Klango i Eltena porównywano już pod względem chyba każdej jednej występującej funkcji.
Nie spotkałem się jednak z żadną dyskusją o porównaniu tego, czym te programy były dla nas i jak wyglądały ich fora.
I właśnie o tym chciałbym dziś się rozpisać, bo wiele różnic i podobieństw dostrzegam.

Wiele twarzy tu, na Eltenie, kojarzę z Klango – lepiej lub gorzej. By nie szukać daleko, 6 na 9 użytkowników z polskiej administracji Eltena było niegdyś na Klango bardzo aktywnych. A jednak…

Otwieram archiwum Klango. Zobaczmy, co czeka na nas na dawnych forach "Polskiej Społeczności Klango".
Forum Inne. Idąc od dołu: "Audio zbiory u sieciowca", "Miejsca spotkań Klangowiczów", "przedmioty szkolne", "Nauczyciele", "Niektórzy ludzie są naprawdę źli!!!", "Nasze marzenia!", "wpadki komorowskiego", "Czy fajnie jest mieć rodzeństwo", "Pływanie", "kursy masażu czy warto w nich uczestniczyć"…
To są tematy w większości poruszane przez ludzi młodych, mniej-więcej w moim wieku teraz lub młodszych, stojących przed pierwszymi życiowymi wyborami.
Forum "Komputery i Internet: od dołu da nam: "AQQ, klient Jabbera i kolejny komunikator przyjazny niewidomym", "Symbian i Windows Mobile", "torrenty- z jakich stron pobierać", "odtwarzacze multimedialne", "amis – darmowy i otwarty odtwarzacz daisy", "SuperNova 10.0", "Webbie", "Sieci LAN", "talks", "Gaduair – operator komórkowy Gadu-Gadu", "I phone 3g s czyli nowy telefon dostępny dla nas".
Ciekaw jestem, ilu z was pamięta Symbiana. Pewnie już niekażdy.
A Supernową czy Zoomtexta? Wątpię, by wielu z was kiedykolwiek widziało te czytniki na oczy.
Gadu-Gadu? Ktoś jeszcze tego używa?

Klango rodziło się w czasie, gdy Internet w Polsce dopiero raczkował, dostępność dla niewidomych była krucha, a nieco inne wartości się liczyły w życiu. To wszystko sprawiło, że jego odbiór i społeczność ukształtowały się trochę inaczej.

Nie znam dokładnej daty swojej rejestracji w Klango, choć zdaje się, że był to rok 2008. Nie było jeszcze ani Klango3, a wielu użytkowników dołączało później.
Pamiętam pierwsze zabawy na forach, próby żartobliwego rozszyfrowywania nazwy Klango, dyskusje o charakterze typowo koleżeńskim.
Choć, jeszcze wcześniej, na Klango trwały inne dyskusje. Byli tam ludzie, powiedzielibyśmy, dorośli. Oni jednak w większości szybko się wycofali ze społeczności, pozostała zaś młodzież i pozostały dzieci takie, jak w owym czasie ja.

Czym było dla nas Klango? To już zależy dla wielu z nas.
Audycja o "Końcu Klango", która odbyła się w Tyfloradiu w maju bierzącego roku, wskazała mi wyraźnie, jak wiele wspólnych dla nas rzeczy Klango oznaczało.
Poznawało się tu środowisko niewidomych i innych ludzi. Uczyło blogować czy pisać na forach, prowadzić dyskusje.
W przypadku wielu z nas Klango miało ogromny wpływ na kształtowanie się czy charakter.

By daleko nie szukać, ja na Klango pisałem swojego pierwszego bloga, choć dużą poczytnością się on tam nie cieszył. Gdy usłyszałem o Linuxie, to na fora Klango poleciałem dowiedzieć się, jak zainstalować i uruchomić Orcę i… dowiedziałem się.
Pytałem także tam o programowanie, ale, dla odmiany, nie dowiedziałem się.
Na Klango promowałem "Srebrny Labirynt", poznawałem ludzi, których znam do dziś.

Ci, którzy dołączyli do Klango później lub nigdy się tam nie pojawili, najprawdopodobniej nie zrozumieją tego, co Klango dla nas znaczyło, bo nie widzieli tej atmosfery, która się tam wykształciła. Czym była ta atmosfera, jak ją opisać, nie wiem.
Ci jednak, któzy mniej-więcej w moim wieku odkrywali tą społeczność, z pewnością wiedzą, o czym piszę. Oczekiwanie na nowe wpisy w śledzonych wątkach czy wiadomości prywatne było tam czymś niesamowitym.
Z drugiej strony fora Klango były w dużym aspekcie dziecinne wedle standardów Internetu, toczące się tam dyskusje często po prostu pozbawione sensu, efekt średniej wieku.
Mimo to pamiętam swój ból, gdy nie mogłem być obecny na pierwszym zlocie Klangowiczów, o którym słyszałem przez następne tygodnie od kilku osób.

Nie wiem czy dawni Klangowicze mnie w ogóle kojarzą, bo udzielałem się niewiele w strachu, że zrobię coś źle. Mimo to na koniec ponad 1200 wpisów na forum dobiłem.
Ja jednak pamiętam większość z was, a najbardziej rzucające się mi na forach nicki to monikalisieckao2, Piciok, Julitka i wz91.

I choć Klango się skończyło, zawsze w moim sercu pozostanie dla niego miejsce.

Tego nie ma i nie będzie nigdy na Eltenie, nie dla mnie, nie dla was.
Nie będzie dziecięcego zachwytu, bo i dziećmi nie jesteśmy.
Nie będzie wyczekiwania na każdą większą wersję tak, jak myśmy czekali na Klango 3 ()wcześniej Klango 2.1), w zachwycie, dopytując się codziennie o nowości od betatesterów.
Nie będzie takich jak tam blogów.
Nie będzie tej atmosfery, bo dojrzaliśmy, a jednak okres dziecięcy ma swoje przywileje i prawa.
Tego właśnie mi w Eltenie brakuje najbardziej chyba. Tego, że tym programem, jak dotąd, nie przyniosłem nikomu takiego zachwytu, jaki nam dało Simplito.
Mamy za to dojrzalsze dyskusje i poziom forów jest tu większościowo dużo wyższy, co cieszy.
Ale tej iskierki zapału i szaleństwa póki co nie ma i nie wiem czy kiedykolwiek ją dojrzymy.

Za to Elten ma jedną rzecz, której nigdy Klango nie miało.
Przy swoim szaleństwie i odkrywaniu, przy całej dziecięcej radości przy nim płynącej nigdy nie było tam blogów jak na Eltenie.
Nie było świetnych tekstów Elanor, opisów życia codziennego na poziomie tych obserwowanych u jamajki czy refleksji znanych u Julitki.
Uwielbiam czytać niemal was wszystkich.
A to, że nie komentuję, nie znaczy, że nie czytam. 🙂
I to jest to, co cieszę się na Eltenie obserwować.

19 uwag do wpisu “Czym było dla nas Klango

  1. Ale w roku 2008 internet w Polsce jednakowoż był dość dobrze znany. Mobilny fakt, raczkował, jednak stacjonrany raczej nie.

  2. Był, ale dopiero się rodził w kształcie dziś znanym.
    Nie tylko dla nas, niewidomych, ale i widzących.
    Wyglądał inaczej, zupełnie inaczej, niż w roku 2018.

  3. No i klango mi dało dużo pod względem nauki języka niemieckiego, a znowu elten daje mi piękną atmosferę i ciepło, której czasem tam na klango, brakowało.

  4. Pamiętam klango i moje pierwsze wrażenia z początku negatyywne, bo było tam sporo dzieci i młodzieży jak pisałeś i myślałam że mnie nie zaciekawi. Wciągnęło mnie jednak. i to był mój pierwszy kontakt z takimi rzeczami jak forum czy blog. I tam pisałam swojego pierwszego bloga, gdy mieszkałam jeszcze w Aleksandrii. Dawida pamiętam choć wtedy toimię nie wiele mi jeszcze mówiło. Było tam na klango sporo entuzjazmu, może trochę dlatego że to było coś nowe, dostępnedela niewidomych. A tutaj jak wspomniała Skrzypeńka atmosfera może nie tak entuzjastyczna i żywiołowa, ale jest coś takiego w eltenie że chcę być tutaj. Po pierwsze to, że tematy są bardziej urozmaicone bo oprucz np. informatyki można się dzielić swoją twurczością czy również pisać bloga. Poza tym z eltenem jestem związana prawie od początku. Może dlatego jest mi bliski. Kiedy klango się rozpadło szkoda mi było bo jakiś okres się zamknął i lubiłam sobie czasem grać w pokera, kiedy chciałam się zrelaksować. Ale w eltenie czuję się prawie jak w rodzinie.

  5. Ech, to Klango… Chciałabym napisać coś sensownego, ale mój móg nie potrafi niczego takiego stworzyć. W każdym razie, to był dobry czas. Blogi, fora, te pytania, czasem głupie niekiedy, ten humor… No i blogi. 🙂 Ale tak, tu, na Eltenie, jest taka ciepla i przyjazna atmosfera. <3

  6. Piękny wpis Dawidzie. Klango z mojego punktu widzenia, to początki poznawania świata niewidomych. Wiele się nauczyłem, a przedewszystkim przekonałem że niewidomi to w większości wspaniali ludzie, nie aż tak wiele różniący się od widzących. Wrażliwsi, i wytrwalsi w dążeniu do celu i w likwidowaniu stereotypów. Jestem pomiędzy rzeczywistością pełnosprawnych, a niewidomych. Świat niewidomych jest moją inspiracją, a i bywa że ucieczką. Tak o Klango, jak i Eltenie, mówię wszystkim poznanym niewidomym i słabowidzącym. Na Elrenie brakuje mi troszkę niewielkich gier. Ale czytanie forum i blogów, oraz stacje radiowe są super. serdecznie pozdrawiam

  7. Cichy duch czytający i mający nas na oku. 😛 Ja to nawet miałem Klongo 2.-0. Jedną z rzeczy, którą pamiętam jest grupa spanwar. Byłem członkiem tej grupy. 🙂 A na forum chyba tak sie mocno nie udzielałem. Napewno na Klango poznawałem świat gier audio.

  8. ja sobie muszę ogarnąć jakąś prezentację na temat klango, bo wszyscy tak gadają o tym Klango i smutno mi, że mnie tam nie było. Muszę zobaczyć, czy mam czego żałować. I właśnie Elten jest tym dla mnie, czym dla Was klango, bo to moja pierwsza taka przygoda, chociaż mam oczywiście dystans i nie zadaję głupich pytań

  9. A ja cóż mogę powiedzieć. Nie blogowałem, bo nieogowałem, spamwar…. DObrze mi znane miejsce, ta odkrylem w sobie możliwości do pisania dziwnych rzeczy, ktoych niesztety nie opublikuję nigdzie, bo się po prostu do tego ne nadają, klango chat… Nawet siostra była zaangażowana w to, tak samo przez Klango poznałem mudy i też siorę widzącą oczywiście w to wkręciłem, noooo byyyyło tego, było, ale co jak co… Tu się czuję po prostu lepiej. Jakoś nie kręci mnie ciśnięcie tej całej dzieciarni, tam… Raczej byłem pważny, ale zdarzalo m się kogoś pojechać, tu, że tak powiem… Po prostu mogę wyrażać siebie. Jest blog, jest też głosowy blog. Chcę nagrać jak gram? No problem, chcę coś napisać? NO problem, no nic mnie nie ogranicza, a na forach też lubię sobie podyskutować i mam wrażenie, że teraz tak bardziej świadomie istnieję w tej społęczności.

    GG? Używam do teraz, SUpernova? WIdzialem, widzialęm nawet takie cuda jak hal i DUal, scr-em pod WIndowsa się tż bawiłęm, nawet mam… Tyle, że z urwanym podłączeniem baterii Kajetka 2000 z 50 kb pamięci, no może troszku więcej to miało. Ktoś jeszcze pamieta com 1 bity stopu1, parzystość brak, transmisja xon xoff i kopiowanie przez 15 minut książki ok 500 kb z prędkością 9600 bitów.

  10. Mogę Wam opowiedzieć jeszcze inne epizody, których sobie nawet nie wyobrażacie. W tym 203 nie było Internetów, chciałeś sobie Harryego Pottera poczytać to sobie sam go musiałeś zeskanować na jakimś skanerku Plustka, gdzie się czekało żeby się lampa rozgrzała, a jak nie miałeś odpalonego actionmanager.exe to cały czas się o to dopominało, nasze nieidealne skany, które różną miały jakość, tego że skaner nieoczekiwanie rozłączało i nie wiadomo było dlaczego, czasem restart pomagał, czasem nic, Twain sypał, to, że wywaliłem z program files całę sterowniki skanera, a potem trzeba było system przeinstalować, bo instalator domagał sie instalatora, którego tam nie było i ani tego usunąć ani nic, a rejestr nie bardzo znałem, to wstawanie o 4 5 rano żeby kilka stron przeskanować przez zaizolowany kabel, który kopał,, potem wgrywanie na Kajetka żeby było na podróż i na czekanie między normalną szkołą a muzyczną, wykorzystywanie lekcji informatyki zamiast do głupiego pisania w WOrdzie to do ściągania książek z biblioteki laskowskiej i wgrywanie na własnego Kajetka, lub po prostu branie sobie instrukcji sprzętu, którego się nie miało, a potem doradzanie nauczycielom jak to pokonfigurować, toooo były czasy, a nie jakieś tam książeczki w .txt i audiobooczki z chomiczka.
    A teraz te 13-latki chcą aby wszytko za nich robić, dostają linczek i jeszcze im źle, bo wklejone w jednej linii.

    I to są wspomnienia, Klango przy tym to jest nic. Raz na zawsze niestety odeszło. wtedy byłem najbardziej kreatywny życiowo, teraz niestty…. Już to może nie wrócić.

  11. Ja myślę, że jeśli ktoś na klango nie był, a jest teraz w tym wieku, co ty wtedy, możesz mu dać ten element nowości, nawet o tym nie wiedząc. WIadomo, dla nas to były początki. Ale przecież nie da wszystkich. DLa mnie rzeczywiście, klango było miejscem odkrywania internetu i w ogóle ogarniania, na czym to polega. CHoć, nie wiem czemu, bardziej mi się teraz kojarzy z grami, niż elten. :d

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *