Patrzyłem na błękitną nić,
co biegła pośród skał,
gdzie promień Słońca jasny lśnił
na tafli białych fal.

Patrzyłem na jaskrawą toń,
tam senna czeka skra,
a jawę w wir porywa sztorm,
codzienność znosi wiatr.

Patrzyłem na szarości wód,
sekretny morza zew,
co niczym noc zagarnia znów
w ciemności jasny dzień.

Patrzyłem na lustrzany kwiat,
co refleks jasny niósł
na morzu pośród ostrych fal
z odległych wysp i wód.

I ciągnął mnie daleki świat,
bym z nim swój dzielił los
i płynąc tak, wśród światła gwiazd,
porzucił szary ląd.

Skleciłem więc maleńką łódź,
ująłem w dłoniach ster,
nie patrząc w przeszłość dawną już,
frunąłem odkryć pieśń.

Ukłonił się przede mną prąd,
wygładził się i szkwał,
milczeniem lecz jest morza głos
i ciszą piosnka fal.

12 uwag do wpisu “Morze

  1. Ładne. Powtórzę to, co już kiedyś mówiłem przy jakiejś okazji. Widać z Twoich tekstów, że kochasz morze i potrafisz je opisywać tak, żeby opis ten skłaniał do przemyśleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *