Pamiętacie, że gdy pisałem pierwszy raz o tym komputerze, zapowiedziałem szczegółową recenzję po roku używania?
Dziś nadszedł ten dzień. Co prawda rok minie za jakieś dwa-trzy tygodnie, ale z racji na to, że w owym czasie to matura nie recenzje w mojej głowie siedzieć będą, wyprzedzam nieco wydarzenia i spieszę z informacją, jak też Dell XPS 15 9550 się sprawdza w praktyce.

Na początek muszę zaznaczyć, że był to zakup bardzo głęboko przemyślany już pół roku wcześniej, dużo siedziałem w rankingach, czytałem opinii, przeglądałem dokumentacji i decyzja padła o zakupie Della XPS 15 9550.
Dlaczego nie 9560, skoro cena była podobna? Ze względu na procesor Skylake, który był ostatnim wspieranym przez siódemkę, a nie wiedziałem w owym czasie czy nie zdecyduję się na pozostanie przy tym systemie. I, prawdę mówiąc, nie żałuję decyzji, bo Skylake jest jednak bardziej energooszczędny od Kabylake.

DELL XPS 15 9550 w tej wersji posiada 500GB dysku SSD 3d-NAND NVME, 16GB pamięci RAM 2133MHz DDR4 oraz napędzany jest przez procesor Intel Core I7-6700HQ taktowany 2,7GHz do 3,6GHz o pamięci cache 6MB.
Kompletu obliczeniowego dopełnia karta graficzna NVIDIA GeForce GTX960 wyposażona w 2GB pamięci GDDR5. Za sieć odpowiada karta Killer Wireless-n/a/ac 1535.
Domena audio tutaj to kodek Realtek ALC3266 rozwinięty o technologię Dell MaxxPro.
Do tego wszystkiego dołączona jest bateria o pojemności 86Whr.

Nim przejdę do opisu użytkowania komputera, warto nieco podsumować powyższą specyfikację. Dell XPS 15 był laptopem kierowanym do profesjonalistów, to flagowa generacja sprzętów Della. Reklamowany był jako sprzęt dla grafików, dźwiękowców, programistów, nie przypadkiem Dell zadbał tutaj o wsparcie systemu Linux, a nawet sprzedaje ten komputer z preinstalowanym tym systemem.
Dlatego też jest to bardzo wydajna maszyna, ale celowana w pewną grupę. Widziałem na forach opinie, że karta graficzna jest bardzo wydajna, ale jak na laptopa za tą cenę to jednak na kolana nie powala.
I pełna zgoda, w tej cenie sprzętowej można dostać karty GTX1080 nawet. To jednak nie był laptop kierowany do graczy, a więc jest dobrze, a lepiej być nie musi.
Natomiast jeżeli chodzi o procesor i dysk, to zdecydowanie Dell stanął na wysokości zadania.
Połączenie ośmiu wątków rdzeni Skylake z dyskiem SSD 3d NAND i RAMem taktowanym 2133MHz daje temu laptopowi niesamowitą płynność i szybkość działania. Wiem, że zdanie to brzmi jak tekst z jakiejś reklamy, ale tak po prostu jest.
Laptop też oczywiście, żeby nie było, nie jest pozbawiony wad, ale do nich przejdziemy za chwilę.

Najpierw kilka słów o jego wyglądzie.
Choć zawiera ekran 15-calowy, dzięki użyciu Dellowskich wąskich ramek mających kilka milimetrów grubości, laptop rozmiarowo porównywalny jest z 14-calowymi konstrukcjami i jedynie minimalnie większy od 13-calowego Macbooka Pro.
Jest też dość lekki, choć nie jest to jakaś wartość niezwykła, bo około jednego i siedmiu dziesiątych kilograma waży.
Co do klawiatury, jest dobrze, ale ponownie mogłoby być lepiej. Na pewno jest wygodniejsza od Macbookowej, klawisze są dość duże, ale mógłby być nieco większy skok. No i klawiatura nie zajmuje całej dostępnej powierzchni. Nie chodzi mi o to, że jest za mała i niewygodnie się pisze, nic z tych rzeczy, ale uważam, że powierzchnia ta mogłaby zostać wykorzystana na kilka dodatkowych klawiszy. Jakich?
Na przykład na menu kontekstowe, home, end, page up i down. Oczywiście, wszystkie te klawisze można wywołać używając klawisza funkcyjnego i jak się człowiek przyzwyczai, robi to odruchowo, ale… skoro jest miejsce…
Co do portów, jest dość skromnie niestety. Posiadamy tylko dwa porty USB3 3.1, do tego port HDMI, USB-C, gniazdo zasilające, 4-polowe gniazdo jack, slot na karty SD… i tyle.
Daje to tylko dwa gniazda USB, trzy dołączając adapter do gniazda USB-C. Nie jest to dużo, bo o ile w domu zawsze się ma ten adapter czy rozgałęziacz, to na zewnątrz szybko się okazuje w praktyce, że to brakuje portu na podpięcie dysku, to pendrivea, to czego innego.
Co do touchpada, nas raczej rzadko obchodzi, ale trzeba zanotować, że jest bardzo gładki i przyjemny w dotyku, nie jest chropowaty, co skłoniło mnie do nauczenia się wykorzystywania kilku gestów, które, o ile o nich pamiętam, a zwykle zapominam, przyspieszają pewne czynności.
Matryca to ekran 4K lub Full HD, cena podobna, ja wybrałem FHD ze względu na większą żywotność baterii.
Ogólnie laptop jest ponoć ładny, a na pewno dość zgrabny i poręczny.
Pozwolę jednak sobie ponarzekać i stwierdzić, że jak na sprzęt w tej półce cenowej, brakuje mi czytnika linii papilarnych. Nie mówię, że bym korzystał, ale jednak myślę, że klasa zobowiązuje.
Możnaby też dołączyć choć jedno więcej gniazdo USB 3.1.

Co do ogólnego używania, komputer działa bardzo cicho, na Linuxie jałowo w ogóle nie wymaga chłodzenia i działa bezdźwięcznie, na Windowsie z początku tak samo, w miarę użytkowania nieco bardziej się obciążył i cichutko sobie wentylatorek się tam kręci, ale nadal jest to dźwięk praktycznie niezauważalny z odległości większej, niż kilkadziesiąt centymetrów.
Samo zarządzanie energią i chłodzeniem jest tutaj bardzo sprawne, widać to chociażby przy pełnym obciążeniu CPU, które oczywiście rozpędza wiatraczki, ale gdy tylko zużycie spada, nie mija więcej jak kilkanaście sekund, a tamte cichną.

Co do wydajności, jest naprawdę nieźle. Rozruch trwa dosłownie kilka sekund, tu głównie zasługa dysku, a większość wymagających zadań odbywa się błyskawicznie.
Poniżej postaram się z osobna omówić każdą część składającą się na tego laptopa.

Zacznijmy od procesora, taktowany 2,7GHz do 3,6GHz książkowo. W praktyce pod zasilaniem z gniazdka spokojnie się do tych 3,6GHz rozpędza, To oczywiście wartości szczytowe i generujące sporo ciepła, jak puścić na nim jakiś wymagający obliczeń test, taktowanie średnie wynosi około 3,2 do 3,3 GHz. Uważam to i tak za bardzo wysoki wynik jak na laptopa.
Nieco gorzej sytuacja wygląda przy zasilaniu bateryjnym, gdzie z powodu oszczędności energii procesor raczej nie przekracza taktowania 3GHz, tak szczytowego, jak średniego, myślę więc że to 3GHz jest gdzieś wpisane na stałe w BIOSie. Wciąż jednak 3GHz taktowania średniego to więcej niż szczytowo oferuje przeciętny laptop, o średniej nawet nie wspominam.
Z testów wynika, że Linux ma minimalnie wyższą wartość średniego taktowania, różnica ok. 0,1GHz w stosunku do Windowsa, szczytówki jednak się pokrywają.
Warto tu zaznaczyć, że Linux po załadowaniu ustawia mnożnik na ósemkę, (co oznacza, że procesor działa z nominalną częstotliwością ledwo 800MHz) i pozwala mu się rozpędzić dopiero w miarę potrzeby, wtedy tego 3,6GHz dobija. Czy ma to jakikolwiek sens energetyczny czy inny? Nie wiem. Tak po prostu jest.
Windows startuje normalnie, z nominalnym 2,7GHz.

Następna sprawa to pamięć RAM, tutaj jednak niewiele jest do napisania.
Jest to DDR4 2133MHz i działa jak DDR4 2133MHz.
Czas dostępu jest bardzo niski, co zdecydowanie cieszy i… no i nie wiem, co tu więcej napisać.
Trudno jest powiedzieć o pamięci operacyjnej coś nowego, jak się zna częstotliwość, accesstime i typ.

Dysk w tym laptopie to zdecydowana perełka, choć Windows sobie z nią kompletnie nie radzi. XPS 15 9550 wyposażony jest w układ 3d NAND na magistrali PCI.
Po pierwsze, nie będę cytował specyfikacji, bo można ją wyrzucić do kosza, ma się nijak do rzeczywistości.
Po drugie, Windows osiąga na niej średnią szybkość zapisu 460MB/s, maksymalną 720MB/s oraz średnią prędkość odczytu 620MB/s, maksymalną 870MB/s, choć tak naprawdę zależy to od dnia i aktualizacji, bo różnie z tym bywa.
Debian tu się znacznie różni i osiąga średnią prędkość zapisu 740MB/s, maksymalną 860MB/s oraz średnią odczytu 820MB/s, maksymalną 1030MB/s, choć tak naprawdę zależy to od dnia i aktualizacji, bo różnie z tym bywa.
Warto tu odnotować, że kwestię tę zdecydowanie poprawiła któraś aktualizacja kernela, zapomniałem konkretnie która, na początku Debian działał troszkę wolniej, choć i tak szybciej od Windowsa.
W praktyce przynosi to prędkość kopiowania pliku na tym samym dysku SSD pod Windowsem zależnie od rozmiaru od ok. 220MB/s do ok. 540MB/s i na Linuxie od ok. 720MB/s do ok. 810MB/s.
Zdecydowanie szybciej kopiują się pliki większe, ale tu nie ma co się dziwić.
Na obydwu systemach testy wykonywałem na tej samej próbce danych oczywiście.
Ja wiem, że to 3d NAND, NVME i te sprawy, ale jest to zdecydowanie najszybszy dysk laptopowy, jaki widziałem i porównywalny jedynie z Macbookami Pro z 2016r i nowszymi.
Był jeszcze jeden ważny test do wykonania, czyli odpalenie systemu z ramdysku w celu nieobciążania go i testy lokalne. Ten eksperyment wykonywałem na Debianie, ale jest to instalka, z jakiej go stawiałem, a więc przed tamtą sławetną aktualizacją kernela, nie wiem czy wpływa na wyniki.
Dane usytuowały się tak: odczyt średnio 1700MB/s, maksymalnie 2100MB/s; zapis średnio 1100MB/s, maksymalnie 1300MB/s.
Tak więc dysk przekroczył moje oczekiwania i nie mogę się doczekać podobnie szczegółowych analiz Macbooka Pro 13 gdy tylko ogarną dla niego sterowniki dźwięku pod Linuxa.

Jeżeli chodzi o układ graficzny, jest naprawdę nieźle, oczywiście jakiegoś wielkiego szału nie ma, już o tym pisałem, ale GTX960 to nie jest zła karta.
Z powodzeniem odpalaliśmy tutaj nawet Wiedźmina III i nie było zacięć czy podobnych spraw na wysokich ustawieniach grafiki, przynajmniej do póki Windows Update swego czasu nie zaczął działać w tle, przy ustawieniach średnich i niskich jest idealnie. Przy czwartym i najlepszym trybie, ultra, ponoć się ścinała, ale nadal było to grywalne.
Wybaczcie tak nieprofesjonalny test, ale po prostu staram się pokazywać, jak to działa w praktyce, a sam układu graficznego raczej nie eksploatuję znacznie.
Trzeba tu wspomnieć o pewnym problemie jednak. Przy maksymalnym obciążeniu grafiki, mówiąc maksymalnym mam na myśli absolutne sto procent, pojawia się problem throttlingu i procesor nie przekracza 1,8GHz.
Przy obciążeniu GPU na poziomie około sześćdziesięciu-siedemdziesięciu procent procesor działa na nominalnym taktowaniu, ale nie podskakuje do turboboosta, czyli uzyskuje 2,7GHz.

Co do karty dźwiękowej, ma naprawdę fajną wirtualizację przestrzenną, którą oczywiście można wyłączyć.
Fajnie wygląda to szczególnie przy odtwarzaniu filmów czy muzyki na słuchawkach, choć problemem jest, że gdy ten efekt jest włączony, próba nagrania stereomixa, no cóż, daje dźwięk trochę jak nagrywany z głośników.
Wyłączenie przestrzennego dźwięku rozwiązuje sprawę, ale ostrzegam, panel konfiguracji karty dźwiękowej jest dość słabo dostępny, da się, ale jedynie NVDową myszką.
Co do wbudowanych mikrofonów, są dwa, co daje nam dźwięk stereo. Jak na laptopa jakość jest moim zdaniem ładna, wiadomo, nie porywa, ale mogło być gorzej.

Ostatnia kwestia to bateria, która na początku trzymała nawet do dwunastu godzin na Windowsie i Linuxie. Dziś, po roku, trzyma na Linuxie około dziesięciu godzin, ale Windows coś popsuł w kolejnych aktualizacjach i pięć-sześć godzin to niestety absolutny szczyt jej możliwości na tym systemie.

Podsumowując, z laptopa jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony, choć oczywiście zawsze mogłoby być lepiej.
Czytnik linii papilarnych, więcej portów i rozwiązanie kwestii optymalizacji Windowsowych sterowników dla SSD to absolutne must be solved.
Wiem, że laptop ten posłuży mi jeszcze lata i jednocześnie wiem, że jeśli nie wydarzy się żadna rewolucja na rynku, na którą się nie zapowiada, to laptop ten pozostanie doskonałym sprzętem przez lata.
Gdybym jednak dzisiaj miał kupować sobie komputer, ponownie sięgnąłbym po Della XPS 15, choć chyba skusiłbym się na tegoroczny model 9570, który bądź co bądź kusi jeszcze lepszym procesorem. Ale wybierając między 9550 a 9560, ponownie zdecydowałbym się na 9550 ze względu na baterię, a te 0,2GHz różnicy taktowania to już sobie podarowałbym.

Dla kogo Dell XPS 15 9550?
Myślę, że dla tych, w których celuje – informatyków, programistów, naukowców, grafików, może dźwiękowców.
Dla ludzi potrzebujących przede wszystkim lekkiego a jednocześnie potężnego sprzętu o nieprzeciętnie dobrym procesorze i wybitnie szybkim dysku.
Dla tych, dla których czas przy komputerze to przysłowiowy pieniądz.

Dla kogo nie Dell XPS 15 9550?
Nie dla graczy, bo choć oczywiście można grać nawet w najnowsze tytuły, w tej cenie znajdzie się komputery o może słabszym dysku i procesorze, ale dużo lepszej grafice, która w wypadku gier pełni ważniejszą rolę.
Na pewno nie dla ludzi, którzy po prostu szukają dla siebie komputera, nawet lekkiego i szybkiego, bo nie użyją nawet połowy mocy tego komputera.

Podsumowując, w razie jakichkolwiek pytań, zapraszam do pozostawienia komentarzy, postaram się na nie odpowiedzieć i w ramach możliwości przeprowadzić dodatkowe testy.

2 uwagi do wpisu “Dell XPS 15 9550 – recenzja po roku użytkowania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *