22 uwagi do wpisu “Baaaardzo nastrojone pianino

  1. Faajne, lubię! Z ciekawostek kiedyś jeden taki zsamplował podobnej kondycji instrument i jak komu potrzebne to może se kupić za stówkę.

  2. To pianino mojej babci. Planuję oddać je do stroiciela, a więc musiałem utrwalić te ostatnie dni tak cudownego stanu! 😀

  3. Śmiem powiedzieć, że widziałąm pianinko w podobnej albo i gorszej kondycji. Żeby było ciekawiej, stało ono w szkole muzycznej 🙂

  4. Ja nawet lubię lekko rozstrojone pianina. Lubię taki klimacik płynący z ich historii…
    Ale to już jednak jest za dużo, nawet jak na mnie!

  5. Pianino, to jeszcze nic.
    Ja grałem kiedyś w Krakowie u Karmelitów na Mszy z okazji 60-lecia, czy 65, jakaś okrągła rocznica PZN małopolskiego, pech chciał, że kard. Dziwisz wybierał takie tonacje, które akurat prawie wcale nie stroiły.
    I to nie chodzi już w obrębie, że dźwięki fauszują, bo w organach jest tak, że drewniane piszczały odstrajają się w inną stronę, a metalowe w inną.
    Dodam jeszcze dla zabawy, że psalm śpiewał chyba wtedy Rylotek, no i w instrumencie pneumatycznym samoistnie wessało się wtedy tutti i nie szło go wyłączyć.
    Dlatego też psalm grałem tylko podczas refrenu, bo i tak brzmiały, a w przypadku rozstrojenia to właściwie grzmiały 34 głosy organowe.
    Nagrania niestety nie mam, ale spróbuję znaleźć tych, którzy też tam byli, może ktoś uwiecznił tą katastrofę.

    Co do stroiciela, nie ma co chłopa żałować, zarobi sobie. 🙂

  6. Pianino wprost z Porky and Bess Gershweena. uwielbiam taki strój. Najśmieszniejsze jest to, że w latach dwudziestych dwudziestego wieku specjalnie tak strojono pianina.

  7. Oj, a czego to się w XX wieku i teraz nie robiło, nawet się w owe pianina różniste przedmioty wkładało, co by to jeszcze dziwniejsze dźwięki dawało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *