Ja wiem, że pewnych rzeczy na tym świecie wyjaśnić się po prostu nie da, ale to, co właśnie ujrzałem, sprawiło, że zacząłem wątpić w jakąkolwiek zdolność moją do percepcji otaczających mnie zdarzeń.

Botland to sklep, który kiedyś sprzedawał komponenty elektroniczne, jak mikrokontrolery, tranzystory czy cewki. Wiele, ojj wiele rzeczy tam kupowałem, bo mają całkiem sensowne ceny i mieli ogarnięty tech support.
Tego drugiego już nie mają i nie ma co się dziwić, skoro koło tyrystorów i serwomechanizmów dziś w ich ofercie widnieją telewizory, klocki Lego i fidget spinnery.

Ja rozumiem, że sklep się otwiera na inne rynki, nie tylko profesjonalistyczne. Ja nawet rozumiem, ok, sorry, nie rozumiem, ale uznajmy, że próbuję zrozumieć obecność w ich ofercie spinnerów i pluszowych misiów, ale są granice moich zdolności ogarniania rzeczywistości.

Programuj Dziewczyno! – wersja ON-LINE
Kurs przeznaczony dla dziewczyn, które zaczynają przygodę z programowaniem. Ten kurs zapozna Cię z podstawami technologii front-endowych i pokaże jak od zera zakodować stronę internetową. 
Cena: 79,00zł.

Z dalszego opisu dowiemy się, że kurs pozwala poznać języki HTML oraz CSS i zajmuje się przede wszystkim językiem HTML5 oraz tworzeniem stron Internetowych typu galerie zdjęć, prezentacje…

Już pominę łaskawie fakt, że tematyka kursu niewiele ma z programowaniem wspólnego, bo jest to tylko język znaczników, a programowania jak chociażby JavaScript nawet nie dotyka.
Zaoszczędzę wam nawet rozprawy o tym, jak wiele jest materiałów uczących tego za darmo i że 80zł za taki kurs to jest nie tylko rozbój w biały dzień, to brzmi jak fragment skeczu kabaretowego.
Ale tytułu i reklamy nie skomentować nie mogę.

Powiedzcie mi, co się dzieje z tym światem, że trzeba już wydawać specjalistyczne kursy z rozróżnieniem płci?
Czy ja powinienem teraz wydać Eltena w edycji Male i Female? A może od razu rozdzielić przy okazji ze względu na zawód i zainteresowania?
Dostaniecie Eltena dla programistów, Eltena dla masażystów, Eltena dla prawników, Eltena dla uczniów. Aaaa, oczywiście także Eltena dla programistek, Eltena dla masażystek, Eltena dla prawniczek i Eltena dla uczennic.

Drogie dziewczęta, niniejszym ogłaszam wszem i wobec, jeżeli chcecie się nauczyć programowania, lutowania czy składania elektroniki, naprawdę nie potrzebujecie specjalnego poradnika "Programuj Dziewczyno".
Albo ja nie ogarniam rzeczywistości, albo to rzeczywistość nie ogarnia mnie, bo ja nie wierzę w to, co widzę.

23 uwagi do wpisu “Programuj dziewczyno, czyli do prawdy dziwny jest ten świat

  1. No chyba, że ten kurs wygląda tak:
    Rozdział 1. Instalacja środowiska.
    Domyśl się!
    Rozdział 2. Pierwsza strona Internetowa.
    Domyśl się!

    😀

  2. I zauważnie, że to raczej działa w tę stronę, żadko w drugą. Widziałeś kiedyś jakiś kurs specjalnie dla facetów? Czegokolwiek?

  3. To jest śmieszne. Niby czym zdolności poznawcze kobiet różnią się od zdolności mężczyzn. Pachnie mi tu dyskryminacją, no i oczywiście absurdem. Czuję się pominięty. 😀 Jak mogłeś nie zaplanować też eltena dla studentów. Kilkoro tutaj jest. Co ważniejsze, nie wspomniałeś też ani słowem o eltenie dla filozofów. Skandal. 😛

  4. nieee, tutaj to wynika ze stereotypu, że informatycy, to bardziej faceci, a ten stereotyp zdaje się tylko być bardziej utrwalany, gdy zobaczymy ilość kobiet na polibudzie albo chociażby na moim pjatku. A jak takie dziewcze zobaczy taki chwyt reklamowy, o ja jestem kobietą i też mogę nauczyć się niby programować… i tak dalej, i tak dalej. Jest jakaś nawet strona w necie kobiety do kodu czy jakoś tak 🙂

  5. A skąd wiesz, może ta wersja jest właśnie bardziej zaaawansowana? 😀
    Oczywiście się z tobą zgadzam, ale do tego nie da się podejść inaczej, jak z drwiną i ironią. 🙂

  6. POważnie? Za prawdę powiadam Wam, że jak już się związku doczekam to trzeba będzie zadbać o swoją kobietę i kupić jej jedzenie dla kobiet, bułki dla kobiet, chleb dla kobiet. ;D ;D ;D. A swoją drogą… Pierwszym programistą była….. Kobieta.

  7. Hryńku, ale nie zapominaj pod żadnym pozorem o osobnej kuchence dla kobiet i umywalce dla kobiet, jak będziecie planować mieszkanie. 😀

  8. no tak jak napisałem, taka kobieta spojrzy na to i uzna, że jest to sygnowane specjalnie dla niej, tak jakby poradniki dla obu płci czymś ciekawym się różniły 😀 😀

  9. Dawidzie, widać, że nie znasz do końca środowiska. Mam, stety lub nie, do czynienia z środowiskiem nowoczesnych rogramistów, którego tak nie lubisz, gdzie króluje html5, react, strony więsze niż win 95, javascript po obu stronach, nierelacyjne bazy danych, kontenery, kubernetesy, dockery, microservices i inne takie. I tam serio jest nagonka na tę dyskryminacje. Hasztak #womenInTech w tych kręgach na twitterze to normalka, tak samo jak publikowanie statystyk zatrudnienia kobiet jako programistki, albo i nie publikowanie w obawie przed publicznym zrównaniem firmy z błotem. W tym środowisku normalne są tzw. gender quotas, czyli ustalenie w wewnętrznym regulaminie firmy minimalnej ilości kobiet, czarnych, gejów, lezbijek, transseksualistów, kobiet po zabiegach zmiany płci czujących się gejami itd. Rozważ słynny przypadek pewnego racownika Google’a, nzwiska nie pamiętam, ale mogę ci wyszukać jak chcesz, wraz z wszystkimi materialami źródłowymi, do których się będę tu odnosił. Pracownik ten mianowicie napisał, że przyjmowanie kobiet jest owszem, dobre, ale wymaganie konkretnej ilości bardziej szkodzi niż pomaga. Został wyrzuconyz firmy, Google mialo go pozwać, swoim postem wzbudził wielkie oburzenie w środowisku, Google wydało kilka postów przepraszających za zachowanie tego człowieka i poinformowało, że już nie pracuje. Rozwarz przypadek Roberta Martina, genialnego programisty który zaczął swoją przygodę w wieku lat dwónastu, na komputerze wielkości pokoju, w latach sześćdziesiątych i programuje do dziś. On też logicznie uzasadnił, dlaczego wymuszanie określonej ilości kobiet ma zły wpływ i co? Zrównano go z błotem, a na Twitterze rzucano na niego takie obelgi, których tu nie wypada przytaczać. Rozwarz przypadek Douglasa Crockworda, bardzo znanego eksperta w dziedzinie javascriptu, który za, w naszych uszach niewinny, żart, bodajrze o czarnych, został wykluczony z wielu programistycznych konferencji. Programistyczne konferencje to też jest ciekawy przypadek. Wiele z nich jest odwoływanych z uwagi na zbyt małą ilość kobiet, na jednej nawet sprzedawano ciasteczka, a sprzedawcy stwierdzili, że aby sprzeciwić się dyskryminacji kobiet, te zapłacą mniej. Więc ten kurs nie jest, jak mogłoby się wydawać, zjawiskiem odosobnionym, a wpisuje się w pewien szerszy panujący w tym środowisku trend.

  10. Mikołaj, to o czym mówisz to sytuacja chorej poprawności politycznej i nie dotycząca tylko programistów, ale każdego większego zakładu w Stanach niestety.

  11. Dawidzie, nie tylko w Stanach. U nas najbardziej to się przejawia w Skandynawii, ale podejrzewam, że i do nas dojdzie, prędzej czy później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *