂

3 uwagi do wpisu “Naprawy i naprawy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *