18 uwag do wpisu “Drugi poziom wtajemniczenia muzycznego

  1. Dawidzie, dlaczego trytonów zabrakło? 😀

    OK. Flet i klawisze już były. Jakie instrumenty jeszcze w domu posiadasz? xd

    Pożyczymy od Mai kahon. Maju, co ty na to? 😀

  2. Powiedz mi Kamilu drogi, jak mam zrobić tryton na flecie?
    Efektu nie będzie, bo nim to fis zabrzmi, c już nie będzie. 😀

    Cymbałki tata ma w piwnicy gdzieś chyba. 😀

  3. Tryton, na flecie…

    Hmmmmm… A wiesz, że nie pomyślałem o tym? xd

    Dobra, jutro odkurzasz cymbałki. A w ogóle, oficjalnie to nie są cymbałki, tylko dzwonki szkolne. 😀

    Cymbałki, to jest taki duuuży instrument i na tym się gra w orkiestrze na przykład. Takie wersje domowe, to są właśnie dzwonki szkolne.

    Nazwa nie wiem, skąd się wzięła, ale cóż. 😀 Taką ją ktoś wymyślił.

  4. Słuchajcie, to jest fenomen. Jeszcze nigdy nie spotkałem nikogo tak chętnego do podejmowania nowych wyzwań. 😀

    Pomysły mi się zaraz skończą.

  5. ja nie wierzę dawid gra na flecie. pięknie a tak w ogóle to ten instrunent nazywany potocznie cymbałkami to dzwonki chromatyczne.

  6. Ej, Dawid, ja mam dla Ciebie realne wyzwanie! Jadłeś kiedyś lizaczka? Fajno! A takiego z gwizdkiem? Pewnie też. A takiego, co patyczkiem reguluje się w nim dźwięk? Jeżęli nie, to challenge special for you: zagrasz na tym „Wlazł kotek”. To jest wyzwanie godne miszcza! 🙂

  7. Maju, widzisz, tak to jest, jak się ma muzykę z naszym panem dyrektorem. 😀

    Ja pamiętam, że na lekcji było mówione, że szkolne. 😀

    Aż we wrześniu się dopytam, żeby nie było.

  8. Szkolne też, te takie, co są w klasie… no my powiemy cymbałki dla dzieci, może dzwonki szkolne… whatever. Ale tak ogólnie takie niewielkie, metalowe, ale takie, co już się na tym gra, to są sztabkowe. xd

  9. Taki lizaczek… Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądaa, ale chyba jest raczej… podłużny – przypomina maleńki flecik, w którym jest tylko ustniczek, umieszczony nie na końcu, tylko na tzw. „bocznej ścianie”, ale tuż przy końcu. Na końcu przeciwnym od ustniczka jest, jak w każdym lizaku, patyczek. Cała magia polega na tym, że ten patyczek się rusza – można go przesuwać i wtedy dźwięk będzie się też zmieniał. Jak włoży się takiego lizaka do buzi, to można przesuwać ręką ten patyczek jakby „od siebie i do siebie” i gwizdać, a dźwięk będzie się zmieniał. Barwa przypomina takie mono, jak było w Mario, pozytywkach umieszczonych w kartkach świątecznych, PZN-owskich czujnikach cieczy itp. Lepiej tego nie wyjaśnię. Nie wiem, czy to jeszcze jest dostępne – było znane, jak miałam 5 lat, więc…

  10. Hahaha. Pięknie, pięknie, podoba MI się. 🙂 Rzeczywiście, cymbałki wyglądają inaczej, takie wieeelkie dzwonki, z wielkimi sztabkami. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *