Kiedy pierwszy raz czytałem książki pani Rowling, uczepiałem się każdego polskiego akcentu, których z resztą wcale tak wiele nie było. Kilka wspomnień o polskich czarodziejach, jeden zawodnik Quidditcha – malutko. Wyobrażałem więc sobie wielokrotnie, że gdzieś u nas musi być szkoła podobna do Hogwartu…
Wyobrażenia te gdzieś tam zatarł czas, aż przypomniała mi o nich Maja w styczniu. Fala powróciła, znacznie silniejsza, a z nią chęć i zaproszenie.

Dziwnie jest budować legendarium wokół legendarium, ale ja do tego zachęcam. Zastanawiam się, jak wyglądałaby Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa.
Wszak sporym jesteśmy krajem, terytorialnie większym od Zjednoczonego Królestwa. Od czasów Zygmunta Augusta przecież mógł już istnieć ośrodek jednoczący czarownice i czarodziejów z Korony i Litwy.

Zmieniły się jednak moje wyobrażenia. Hogwart jest Hogwartem, szkołą Brytyjską ze wszystkimi brytyjskimi tradycjami i zwyczajami. Szkoła Słowiańska musiała przecież wyglądać zupełnie inaczej.

To teraz czas na zachętę. Na ukończeniu jest fanfik opowiadający o tej właśnie szkole. Ja jednak zapraszam was, wszystkich piszących i Pottera znających, by wypełnić te mury kolorami, dźwiękami i waszymi wyobrażeniami. Zbudujmy Polską Szkołę Magii i Czarodziejstwa.
Zapraszam do tworzenia historii mających miejsce w tej właśnie placówce – może dziś, może kiedyś. Zapraszam do ożywienia postaci, zdarzeń, tradycji…
Forma jest, oczywiście, dowolna. Mogą być to reportaże dla gazet, opowiadania, wspomnienia, pamiętniki, artykuły, cokolwiek.
Mam tylko jedną, bardzo ważną prośbę organizacyjną. Nie kreślmy wzajemnie swojej pracy. Starajmy się stwarzać spójną placówkę oświaty Polskich czarodziejów.
A ja przedstawiam wam to, co moja wyobraźnia stworzyła, by od jakiegoś ziarenka projekcik otworzyć.

Szkoła Magii i Czarodziejstwa Rivia

Kilka słów o historii

Obecna szkoła pod nazwą Rivia pochodzi z 1920 roku, jej tradycja sięga jednak znacznie dalej.
Nie jest wiadome, kiedy pierwszy raz zebrali się Polscy czy też Słowiańscy czarodzieje. Faktem jest, że ich obecność notowano podczas Europejskiej Konferencji w 1289 roku. W kronikach jednak na próżno szukać wzmianek o jakiejkolwiek poważniejszej organizacji, w szczególności oświatowej.
Najstarsze udokumentowane informacje o zorganizowanym nauczaniu młodych Czarownic i Czarodziejów polskich pochodzą z 1364 roku, kiedy w związku z powołaniem przez króla Kazimierza Wielkiego Akademii Krakowskiej zaproponowano stworzenie Szkoły Magii i Czarodziejstwa na terenie królestwa Polskiego. Żadne dokumenty, jakie dotrwały do nas z owych czasów, nie mówią jednak o dalszych losach projektu. Trudno oszacować więc czy placówka taka powstała, czy też nie.
Warto tu jednak od razu zaznaczyć, że w związku z rozbiorami Polski w latach 1772-1795, w które włączyła się również polityka czarodziejska, wiele kronik zostało spalonych.
Niezależnie od tego, czy przed rokiem 1772 jakaś zorganizowana placówka naukowa istniała, czy też nie, w okresie Zaborów zakazano nauczania Magii na terenie Polski, młodzież z rodzin Czarodziejskich zaś kierowano przede wszystkim do rosyjskiej szkoły Koldovstoretz.
Przesłanką jednak za istnieniem przynajmniej niewielkiego ośrodka naukowego (prawdopodobnie na terenach Mazowsza) jest szybkość, z jaką powstało tajne nauczanie.
Było jednak ono niezorganizowane, a często nawet prowadzone niekompetentnie, czego najlepszym dowodem może być nieszczęśliwy wypadek, w którego wyniku podczas zajęć Obrony przed Ciemnymi Mocami śmierć poniosło kilkudziesięciu adeptów, co miejsce miało na terenie Galicji w roku 1846.
Polscy magowie aktywnie uczestniczyli w zrywach Narodowych, w szczególności w Powstaniu Styczniowym, tak więc kolejny raz wojny mugolskie przełożyły się na te magiczne.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, udało się (chociaż z pewnym opóźnieniem wynikającym z nieporozumień i niesnasek w społeczności czarodziejskiej) powołać Polskie Ministerstwo Magii, nad którym pierwszy minister – Kazimierz Nowak – objął przewodnictwo 18 października 1919 roku.
Jednym z priorytetowych zadań Ministerstwa było ujednolicenie sytuacji edukacyjnej na terenie Polski, przedstawienie spójnego programu nauczania, przygotowanie i przeegzaminowanie kadry oraz powołanie oficjalnej Szkoły Magii i Czarodziejstwa, co też miejsce miało 12 sierpnia 1920 roku w nowo powstającym mieście – Gdyni. Tak późny względem roku szkolnego termin powołania placówki sprawił, że wielu rodziców (niepoinformowanych na czas) nie zdążyło wysłać do szkoły swych pociech. Dodatkowo bunty ze strony Lwowskich czarodziejów, gdzie znajdował się największy ośrodek tajnego nauczania, a także niepewna sytuacja gospodarcza i ekonomiczna spowodowały, że w pierwszym roku swej działalności Placówka przyjęła jedynie siedemnastu uczniów.
Z problemami natury organizacyjnej, zwiększonymi w dodatku przez konflikty polityczne, szkoła borykała się przez kilka następnych lat, a właściwe, regularne nauczanie rozpoczęło się w niej dopiero od roku szkolnego 1923-1924, po podpisaniu szeregu Porozumień i Umów ze społecznościami Czarodziejów w Poznaniu, Lwowie i wolnym mieście Gdańsku, na mocy których zezwolono na kierowanie dzieci do nauki w placówkach zagranicznych, choć z możliwości tej (w związku z wysokimi kosztami) w okresie całej Drugiej RP skorzystano łącznie zaledwie dwadzieścia trzy razy.
W roku szkolnym 1938-1939 szkoła liczyła siedmiuset trzydziestu dwóch uczniów.
Do zawieszenia działalności musiało dojść w trakcie II Wojny Światowej, gdy przekształcono Ośrodek we właściwe miejsce zarządzania Kryzysowego i przeniesiono doń Ministerstwo Magii z zagrożonej Warszawy. Mimo to prowadzono tajne nauczanie w Krakowie, Kijowie, Tczewie i Łodzi (nadzorowane z Gdyni).
Od roku 1945 szkoła wznowiła swoją działalność, szczęśliwie wolna od Komunistycznych Wpływów, które nie dotknęły Społeczności Czarodziejskiej.

Lokalizacja

Ukrycie Szkoły w tak zurbanizowanym miejscu nie było prostym zadaniem, które tylko komplikowała bliskość granicy Polsko-Niemieckiej oraz rosnąca ilość mieszkańców Gdyni.
Placówka znajduje się na niewidzialnej dla mugoli i nienanoszalnej wyspie położonej za klifem Orłowskim. Składa się w sumie z szeregu budynków, których znaczna część wyżłobiona jest pod ziemią.
W przeciwieństwie do Hogwartu, nie jest jednym budynkiem, a raczej szeregiem budowli – internat dla uczniów, szkoła, sala wieczorna i tak dalej.
Wyspa jest największym nienanoszalnym obiektem w Europie Środkowej, jest tu miejsce na samą placówkę, jak i niewielki las. Na jej środku znajduje się wzgórze popularnie nazywane przez uczniów Olimpem. To na jego szczycie prowadzone są obserwacje astronomiczne. Park położony w pobliżu cieplarni szkolnych jest jedynym miejscem na wyspie, z którego nie widać morza.
Sama wyspa nie została stworzona na potrzeby Szkoły, a raczej odkryta wraz z kompleksem rozpadających się budowli, które odnowiono. Młody wiek szkoły sprawił, że nie ma tu tylu co w Hogwarcie duchów, z drugiej strony do dziś wiele sekretów pozostaje niezbadanych, a największym z nich jest właściwe pochodzenie i przyczyna powstania wyspy.
Jedyne, co można powiedzieć z całą pewnością, to fakt, że nadal nie zgłębiono wszystkich zagadek architektonicznych, a raz na jakiś czas uczniowie (niekoniecznie legalnie) odkrywają nowe pokoje czy przejścia.
Po tym, jak w 1992 roku trójka adeptów natknęła się w głębinach budynku na grupę Inferiusów, co niemal przypłaciła życiem, wielu rodziców wystosowało wniosek o zamknięcie lub przeniesienie Placówki. Po długiej debacie i zamknięciu na dwa lata części budynków, wniosek odrzucono.
Profesor Maria Koniorczyk, ówczesna dyrektorka szkoły, tak argumentowała swoją decyzję:
"W rok po omawianym zdarzeniu, w lochach zamku Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie (w Szkocji) odkryto żyjącego od tysiąca lat Bazyliszka. Każdy starożytny budynek magiczny niesie w sobie pewne zagrożenia. Państwo Monika, Natalia i Adrian byli nieobecni w trakcie lekcji, łamiąc przepisy szkolne i udając się do nieznanego miejsca. Choć wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tym, co się wydarzyło, nie możemy zapomnieć, że wydarzenie było wynikiem zignorowania prawa obowiązującego w szkole. Myślę, że powinno stać się ono raczej nauką i przestrogą, niż przyczyną zamknięcia placówki."

Zbiory

Rivia posiada jeden z największych na świecie zbiorów artefaktów magicznych, które przez okres zaborów dotrwały aż do dnia dzisiejszego. Wiele z nich datowanych jest na wczesne średniowiecze lub nawet starożytność, przybyły one prawdopodobnie na tereny Polski za pośrednictwem Rzymskich kupców przybywających tu handlować o bursztyny.
Wiele z tych przedmiotów jest jednak zbyt potężnych lub niebezpiecznych, by wystawiać je do publicznych badań czy oględzin. Najpotężniejsze z nich są zapieczętowane magicznymi zaklęciami i okazywane tylko za oficjalną zgodą Ministerstwa tym z czarodziejów Polskich i zagranicznych, którzy wykażą, że badania będą przeprowadzać w celach naukowych.
W roku 2015 zbiór artefaktów magicznych Rivii liczył ponad tysiąc trzysta egzemplarzy. Do dziś pozostają w nim przedmioty, których natury lub zasady działania nie udało się stwierdzić.
Kilkukrotnie dochodziło do prób włamania do skarbca uczelni, najbardziej znana miała miejsce 12 lutego 1938 roku, kiedy w wyniku pojedynków magicznych doszło do śmierci sześciu napastników i trzech nauczycieli oraz jednej uczennicy, która miała nieszczęście przechodzić w pobliżu. Napastnicy próbowali ograbić skarbiec w poszukiwaniu Insygniów Śmierci z polecenia czarnoksiężnika Grindelwalda.

Program nauczania

Naukę w szkole rozpoczynają dzieci w wieku dwunastu lat, przy czym pierwsze cztery klasy (kształcenie ogólne) są obowiązkowe.
Na poziomie nauczania podstawowego uczniowie zapoznawani są z podstawowymi zagadnieniami w zakresie przedmiotów takich, jak zielarstwo, eliksiry, transmutacja czy alchemia. Dodatkowo istnieje obowiązek zdania kwalifikacji w zakresie języka angielskiego oraz matematyki.
Po czwartym roku adepci podchodzą do egzaminu, zwanego kotem, na którym zdają trzy podstawowe tematy:
1. Część teoretyczną zawierającą podstawowe prawa magii, historię magii oraz teorię magiczną,
2. Część praktyczną z zakresu transmutacji i zaklęć,
3. Część praktyczną z zakresu alchemii i eliksirów.
Uczniowie, którzy zaliczą powyższe egzaminy, mogą kontynuować naukę na wybranej specjalizacji, do których należą między innymi botanika, transmutacja czy teoria magii. Kurs ten kończy się po następnych czterech latach, zdając egzamin specjalizacyjny, powszechnie nazywany Sową.
Rivia jest jedną z nielicznych szkół Magii, w której uczniowie poznają zagadnienia Czarnej Magii (jedynie na specjalizacji obrony przed Czarną Magią). Dlatego też Polscy czarodzieje uważani są za jednych z najlepszych wojowników.

Życie codzienne

Podobnie jak w innych ośrodkach, także w Rivii uczniowie żyją w internacie. Choć wolno im powracać do rodzin nawet w każdy weekend, niewielu korzysta z tej możliwości za każdym razem.
Do dziś nierozstrzygniętą kwestią pozostają mundurki szkolne lub też ich brak. Przepisy w tym zakresie zmieniają się niemal każdego roku, za każdym razem dochodzi do zamieszek, kłótni i obietnic poprawy – to ze strony uczniów, to rodziców, to nauczycieli.
Kolejną niepewną kwestią pozostają uprawnienia do latania, który to temat pozostaje dyplomatycznie pomijany przez kolejnych dyrektorów. W rezultacie regularnie dochodzi do błędów młodych miotlarzy, których czasem nie da się zamaskować. Liczne doniesienia o UFO dostrzeganych nad Gdynią (ostatnie w 2018 roku) to nic innego, jak uczniowie Rivii, którzy chcieli poćwiczyć swoje miotlarskie zdolności, jednak pomylił im się kierunek.
O ile się pomylił, gdyż nielegalne wypady do Gdyni pozostają tu codziennością. Mimo, że wyspa oblewana jest morzem i otoczona zaklęciami, a łodzie są pilnie strzeżone, powietrza zaś powinny pilnować różne stworzenia, kolejne pokolenia uczniów prześcigają się w sposobach, by dostać się do nieodległego miasta, co uważane jest niemal za sprawę honorową. Im ostrzejsze kary się tu wprowadza, tym chętniej adepci szukają nowych pomysłów, jak dopiąć swego.
Wśród legend szkolnych co trzecia to historia o jakimś heroicznym sposobie dotarcia na Oksywie. Najbardziej znana pozostaje ta o grupie uczniów, którzy w 1968 roku wykradli i oswoili Nawałniki Burzowe zakupione na potrzeby pokazów przez nauczyciela zoologii z Japonii.

Sport i inne rywalizacje

Szkoła nie jest podzielona na domy, jak na przykład Hogwart, jedynie na specjalizacje i to dopiero po czwartym roku. Z początku nie powstawały żadne oficjalne kluby sportowe, co jednak prowadziło do chaosu i zamieszania.
Do dziś nie istnieją żadne szkolne (oficjalne) zawody gry w Quidditcha, miast tego szkoła wystawia drużynę, która regularnie konkuruje o puchar z kilkoma innymi placówkami, w tym z Hogwartem (od roku 2019), Mahoutokoro czy Durmstrangiem.
Innym tematem są zawody naukowe, co trzy lata odbywa się ogólnoszkolny konkurs pojedynkowania oraz alchemii. Placówka bierze udział także w wielu konkurencjach międzyszkolnych, w tym co pięć lat w naukowym konkursie odkryć w zakresie transmutacji, w którym biorą udział wszystkie duże ośrodki naukowe świata czarodziejów.
Rivia wydaje także nagrodę Bursztynu każdorocznie za najlepszą na świecie pracę alchemiczną, którą najwięcej razy (cztery) uzyskał sir Nicolas Flamel.
W przeciwieństwie do wielu innych Szkół Magii, Rivia pozostaje zarówno placówką edukacyjną, jak Naukową, a na jej terenie odbywają się badania nad współczesnymi aspektami magii.

I jeszcze kilka uwag

W artykule tym celowo nie wspominałem nazwisk nauczycieli, dokładnych rozkładów i planów lekcji czy portretów uczniów.
Chciałem, by tematy te pozostały otwartymi kartami czekającymi na ich zapełnienie.
Dziękuję wszystkim za zaangażowanie się w projekt.

53 uwagi do wpisu “Rivia – Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa (projekt)

  1. Przetłumaczyć i wysłać Rowling, żeby się już nie wysilała i nie wymyślała głupot.
    Również muszę przetrawić, może i coś wymyślę.
    A swoją drogą, ciekawe, gdzie ten Durmstrang właściwie leży.

  2. Matius – to nie jest Hogwart. W ogóle starałem się, choć w tym opisie dużo okazji nie miałem, by ta szkoła była jakby… bardziej polska.

  3. Jak tak sobie patrzę po naszych słowiańskich zapędach, to bym rzekła, że ta szkoła powinna się nazywać bardziej swojsko. Ciumbrówka czy jakoś tak…

  4. Ale Krum umie tam trafić w „Czarze Ognia”. 😀

    Jak to nie Rivia? Wszak najsłynniejszy Polski Czarodziej współczesny…
    Geralt z Rivii!

  5. No tak, ale gdzie nasz piękna, szlachecka tradycja? A możę to Rivia od Geralta to jakaś wioska w byłem Galicji?

  6. I po co nawiązywać do historii, która toczy się nawet w całkiem innej rzeczywistości? Poza tym osobiście bym im tam dała obowiązkowe mugoloznawstwo. Było nie było, czarodzieje to tylko mała społeczność, która nie raz musi się stykać z resztą świata, a skoro oni się mają kryć ze swoją magicznością, to powinni dobrze ten świat znać.

  7. Może mają, nie wiem tego.
    Nie nie, ja nie nawiązuje do żadnej innej rzeczywistości. To tylko my, mugole tak myślimy.
    To był czarodziej, tylko wiecie… Ministerstwo wszystko zatuszowało.

  8. Zuzler. Po to jest tyle rzeczy niedopowiedzianych, żebyśmy mieli pole manewru. Jeśli uważasz, że mugoloznawstwo powinno być obowiązkowe, z czym nawiasem mówiąc się zgadzam, to możesz wpleść to we własny artykuł i zamieścić jako kontynuację historii. Ja też przetrawię i może coś stworzę. A nasze kontynuacje mamy zamieszczać w komentarzach do tego wpisu?

  9. Nie rozumiem celu tej złośliwości.
    Myślę, że jako pomysłodawca miałem prawo do pomysłu na nazwę. Mógłbym stworzyć coś własnego, oczywiście.
    Ale Geralta znają wszyscy, na całym świecie. Chciałem więc nawiązać do tej postaci, by już nazwą utworzyć jakąś legendę, skojarzenie.

  10. Z tym obowiązkowym mugoloznawstwem można by jakąś niezłą jazdę urządzić. Że spory o to były, że jacyś rodzice tam sobie protestowali, że w 1928 roku było po raz pierwszy obowiązkowe na egzaminach i, że część uczniów egzamin zbojkotowała, tym samym nie kończąc szkoły.
    @Jamajka
    Ja to wszystko wiem, ale, kurka siwa, zgadzam się z twierdzeniami Pantery, że Durmstrang wygląda na szkołę rosyjską.
    „Fantastycznych zwierząt” nie oglądałam, ale scenariusz widziałam.

  11. Zastanawiam się nad jedną rzeczą:
    W książkach Rowling uczniowie zaczynali szkołę w wieku 11 lat, czyli po ukończeniu elementary/primary school, kiedy to przechodzili do secondary school. Idąc tym tokiem, nasza powinna zaczynać się rok później, czyli od 13 lat.

  12. Pytanie jak to było przed wojną z tym końcem podstawówki, bo nie zdziwiłabym się, gdyby po wojnie nie zostało to zmienione, choćby dlatego, że po 15 roku życia to już trochę przypóźnawo, żeby taką poważną naukę ogarniać, kończyliby tę szkołę po dwódziestce pewnie.

  13. A u nas o takiej szkole napisaę emec. Niewiem, czy go kśiążki zostały przytłumaczeni, ale jeśli ktoś będzie chciał ich poszukać, to heroinią ich jest Tania Grotter.

  14. Coś u nas rzeczywiście tłumaczone było, a przynajmniej o tym słyszałam. Ale to chyba bardziej taka rosyjska adaptacja, nie?

  15. Co do Dumstrangu
    Jo thinks that Durmstrang is in northern Scandinavia – the very north of Sweden or Norway and that Beauxbatons is somewhere near Cannes in the south of France. She says she doesn’t know for certain because, of course, the exact whereabouts of these schools is a closely- guarded secret to which she is not privy!

  16. Bułgaria odpada. Przecież tam ciepło jest. Szwecja, Norwegia prędzej, tylko czemóś nazwiska głównie rosyjskie. Oczywiście będący Bułgarem Krum mógł się tam uczyć, nic na przeszkodzie nie stoi. Ale ja podejrzewam, że się po prostu na tym lekko Rowling wyłożyła. Zresztą ukrywanie kraju, w którym znajduje się szkoła, to już jest jakaś głupota. Beaux Baton… Nie, to na pewno nie Francja. xd

  17. Krum umiał tam trafić? Czy sami go trafiali tam? xddd.
    Co do Riwii jako takiej, Żywek, kto broni pisać? Taki żart miał być, jak cię to tak uraziło, to napisz o swojej, prywatnej. xddd.
    @zuzler Obowiązkowego mugoloznawwstwa nie było nigdzie, a coś mi się wierzyć nie chcę, że Polska nagle taka postępowa.

  18. O nazwiskach rosyjskich w Dumstrangu bym podyskutował, poniewasz ten że Karkarow, to, raczej, nazwisko bółgarskie, mówie to jako slawista. A grotter to rzeczywiście adaptacja, ale dość dobrze napisana.

  19. A dlaczego Polska nie ma być w tym wypadku postępowa? Przy założeniu, że na ułożenie programu nauczania miał olbrzymi wpływ ktoś, kto pochodził z mugolskiej albo właśnie nawet pół mugolskiej rodziny, co sprawiało wiele problemów również w obrębie tej jego rodziny…

  20. No niby można, tylko, że np. nawet takie stany są mało postępowe, a Ilvermorny zakłądał m.in. mugol, o ile pamiętam. xd

  21. Ale dlaczego w młodej, odrodzonej, prężnie rozwijającej się Polsce nie mogłoby być inaczej? W Polsce, w której, o ile mi wiadomo, nawet mugolskie kobiety zyskały prawo głosowania w wyborach już w 1918 roku?

  22. Ja zaczołem coś tworzyć, ale nie będzie to artykuł. Bardziej transport do szkoły. 🙂 Ale mam wrażenie, że narazie jest to toporne.

  23. Zanim wpiszę to co wymyśliłem. To tak. Riwia super wszyscy jakoś tak za ciumbaczeni niepodoba mi się nazwa ciumbrówka bo brz mi jak bimbrówka. Jeśli już po polsku to Proponował bym szkołę czarów władysława strzeleckiego. Ale to pomysł dawida i dzięki mu za to że tak zrobił. Gazeta złoty magik wydanie z 1992. Artykół riwia szkoła magii. Z zachwytem i radością informuję polską społeczność czarodziejów, że od dawna mamy własną szkołę. To dla tych, którzy może jeszcze nie wiedzą. Znajduje się ona na niena noszalnej wyspie niedaleko gdyni. Młodzi adepci chcący uczyć się w szkole jednak powinni się gruntownie przygotować. Egzaminy z angielskiego i matematyki to nie fraszka. Poza tym trzeba mieć przynajmniej wiedzę o teorii magii na poziomie podstawowym. I oczywiście jeśli wszystko się uda, można zacząć nauke w riwii. Znajdują się na wyspie budynki niezawsze połączone ze sobą. Z wywiadu z dyrekcją wynika, że ktoś ze społeczności czarodziejów odnalazł wyspę i znalazł zrójnowane budowle. I tak powstała riwia. Okropnym i niedopuszczalnym jest uczniowska głupota. Często uciekają z lekcji by odkrywać nowe tajemne przejścia. Nie mogliśmy jednak wyciągnąć od nauczycieli w którym roku się to stało ale grópa uczniów znalazła loch pełen inferiusów. Źle się to dla nich skończyło. Na koniec powiem, że jeśli kto przestrzega przepisów i słucha nauczycieli nie ma co się bać. Pozdrawiam i zapraszamy na kolejny artykuł o riwii.

  24. Gazeta złoty magik numer 3 wydanie 2002. Riwia polska szkoła magii została wykryta przez jakiegoś szaleńca mało tego, Nasi reporterzy donoszą, że szaleniec miał magiczną różdżkę. Wparował do szkoły jak burza i dopiero zatrzymała go barykada utworzona z uczniów. Dzielni młodzi ludzie stawili czoło warjatowi. Okazało się, że ten szaleniec to arystander łaski który w 1995 roku chciał dostać się do szkoły ale mu się nie udało. Zkąd jednak znał zaklęcia? Nasi reporterzy odkryli tajną korespondencyjną szkołę magii. Znaczy jakiś niedouk czarodziej uczył różnych ludzi którzy mu zapłacili. Naturalnie został ten preceder zlikwidowany i potępiony przez atanazego przczułkę Obecnego dyrektora szkoły. Tak o całej sprawie wypowiadał się dla gazety jeden z uczniów Henryk dąbrowski: „To oburzające. żeby takie ochydne procedery jeszcze istniały. My to porządna szkoła nie powłuczyny i siuśki.” Dziękujemy i zapraszamy na kolejne wydanie złotego magika.

  25. To ja jeszcze proponuję spolszczenie nazw wszelakich. Ostatecznie zaraz po zaborach raczej nikt się do angielskiego nie garnął, więc może miast eliksirów dekokty i inne takie? W ogóle w czasach obecnych można sobie wyobrazić starcie młodych, chcących używać słownictwa rodem z tłumaczenia Harrego, a ciałem pedagogicznym święcie wierzącym w nasz język ojczysty i jego zbawienny wpływ na młodych adeptów sztuki czarodziejskiej.

  26. Myślałem nad tym, ale to nie takie proste.
    Eliksiry dla przykładu pochodzą z Łaciny i są słowem używanym i dawniej.
    Transmutacja? To już jest spolszczona wersja, w oryginale pada pod nazwą transfiguration.
    To, co zmieniłem, to botanika, ale jest paradoksalnie mniej polska, niż „zielarstwo”.

  27. A tu się Zuzler akurat nie zgogdzę. 🙂
    Pamiętaj, że przez długi czas w Polsce dominowała Łacina.

    Riviera to największe centrum handlowe na Pomorzu, położone właśnie w Gdyni, a oznacza z Łacińskiego wybrzeże. Jakoś tak mi się z Rivią skojarzyło…
    Wszak niemagiczni też czasem jakieś wzmianki o Rivii usłyszeć musieli, czarodzieje nie zachowują zawsze całej ostrożności, coś w przekazach, we wzmiankach o tej nazwie. Zainspirowali się i stworzyli galerię handlową. 😀

  28. Ciumbrówka bimbrówka, no nie ukrywam mojego zaskoczenia, ciekawe skojarzenie. to mogłaby być nazwa haty woźnego Rivii.

  29. Woźnego, który po kryjomu… Ja wiem! On po kryjomu produkuje sok z gumijagód, czyli eliksir wyskokowy, zakazany generalnie z uwagi na swoje właściwości.

  30. Mam pomysł dawidzie powiedz co ty na to. Zamiast transmutacji transmogryfikacja. Kiedyś była internetowa parodia henio garncarz i głaz mądrali i tam różne takie żeczy były. Np. Humbug miast hogvartu g.r.e.c.k.zupka zamiast ministerstwa magii. Emole zamiast mioteł kpwut zamiast quidditcha ulica pokrętna zamiast pokątnej. Smok złowrogi zamiast draconamalfoja arystander łaski artur weasley rufus łaski ron weasley helojza łaski ginny weasley paweł łaski percy Itd. Np. departament do spraw czarodziejskich oszustw nazywał się d.e.s.c.z. A poczta nazywała się d.u.p Drobiowe usługi pocztowe. Państwo durszlakowie miast dursleyów oleńka miast dudleya Dużo by wymieniać ale nakońcu najważniejsze: Małrycy Penas mistrz eliksirów profesor buc prakseda de makaron opiekunka bandy cieniasów alias gryfindoru. Atanazy pszczułka dyrektor humbugu alias hogvartu. robalus hudziak miast hagrida.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *