Niespodzianka! Jednak napisałem część drugą.

Lektury Świata Dysku, część 2

Dziś kilka słów o kolejnych siedmiu powieściach, o ile poprzednie były prekursorami, te nazwałbym wstępem, otwarciem.
Poznajemy tu już konkretne wydarzenia, bohaterów i normy, które rządzą "Światem dysku".

33. Eryk

Pamiętacie, jak pisałem, że nie lubię zbytnio podcyklu o Rincewindzie? Istnieje poziom absurdalności i groteski, który dla mnie jest już zbyt absurdalny i groteskowy. "Eryk" to na tej liście chlubny wyjątek.
Na koniec zamieszania w powieści "Czarodzicielstwo", nasz bohater trafił do piekielnych wymiarów. Nie można więc dziwić się, że "Trzynastoletni demonolog i epicentrum ataku trądziku młodzieńczego", próbując wezwać mroczną siłę, przypadkiem wzywa… Tak, zgadliście!
A jak zabrać się za spełnianie takich życzeń, jak nieśmiertelność, najpiękniejsza kobieta czy królestwo? Zdecydowanie proponuję podróże w czasie do początku świata i udział w Wojnie Trojańskiej.
A przy okazji cała teoria ewolucji bierze w łeb, gdy okazuje się, że życie na świecie powstało nie w wyniku dziwnych przemian kwantowych ani Słowa, tylko… bakterii z papieru po kanapce, pozostawionego przypadkiem na brzegu morza pierwszego dnia.
— Cytat:
– To właśnie pomyślałem. – Rzucił w Bagaż kolejną kanapką. – Skąd jesteś?
Rincewind postanowił mówić prawdę.
– Z przyszłości – oświadczył.
Nie wywarł oczekiwanego wrażenia. Mężczyzna kiwnął tylko głową.
– No no – powiedział. I dodał: – Wygraliśmy?
– Tak.
– Aha. Pewnie nie pamiętasz żadnych wyników wyścigów konnych? – zapytał bez wielkiej nadziei.
– Nie.
– Tak właśnie przypuszczałem. Dlaczego otworzyłeś nam bramę?
Rincewind uznał, że choć to dziwne, jednak twierdzenie, że zawsze entuzjastycznie popierał efebiańską politykę, nie byłoby właściwe. Postanowił raz jeszcze spróbować prawdy. To nowatorskie podejście wydało mu się warte eksperymentu.
– Szukałem wyjścia – powiedział.
– Żeby uciec…
– Tak.
– Zuch. To jedyna rozsądna decyzja, biorąc pod uwagę okoliczności.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Człowieczek podrapał się w nos.
– Na przykład szybko ci się kończą pomysły na płatki śniegu.
– Kończą się?
– Wtedy zaczynasz myśleć, że łatwo będzie przepchnąć dwa identyczne.
– Zaczynasz?
– Myślisz sobie: przecież jest ich bilion trylionów squilionów. Nikt nie zauważy. Ale wtedy liczy się profesjonalizm, mniej więcej.
– Liczy się?
– Niektórzy… – w tym miejscu stwórca obrzucił surowym wzrokiem wirującą dookoła nie uformowaną materię – uważają, że wystarczy zainstalować kilka podstawowych zasad fizycznych, wziąć pieniądze i zwiewać. A miliardy lat potem na całym niebie są przecieki, latają czarne dziury wielkie jak głowa, a kiedy człowiek zjawia się z reklamacją, znajduje za ladą tylko panienkę, która powtarza, że nie wie gdzie wyszedł szef. Osobiście sądzę, że ludzie preferują kontakt osobisty.
– Aha… – wykrztusił Rincewind. – To znaczy… Kiedy kogoś trafi błyskawica, tego… to nie z powodu jakiś wyładowań elektrycznych i najwyższych punktów i w ogóle, ale tego… naprawdę to zaplanowałeś?
— Koniec cytatu.

34. Ruchome obrazki

Mam ogromną słabość do tej powieści. I nie do końca wiem, dlaczego. Może ze względu na dość ciekawie wykreowane postacie? Albo ze względu na fakt, że powieść ta, i nie próbuje tego ukrywać, jest ukłonem w stronę Lovecrafta, którego twórczość bardzo cenię? A może ze względu na cenne refleksje o człowieczeństwie i etyce? W każdym razie "Ruchome obrazki" zdecydowanie zapadły mi w pamięć.
Fabułę można podsumować kilkoma krótkimi zdaniami:
Grupa alchemików odkrywa metodę utrwalania serii obrazów. Powstaję miejsce, w którym zaczyna się masową produkcję tak zwanych "ruchomych obrazków". Nagle okazuje się, że niektórzy ludzie, choć nikt nie wie dlaczego, stają się sławni.
Wszystko dzieje się w tak zwanym Świętym Gaju. A teraz zastanówcie się, jak to będzie po angielsku.
Przy okazji wprowadzane są postacie, które będą nam towarzyszyły do samego końca serii, w szczególności kadra Niewidocznego Uniwersytetu, która, prócz Kwestora i Bibliotekarza, jest nam przedstawiana bliżej po raz pierwszy.
— Cytat:
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Wszechświat dopuszcza liczne sposoby straszliwego przebudzenia, na przykład ryk tłumu wyłamującego drzwi frontowe, wycie syren straży pożarnej czy nagła świadomość, że dziś jest właśnie poniedziałek, który jeszcze w piątek wieczorem wydawał się przyjemnie odległy.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Całe życie jest jak oglądanie migawki, pomyślał. Tylko zawsze wygląda to tak, jakby człowiek przyszedł o dziesięć minut spóźniony i nikt nie chce mu opowiedzieć o co chodzi, więc musi się sam wszystkiego domyślać. I nigdy, ale to nigdy nie zdarza się okazja, żeby zostać na drugi pokaz.
— Koniec cytatu.

35. Kosiarz

Patrzę na tę pozycję i nie wiem, po prostu nie wiem, co powinienem napisać. Elanor gdzieś o tej książce umieściła słowa "Nie czytałam chyba jeszcze powieści bardziej absurdalnej i wzruszającej jednocześnie." I trudno mi nie przytaknąć. Człowiek po lekturze może tylko śmiać się przez łzy.
Śmierć ma umrzeć. Nie ma kto odprowadzać ludzkich dusz, nie ma komu pocieszać umierających, przeprowadzać na drugą stronę. Bo Śmierć stał się śmiertelny. I pierwszy raz odkrył, co to znaczy się bać, tak, bać śmierci.
Przychodzi więc do pewnej kobiety, pragnąc spędzić na pracy u niej swoje ostatnie dni. I odkrywa współczucie, strach, ale przede wszystkim poświęcenie i litość.
Nie wiem, co więcej mógłbym napisać. To niezwykle poruszająca historia, nad którą było mi i pierwszy raz, gdy ją czytałem w 2015 roku, i teraz po raz drugi po pięciu latach przejść do porządku dziennego. I to mimo, że znałem zakończenie. A swoją drogą zakończenie jest jednym z najpiękniejszych znanych mi domknięć w literaturze.
— Cytat:
Nikt nie jest ostatecznie martwy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na powierzchni rzeczywistości – dopóki zegar przez niego nakręcony nie stanie, dopóki wino przez niego nastawione nie dokończy fermentacji, dopóki plon, jaki zasiał, nie zostanie zebrany.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Wiara jest jedną z najpotężniejszych sił organicznych w multiwersum. Być może, nie potrafi dosłownie przenosić gór, ale potrafi stworzyć kogoś, kto potrafi.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Wiesz – powiedział Windle.- to było wspaniałe życie pozagrobowe. Gdzie się podziewałeś?
BYŁEM ZAJĘTY.
Windle właściwie nie słuchał.
– Poznałem ludzi, o których nawet nie wiedziałem, że istnieją. Robiłem różne rzeczy. I dowiedziałem się, kim jest naprawdę Windle Poons.
A KIM JEST?
– Windle Poonsem.
— Koniec cytatu.
Ale także w tej powieści nie zabrakło oczywiście specyficznego humoru Pratchetta.
— Cytat:
Stosunki między Niewidocznym Uniwersytetem i Patrycjuszem, absolutnym władcą i niemal dobroczynnym dyktatorem Ankh-Morpork, były złożone i subtelnej natury.
Magowie utrzymywali, że jako słudzy wyższej prawdy nie podlegają przyziemnym prawom miejskim.
Patrycjusz zgadzał się, że tak jest w istocie, ale – do licha – mają płacić podatki jak każdy.
Magowie twierdzili, że jako podążający za światłem mądrości nie są winni posłuszeństwa żadnemu śmiertelnemu.
Patrycjusz przyznawał, że może to być prawda, jednak są winni miastu podatek w wysokości dwustu dolarów od głowy rocznie, płatny w ratach kwartalnych.
Magowie argumentowali, że uniwersytet stoi na gruncie magicznym i jest zatem wyłączony z podatków, a zresztą i tak nie da się opodatkować wiedzy.
Patrycjusz odpowiadał, że da się. I że wynosi to dwieście dolarów per capita, a jeśli per capita stanowi jakiś problem, to można bez trudu zorganizować decapita.
Magowie przypominali, że uniwersytet nigdy nie płacił podatków żadnym cywilizowanym władcom.
Patrycjusz zaznaczał, że nie upiera się przy cywilizowanych zachowaniach.
Magowie pytali, co ze szczególnym złagodzeniem wymagań.
Patrycjusz wyjaśniał, że właśnie mówi o szczególnie złagodzonych wymaganiach. Nie chcieliby się przekonać, jakie są wymagania surowe?
Magowie wspominali, że był taki władca, zaraz, to chyba w Stuleciu Ważki, który usiłował nakazywać uniwersytetowi, co ma robić. Patrycjusz może przyjść i go sobie obejrzeć, jeśli ma ochotę.
Patrycjusz zapewniał, że to zrobi. Naprawdę to zrobi.
W końcu zgodzono się, że chociaż magowie – oczywiście – nie płacili żadnych podatków, dokonywali jednak całkowicie dobrowolnej wpłaty wysokości, powiedzmy, no, dwustu dolarów od głowy, z czystej uprzejmości, mutatis mutandis, bez dodatkowych warunków, do wykorzystania w celach ściśle niemilitarnych i akceptowalnych ekologicznie.
— Koniec cytatu.

36. Wyprawa czarownic

Od dość filozoficznych "Ruchomych obrazków" i "Kosiarza" wracamy do kraju absurdu. Trzy czarownice z Lancre udają się na pewną wyprawę. I, jak zwykle, nie do końca rozumieją normy, a ze wszystkim radzą sobie na swój wiedźmowaty sposób, to jest w jednym miejscu ocalą życie dziecka, w drugim zabiją wampira, a w trzecim, tak przy okazji, wygrają fortunę w karty. A wszystko to przecież wspaniała zabawa!
Książka dla mnie niczego sobie. Może nie jest to najwybitniejsza Pratchettowska pozycja, ale czytało się ją naprawdę przyjemnie.
— Cytat:
Kiedy Dezyderata Hollow była jeszcze małą dziewczynką, babcia udzieliła jej czterech ważnych rad, które miały pokierować jej krokami na zaskakująco krętych ścieżkach życia.
Oto te rady:
Nigdy nie ufaj psu z pomarańczowymi brwiami.
Zawsze zapisuj nazwisko i adres młodego człowieka.
Nigdy nie stawaj między dwoma lustrami.
I zawsze noś absolutnie czystą bieliznę, codziennie, bo nigdy nie wiesz, czy nie przewróci cię i nie stratuje na śmierć spłoszony koń, a kiedy ludzie zobaczą, że masz na sobie brudną bieliznę, umrzesz ze wstydu.
Później Dezyderata urosła i została czarownicą. Jedną z korzyści tego stanu jest, że człowiek dokładnie wie, kiedy umrze, więc może nosić taką bieliznę, na jaką ma ochotę.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Błędna wymowa może mieć fatalne skutki. Pewien chciwy szeryf Yl-Abi został kiedyś przeklęty przez niewykształcone bóstwo i wszystko, czego dotknął, zmieniało się w Zołto, który okazał się niedużym krasnoludem z oddalonej o setki mil górskiej osady. Klątwa magicznie ściągała go do królestwa i kopiowała bezlitośnie. Jakieś dwa tysiące Zołtów później klątwa się wreszcie wyczerpała. Obecnie mieszkańcy Yl-Abi znani są z niezwykle niskiego wzrostu i skłonności do irytacji.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Nienawidzę luster – mruknął Duc.
– Dlatego, że mówią ci prawdę, mój chłopcze.
– Więc to okrutne czary.
— Koniec cytatu.

37. Pomniejsze bóstwa

Terry Pratchett przez większość życia pozostawał ateistą, do czasu, jak to nazwał, "objawienia", które miało miejsce w roku 2008. W jego książkach dość często poruszane są tematy religii, o tyle cennie, że z obydwu perspektyw, i tej dobrej, i złej; widzimy więc uczynki miłosierdzia płynącego z wiary, ale i wiarę służącą jako narzędzie wpływów, bogactwa… "Pomniejsze bóstwa" są książką podwójnie specyficzną.
Po pierwsze, jako jedyna toczy się na przynajmniej kilkadziesiąt lat przed pozostałymi. Po drugie, to jedyne tak bezpośrednie odniesienie do tematyki religijnej w "Świecie dysku".
Mamy więc pewnego Boga, zwanego Omem i kościół Omiański – tysiące wyznawców, własna gwardia, armia… No więc dlaczego okazuje się, że z całego wielo-tysięcznego kościoła w Oma wierzy tak naprawdę tylko jeden uczeń?
A no dlatego, że kościół stał się narzędziem realizacji prywatnych celów. W imię Oma wywołuje się wojny, podpisuje umowy handlowe, zbiera bogactwa…
Księgi wskazują dokładny dzień, którego ma się objawić prorok Oma. Warto tu zauważyć, że hierarchowie kościoła już wiedzą, kto to będzie. Nie, nie dowiedzieli się tego od Oma.
— Cytat:
Ludzie! Żyją w świecie, gdzie trawa wciąż jest zielona, gdzie codziennie wschodzi słońce, a kwiaty regularnie zmieniają się w owoce. A co im imponuje? Płaczące posągi. Zamiana wody w wino. Zwykły kwantowy efekt tunelowy, który i tak by się zdarzył, gdyby tylko ktoś zechciał poczekać parę zylionów lat. Jak gdyby zamiana słonecznego światła w wino, dokonywana przez winorośle, ich grona, czas i enzymy, nie była tysiąc razy bardziej cudowna i nie zdarzała się stale…
— Koniec cytatu.
— Cytat:
W co zawsze wierzyłem?
Że tak w ogóle, generalnie, jeśli człowiek żył jak należy, nie według tego, co mówią jacyś kapłani, ale według tego, co wewnątrz wydaje się przyzwoite i uczciwe, to w końcu wszystko mniej więcej dobrze się skończy.
Nie da się tego wypisać na sztandarach.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Pamiętam, zanim oślepłem, odwiedziłem kiedyś Omnię. To było jeszcze przed zamknięciem granic. Kiedy pozwalaliście ludziom podróżować. I w waszej Cytadeli widziałem tłum kamienujący na śmierć człowieka w wykopie. Oglądałeś coś takiego?
– Tak musiało się stać. By dusza mogła odpokutować i…
– Nie znam się na duszach. Nigdy nie należałem do tej szkoły filozofii. Wiem tylko, że to straszny widok.
– Stan ciała nie…
– Och, nie mówię o tym biedaku w dole. Mówię o ludziach rzucających kamieniami. Oni byli pewni, całkowicie. Byli pewni, że to nie ich wrzucono do jamy. Każdy mógł to łatwo poznać po ich twarzach. Byli tacy szczęśliwi, że to nie oni, że rzucali z całej siły.
— Koniec cytatu.

38. Panowie i damy

Nie do końca wiem, jak pisać o tych powieściach Pratchetta, które nie skupiają się na konkretnym problemie etycznym, są po prostu, powiedzielibyśmy, przygodówkami. A jednak przygodówkami z wyrazistymi i ciekawymi postaciami, nietuzinkowymi pomysłami i z ogromną dozą humoru i przenieconych przemyśleń. A taką powieścią są "Panowie i damy".
"Panowie i damy" to powieść silnie zainspirowana "Snem nocy letniej" Szekspira. Do "Świata dysku" próbują przedostać się elfy. Ale nie miłe i pomocne elfy Świętego Mikołaja, nie wojownicze elfy Tolkiena. Nie, te elfy są złe i pragną z ludzi uczynić niewolników.
A na przeciw im staje znana nam trójka czarownic z Lancre i magowie z Niewidocznego Uniwersytetu.
— Cytat:
Elfy są przedziwne. Budzą zadziwienie.
Elfy są cudowne. Sprawiają cuda.
Elfy są fantastyczne. Tworzą fantazje.
Elfy są urocze. Rzucają urok.
Elfy są czarowne. Splatają czary.
Ich uroda powala. Strzałą.
Kłopot ze słowami polega na tym, że ich znaczenie może się wić jak wąż. A jeśli ktoś chce znaleźć węże, powinien ich szukać za słowami, które zmieniły swój sens.
Nikt nigdy nie powiedział, że elfy są miłe. Elfy są złe.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
Nie wolno mówić: gdyby to się nie stało, to tamto by się spełniło, bo przecież nie wiesz wszystkiego, co mogło się stać. Może ci się wydawać, że coś było dobre, ale to dobre może się przecież obrócić na gorsze. Nie mów "Gdybym tylko…", bo nie wiadomo, do czego by to doprowadziło. Chodzi o to, że nigdy nie wiesz na pewno. Chwila przeminęła. Nie warto już o tym myśleć. Więc nie myśl.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Tam jest? Niania przytaknęła.
– Przyciągnęła go tutaj aż z lasu – dodała.
– Przecież ta bestia jest całkiem dzika! Niania potarła nos.
– Niby tak… Ale ona ma kwalifikacje, prawda? Jeśli chodzi o poskramianie jednorożców. Nie ma to nic wspólnego z czarownictwem.
– Nie rozumiem…
– Myślałam, że wszyscy wiedzą o pewnych sprawach dotyczących łapania jednorożców – rzekła z godnością niania. – Usiłuję delikatnie zasugerować, kto konkretnie może je łapać. Przecież nasza Esme zawsze umiała biec szybciej od pana. Potrafiła prześcignąć każdego mężczyznę.
Ridcully stał nieruchomo z otwartymi ustami.
– Bo ja, na ten przykład – mówiła dalej niania – zawsze się potykałam o pierwszy z brzegu korzeń. Czasami całe wieki musiałam jakiegoś szukać.
– Chce pani powiedzieć, że kiedy wyjechałem, ona nigdy…
– Niech się pan nie roztkliwia. Zresztą w naszym wieku to i tak wszystko jedno.
— Koniec cytatu.

39. Zbrojni

Powracamy do mojego ukochanego podcyklu o Straży Miejskiej Ankh-Morpork. Do rąk dostajemy drugi kryminał. Ludzie zawsze wiedzą, jak się najskuteczniej wykończyć. Przykład? Od, wymyślmy broń palną!
Tylko co, gdy ta broń palna trafi w niepowołane ręce? Co, gdy ktoś próbuje zabić patrycjusza miasta, a ten patrycjusz robi wszystko, co w jego mocy, by jednak dać się zabić?
No cóż, nasza Straż Miejska musi znów zacząć działać. A do pomocy dostaje mały bonus od miasta, czyli trolla, krasnoluda i… wilkołaka.
Przy okazji obserwujemy wielką zmianę u Marchewy, który nie jest już naiwnym krasnoludem. Nie znaczy to jednak, że nie żyje w świecie ideałów. Znaczy to, że on tymi ideałami zaraża innych. Tak sobie myślę, że chciałbym znać kogoś takiego jak on.
— Cytat:
Są ludzie, którzy odbierają innym pieniądze. W porządku, to zwykła kradzież. Ale są też ludzie, którzy jednym krótkim słowem potrafią odebrać komuś samo człowieczeństwo. To zupełnie inna sprawa.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Myślałem, że krasnoludy nie wierzą w diabły, demony i takie rzeczy.
– To prawda, ale… nie jesteśmy pewni, czy one o tym wiedzą.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Sądzisz, że istnieje coś takiego jak przestępczy umysł? Marchewa niemal słyszalnie próbował się zastanowić.
– Czy… ma pan na myśli kogoś takiego… jak Gardło Sobie Podrzynam Dibblera?
– On nie jest przestępcą.
– A zjadł pan kiedyś jego pasztecik, kapitanie?
– No niby… niby tak, ale… on jest po prostu geograficznie rozbieżny na półkuli finansowej.
– Słucham?
– Rozumiesz, on tylko nie zgadza się z innymi co do położenia rzeczy. Na przykład pieniędzy. Uważa, że wszystkie powinny być w jego kieszeni.
— Koniec cytatu.
— Cytat:
– Mówią do ciebie "sir" – odezwała się Angua. – Zauważyłeś?
– Wiem. Nie powinno tak być. Ludzie powinni myśleć samodzielnie. Tak mówi kapitan Vimes. Ale problem polega na tym, że myślą samodzielnie tylko wtedy, kiedy ktoś im każe. Jak piszesz "możliwość"?
– Wcale.
– Aha. – Marchewa wciąż się nie odwracał. – Chyba utrzymamy jakoś miasto do rana. Wszyscy nabrali rozsądku.
Nie, pomyślała Angua. Oni zobaczyli ciebie. To działa jak hipnoza.
Ludzie przeżywają twoją wizję. Marzysz, jak Wielki Fido, tylko on wymarzył sobie koszmar, a ty marzysz dla wszystkich. Naprawdę wierzysz, że ludzie są w zasadzie przyzwoici. Przez jedną chwilę, póki są blisko ciebie, oni także w to wierzą.
— Koniec cytatu.

C.d.n.

3 uwagi do wpisu “Lektury Świata Dysku, część 2 #wyzwanieczytelnicze2020

  1. Do tego oczywiście masa specyficznego humoru, przedziwne nawiązania do różności w rodzaju wyboru imienia dla śmierci albo wieelkiej pani wdrapującej się na wiezę z małpą w ręce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *