39 uwag do wpisu “„Na morzu burza hula” we wspólnym wykonaniu z Julitą, no bo ma w domu pianino

  1. @Zuzler Prawda, ale dla mnie pianino o takim brzmieniu ma swój urok… To ta wąska granica między instrumentem z historią, a instrumentem nie do słuchania. 😀

  2. @Zuzler
    Tak, pianinko strojone było już dość dawno (yyy… 10 lat to chyba sporo jest), ale tak mi żal wzywać fachowca, bo ma takiego coś uroczego w barwie, takiego coś… nostalgicznego…

  3. Fachowca to pewnie jeszcze wzywać nie trzeba Julito, no, chyba, że przyjdzie zima, wtedy, no może być różnie, ale jak trochę przecholujesz zwlekając, to wiesz, śniegi stopnieją, ale i portfel bardziej schudnie. 🙂
    Co do piosenki, bardzo ją lubię, jak mam czas by na akordeonie pograć to zazwyczaj się w tym graniu ona pojawia.
    O, może kiedyś nagram, wyślę Ci i dograsz wokal?
    Obawiam się jednak, że chyba taka aranżacja nie co zmieniła by efekt końcowy.

  4. Może dlatego nie masz serca go stroić, że gdybym nie przyjechał i nie uznał, że na nim zagram, to byś nawet nie wiedziała, jakie ma brzmienie? 😀

  5. Bardzo lubiłam te piosenkę, jak byłam mała. A raczej lubiła ją moja babcia, ja wiedziałam, że lubi i jakoś tak się razem śpiewało.

  6. Typowe zakończenia są nudne. A im bardziej kadencjo-podobne, tym nudniejsze.
    Osobiście bardzo lubię utwory kończące się dominantą albo np. na trzecim stopniu.
    Oczywiście wiele w tym po prostu mojej przekory. 🙂

  7. Mnie bardziej irytuje skłonność do przyspieszania nieznanych utworów. Gdy się czegoś nauczę, to z tempem nie mam problemów.
    Ale gdy, jak tutaj, gra jest improwizacją… Widać na nagraniu efekty.

  8. Julitko, co tak nieśmiało trochę? Bardzo ładnie Wam wyszło, ale mam wrażenie, że nie usłyszałam Twojego pełnego głosu, chociaż… Może taki zabieg bardziej Ci pasował do tej konkretnej piosenki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *