19 uwag do wpisu “Opowieść o dwóch zegarkach

  1. jej mój zegarek 🙂 Ma takie w sensie te stare mówiące. Dostałam kiedyś i wszystkie działaj do dziś. W ogóle baterii jeszcze w nich nie wymieniałam. Echhh to były zegarki. Brailowskiego nie miałam. Hm ciekawa jestem jak wygląda 🙂 No, ale teraz zegarków już nie używam 😀

  2. Oooo, ja też mam taki. Tyle, że mój został zalany jak zabrałem go na spływ kajakowy. Jednak mój tata go odratował i działa, tylko wyświetlacz jest taki niewyraźny. No i jednego przycisku nie ma, ale ta igiełka została. Faajne jest jeszcze to, że ma dwa cyferblaty. Nie wiem zabardzo jak to napisać. Ale dzięki temu można było mieć dwie różne godziny.

  3. Wątpię, że to MIDI, bo w tym protokole jest sporo niepotrzebnych danych jak np. kanał, dynamika itd, a miejsca jest tam raczej niewiele. Bardziej jestem skłonny przypuszczać, że są tam podane częstotliwości i czas trwania poszczeglnych dźwięków.

  4. Z tego co wiem to niewielki problem. To są fale o przebiegu prostokątnym, najłatwiejsze do wygenerowania cyfrowo bo zwyczajnie gdy 1 to napięcie na głośnik idzie, gdy 0 wręcz przeciwnie. Wiem, że były programy, które pozwalały odpowiednim manipulowaniem tego prostokąta wygrać dowolny dźwięk wave na pc speaker, a odegranie dwuch prostokątów na raz to żaden problem. O ile wiem to jest trochę podobne do składanie funkcji.

  5. I mówisz mi to niecałe dwanaście godzin przed matematyką rozszerzoną?
    Trochę litości. 😀
    Nie no, żartuję sobie.

  6. Tomecki, nie wiem czy mam w ogóle programatory do tego, co w tych zegarkach może być, bo wątpię by to śmigało na AVR, ale zerknę na to pomaturalnie z ciekawości.

  7. Ooooo! Mój zegarek, znaczy ten gadający! Też dostałam taki na komunię. I to był wtedy mój pierwszy zegarek w życiu. Bawiłam się nim cały czas iędzy komunijnym obiadem i deserem, czyli godzinę bitą i wcale mi się nie nudziło. Ale o minutniku nie opowiedziałeś 🙂

  8. Powiem tak: jeśli faktycznie, jak mi się zdaje, czwarta melodyjka to The sound of silence, to… To to jest o wiele, wiele wiele gorszy gwałt, niż Autobiografia disco polo

  9. Ooooo, wysłuchałam teraz, stare dobre czasy mi się przypomniały. 😉
    Tak, czwórka to była The Sound Of Silence, osemka to A Time For US, a jedynka dla Elizy, piątka Love Story, a reszta, doprawdy, nie wiem, ale chętnie bym się dowiedziała i poznajdowała w lepszych aranżacjach.

  10. Jeszcze między tą taką wesołą, chyba ósmą, a tą, którą zaraz urwał to jest El condor pasa, a ta, którą zaraz urwał, czyli chyba dziesiąta, to mi matka mówiła, że to za jej czasów [czytaj w latach 70ych do 90ych może] dawali chyba jako podkład w Polskim Radiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *