Pieśń

Jak łza – bez skazy – trwała pieśń,
zasnuta mglistym świtem,
co skrywa gdzieś nieznaną treść,
unosząc się z błękitem.

Raz w górę w hymn, raz w tren znów w dół,
raz równo – szła – przed siebie,
a w tle jej gra trąb głośny chór,
i flety, wiolonczele.

I głośniej wciąż, i mocniej wciąż
rozbrzmiewa w nowe głosy,
i kroczy w przód, jej słowa lśnią,
jak krople białej rosy,
to w jasny dzień, to w ciemną noc,
nad ziemią w wietrze świszczy,
za pieśnią cień podąża w krok,
zagarnia ton jej w ciszy.
Kołysze się wśród nieba dróg,
wśród mórz nieznanych ludziom,
on zimny – ciepłej pieśni wróg
zawisły ponad chmurą.
Jak ptasi trel i mewy krzyk,
to znów w milczącej pustce,
mkną do kresu, choć cel gdzieś znikł
porwany przez wichurę.

I nagle błysk, w oddali skrzy
latarnia dróg nieznanych,
więc biegnie pieśń doń ile sił,
a cień krok w krok znów za nią.

I jaśniej już, znów głośniej brzmi
harmonią unoszona,
i chmury drżą i niebo grzmi,
a cień, umyka, z pola.

I szła tak pieśń, mocniejsza wciąż
i serca napełniła,
aż błysnął jej latarni krąg,
i jeden krok zgubiła:
Zajaśniał płomień jasny tak,
jak gwiazdy jeno świecą,
i strawił pieśń na zawsze tam,
gdzie tylko ptaki lecą.

I powstał cień, dziś wolny już
nad światem zapanował,
i śpiew zakuty w zimny lód,
milczeniem piękne słowa.

9 uwag do wpisu “Pieśń

  1. Bardzo ładne. Przypomina tłumaczenia Tolkienowskie (Z resztą ty generalnie w takim stylu piszesz).
    Ja mam tylko jedno pytanie: Jak mgła może być zasnuta świtem? Nie powinno być odwrotnie?

  2. A co do mgły zasnutej świtem, to nie do końca tak. W tekście jest, że pieśń była zasnuta mglistym świtem. Samo to jest dla mnie głęboką metaforą, ale w każdym razie mglisty świt brzmi jak najbardziej dobrze. W razie czego autor mnie poprawi, ale ja tak to rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *