Dzieło Ginia, o którym wam już wspominałem…
Powstałe na mojej osiemnastce w wyniku generalnej głupawki.
Autorem słów jest Ginio, czyli Piotr Giniewicz.
Na melodię "Morskich Opowieści".
W poniedziałek chyba przesłał mi cały tekst, ale już z Warszawy nie miałem ochoty tego wrzucać, no więc…
Robię to dzisiaj.

Kiedy matma szumi w głowie,
Cały świat nabiera treści,
Wtedy chętnie liczy człowiek,
Funkcji pierwiasteczki.

Hej tam całkuj śmiało!
Hej iksa weź przed nawias!
Tę pieśń matematyczną,
Śpiewam właśnie dla was.

Był raz sobie matematyk,
Zwał się Franek, ten z Krakowa,
Jednak Franka pokonała,
Funkcja kwadratowa.

Hej tam całkuj śmiało…

Delta znów jest niewymierna,
Reszta zostaje z dzielenia,
Więc zawsze warto wypisać,
Wszystkie założenia.

Hej tam całkuj śmiało…

Logarytmy i pierwiastki,
Liczymy granicę ciągu,
Różniczek używasz nawet,
Będąc na ping-pongu.

Hej tam całkuj śmiało…

Nierówności, wielomiany ,
Wzór skróconego mnożenia,
Niewiadomej wciąż szukamy,
Tak aż do znużenia.

Hej tam całkuj śmiało…

Jeśli ciebie już to wszystko,
Doprowadza do szaleństwa,
Wtedy sięgnij po rachunek,
Prawdopodobieństwa.

Hej tam całkuj śmiało…

Widzieć wszędzie cosinusy,
Ależ to okropny nałóg,
Oto właśnie jest ballada,
O królowej nauk.

Hej tam całkuj śmiało…

5 uwag do wpisu “Piotr Giniewicz – „Ballada o królowej nauk”

  1. Wciąż uważam, że matma to zło konieczne, a w każdym razie fakt, że jest obowiązkowa na maturze, bo ci,
    którym idzie opornie i tak pójdą taką ścieżką w życiu, żeby jej unikać, ale utworek cudny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *