Przychodzę do was z kolejnym tolkienowskim przekładem, tym razem na celownik wziąłem wiersz "The Last Ship", czyli "Ostatni Statek".
Mam nadzieję, że tłumaczenie jakoś mi wyszło, zapraszam do czytania i komentowania. 🙂

Firiel zbudziła się gdy Księżyc wciąż trwał,
choć szarość nocy zorze rozjaśniały,
a w dali pierwszy kogut piał
i ptaki poranek witały.

Wśród ciemnych drzew blado wstawał świt
witany przez ćwierki i pieśni,
a liść, co się rosą skrzył,
wiatr lekko dotykiem swym pieścił.

Widziała, jak Słoneczny blask
powoli z za wzgórz się wychylał,
a morzem liści i wyspą traw
świat o świcie rozbłyskał.

Przebiegła prędko przez dom cichy,
po schodach aż na ganek,
i źdźbła gładząc, dotykając liści,
tańcem witała poranek.

Jak klejnot rosa się skrzy na sukience,
gdy zbiega ku rzece w dole,
i opierając się na starej wierzbie,
na wody patrzy zamglone.

Zimorodek do rzeki jak kamień spadł,
a woda wesoło zapluskała,
pośród trzcin zaszeleścił wiatr
i lilia zamigotała.

I nagle z dali nadleciał głos,
gdy stała zauroczona,
a kroplami wody lśnił jej włos
i spływał na ramiona.

Grały w dali flety i dźwięczały lutnie,
i śpiew zamorski rzeka niosła,
jakby wiatr młody na powietrznej strunie
sam jeden witał blask Słońca.

Statek o wiosłach błyszczących złotem,
jak biały ptak przez rzekę frunie,
Rozbija fale łabędzim dziobem,
a woda rozpryska na rufie.

Na statku przybysze z elfich ziem
przy wiosłach licznych trwali,
a złotą skrą na skroniach trzech
korony rozbłyskały.

Na harfach grając śpiewali pieśń,
gdy wiosła się kołysały:
"o złotych liściach i trawy źdźble,
wśród których ptaki śpiewały."

"Wiele jeszcze razy Słońce wstanie złote
i zajaśnieje dzień nad Ziemią,
wiele jeszcze razy zakwitną kwiaty na wiosnę,
nim zima spowieli świat bielą."

"Więc dokąd zmierzacie, powiedzcież, żeglarze!
Czy w dół płyniecie rzeki?
Czy tam, gdzie bory się kryją stare,
ukryte dla śmiertelnych?

Czy ku północnych wysp wybrzeżom
na skrzydłach lecicie łabędzich,
gdzie jeno zimne fale ku brzegom
niosą dalekie krzyki mewy?"

"Nie. " – odparli. – jeszcze w dal:
poprzez morza szerokie,
z Szarej Przystani poniesie nas wiatr
na ziemie każdemu z nas drogie.

Tam elfów dawny stoi dom,
tam białe drzewo kwitnie,
Tam gwiazda nad morzem rozświetla mrok,
tam troska i smutek niknie.

Pożegnać nam czas śmiertelnych ląd,
opuścić kraje Śródziemia,
bo w elfim domu dzwonu głos
z najwyższej wieży rozbrzmiewa.

Tu trawa więdnie, liście opadają,
zew morza do powrotu nas wzywa,
bo Księżyc i Słońce kiedyś zgasną,
mrokiem powlecze się kraina."

Żeglarze swą wstrzymali pieśń,
"Córko Ziemi, czy słyszysz wezwanie?
Firiel! popłyń z nami do dalekich Ziem,
gdzie światła nigdy nie braknie.

Możemy ciebie zabrać z sobą,
lecz spiesz się, bo czas mija,
ostatni raz powtarzam, chodź,
dziewico jak elf urodziwa."

Firiel spojrzała na brzeg rzeki,
jeden krok postąpiła,
gdy stopy jej zapadły się,
niepewnie się odwróciła.

Powoli przepłynął elfi statek
i tylko szept pozostał,
"Nie mogę przyjść!" – dosłyszeli żeglarze,
"bo z Ziemi jestem zrodzona."

Już żaden klejnot nie zdobił sukienki,
gdy wracała przez cichy las,
aż stanęła u swoich drzwi ciemnych,
w cieniu zwykłego domu ścian.

Suknię fartuchem zastąpiła,
długie swe włosy związała,
do prac codziennych powróciła,
nim noc dnia nie pożegnała.

I płynie tak za rokiem rok,
a woda rzekami spływa.
Raz w Słońca blask, raz w nocy mrok,
zaszumi wierzba i trzcina.

I nigdy odtąd nie widziano
łabędzich statków na morzach;
historie dawne zapomniano,
a pieśni straciły swe słowa.

7 uwag do wpisu “Ostatni Statek (autorskie tłumaczenie)

  1. No i widzisz? Przeczytałam! I niech mi nikt nie mówi, że osiemnastolatek nie potrafi przetłumaczyć lepiej od zawodowców. Pomimo paru fragmentów, gdzie musiałabym się zkonsultować z oryginałem, całość bardzo łądnie się wpasowuje w… pasuje do siebie na wzajem znaczy się, mam na myśli.

  2. Oryginał poniżej. 🙂

    Firiel looked out at three O’clock;
    the gray night was going;
    far away a golden cock
    clear and shrill was crowing.
    The trees were dark, and the dawn pale,
    waking birds were cheeping
    a wind moved cool and frail
    through dim leaves creeping.
    She watched the gleam at window grow,
    till the long light was shimmering
    on land and leaf; on grass below
    grey dew was glimmering
    Over the floor her white feet crept,
    down the stair they twinkled,
    through the grass they dancing stepped
    all with dew besprinkled.
    Her gown had jewels upon its hem,
    as she ran down to the river,
    and leaned upon a willow-stem,
    and watched the water quiver.
    A kingfisher plunged down like a stone
    in a blue flash falling,
    bending reeds were softly blown,
    lily-leaves were sprawling.
    A sudden music to her came,
    as she stood there gleaming
    with free hair in the morning’s flame
    on her shoulders streaming
    Flutes there were, and harps were wrung,
    and there was sound of singing,
    like wind-voices keen and young
    and far bells ringing
    A ship with golden beak and oar
    and timbers white came gliding;
    swans went sailing on before,
    her tall prow guiding
    Fair folk out of Elvenland
    in silver-grey were rowing,
    and three with crowns she saw there stand
    with bright hair flowing.
    With harp in hand they sang their song
    to the slow oars swinging;
    Green is the land; the leaves are long,
    and the birds are singing.
    Many a day with dawn of gold
    this earth will lighten,
    many a flower will yet unfold,
    ere the cornfields whiten.
    Then wither go ye, boatmen fair,
    down the river gliding??
    To twilight and to secret lair
    in the great forest hiding?
    To northern isles and shores of stone
    on strong swans flying,
    by cold waves to dwell alone
    with the white gulls crying?
    ‘Nay!’ they answered, “Far away
    on the last road faring,
    leaving western havens grey,
    the seas of shadow daring,
    we go to Elvenhome,
    where the White Tree is growing,
    and the Star shines upon the foam
    on the last shore flowing.
    ‘To mortal fields say farewell,
    Middle Earth forsaking!
    In Elvenhome a clear bell
    in the high tower is shaking.
    Here grass fades and leaves fall,
    and the sun and moon wither.
    and we have heard the far call
    that bids us journey thither.’
    The oars were stayed. They turned aside;
    ‘Do you hear the call, Earth-maiden?
    Firiel! Firiel!’ they cried.
    ‘our ship is not full-laden.
    One more only we may bear.
    Come! for your days are speeding
    Come! Earth-maiden elven-fair,
    our last call heading.’
    Firiel looked from the river bank,
    one step daring
    then deep in clay her feet sank,
    and she halted staring.
    Slowly the elven ship went by
    whispering through the water:
    ‘I cannot come!’ they heard her cry.
    ‘I was born Earth’s daughter!
    No jewels bright her gown bore,
    as she walked back from the meadow
    under roof and dark door,
    under the house-shadow.
    She donned her smock of russet brown,
    her long hair brided,
    and to her work came stepping down.
    Soon the sunlight faded.
    Year still after year flows
    down the Seven Rivers;
    cloud passes, sunlight glows,
    reed and willow quivers
    at morn and eve, but never more
    westward ships have waded
    in mortal waters as before,
    and there song as faded.

  3. Ooo, ja oryginał sobie kiedyś przeczytam, bardzo chętnie. Wnioskuję, że to ten wiersz był inspiracją do nazwy bloga „Szara przystań”. Piękne tłumaczenie.

  4. Wstyd się przyznać, że nie znam Tolkiena, ale po tym, co przeczytałam w Twoim tłumaczeniu, na pewno sięgnę po tę lekturę. Jedno Ci tylko muszę uzmysłowić: zbyt mało masz wiary w to, co robisz, a to niedobrze, bo wplywa dekoncentrująco na Twoje plany i zamiary. Nie mówiłabym tego, gdybym nie widziała, że wszystko, do czego się zabierasz, naprawdę robisz dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *