Wiecie, że ten blog ma już 4 lata? Tak się śmiesznie złożyło, że założyłem go 11 listopada 2016, a więc razem z dniem Niepodległości, świętuję co roku taki mały jubileusz. Myślę, że z racji na tę rocznicę, należy coś napisać.

Obok mnie stoi komputer stacjonarny, na którym instaluje się system Windows 10. I przy okazji wspomniałem dawne czasy.

Ja uwielbiałem instalację Windowsa XP. Przyznać tu należy, że nigdy nie wypracowałem idealnej metody jego stawiania bezwzrokowego. Można użyć instalacji nienadzorowanej, ale to masa roboty. Można użyć 16-bitowego SCR, ale wymagany jest syntezator sprzętowy. Ostatecznie najlepszym rozwiązaniem wymyślonym przeze mnie było podłączanie swojego laptopa do portu RS232 komputera docelowego, odpalanie na nim scr, na swoim laptopie zaś Puttego i po prostu pozwalanie NVDA odczytywać komunikaty. Ale, umówmy się, nie było to jakoś wybitnie dobre rozwiązanie.
Mimo to instalacja XP była procesem niezwykle… klimatycznym, zawsze ją tak odczuwałem. Wciskanie klawiszy na klawiaturze w celu akceptowania licencji (F8 zdaje się), wybór dysku literą C, no miało to coś w sobie. Sam proces był wtedy podzielony na wiele etapów, a w trakcie instalacji pojawiały się pokazy i prezentacje innowacyjnego, nowoczesnego systemu Windows XP. Nie do przecenienia jest też muzyczka słyszana podczas pierwszej konfiguracji, choć usłyszenie jej było sporym wyczynem, gdyż prawdopodobieństwo, że Windows XP posiada sterowniki do naszej karty dźwiękowej, wynosiło jakoś z 1 na 100.

W ogóle Windows XP był dla mnie ostatnim systemem, przy którym w kontakcie z komputerem odczuwało się tę informatyczną magię. Potem wyszedł Windows 7, moim zdaniem system bardzo dobry, ale już obnażony z tej atmosfery nowości i tajemniczości, już zbyt próbował być przyjazny dla użytkownika, zbyt wiele robił w tle.

No i teraz mamy Windowsa 10. W trakcie instalacji widzimy okna o treści "Mamy teraz pewną ważną konfigurację do wykonania", musimy się męczyć, by nie zakładać konta Microsoft i w ogóle cały proces wygląda mi jak wielki wstęp do "szpiegowania by Microsoft", miast stawiania systemu operacyjnego.
Zastanawiam się, dlaczego Microsoft zdecydował się na sprawienie, by instalacja wyglądała, jakby przed komputerem siedział szary użytkownik, który w dodatku ma chyba jakieś problemy z głową, a jego wiedza informatyczna wynosiła mniej niż zero. Z doświadczenia wiem, że i tak nigdy przeciętny użytkownik nie odważy się stawiać tego systemu samemu, chociażbym mu i dopłacił.
Informatyka próbuje udawać prostą i przyjazną, ale to, co w 2005 roku było dla większości ludzi czarną magią, czarną magią pozostało. I prawdopodobnie będzie tak już zawsze.
Microsoft i inne firmy, udając przyjazne instalatory i kreatory, zamieniając "Bluescreena" na ekran ze smutną buźką, usuwając lub ukrywając narzędzia diagnostyczne, tylko utrudniają informatykom życie i sprawiają, że czują się oni traktowani jak idioci. A problemów i tak to nie rozwiązało, nie rozwiązuje i nigdy nie rozwiąże.

19 uwag do wpisu “Opcje zaawansowane nigdy nie będą przyjazne

  1. Haha, mój wpis właśnie potwierdził się samodzielnie. Po zakończonej instalacji, Windows Update
    Błąd pobierania aktualizacji 0x80248007
    Dziękuję, to tyle w sprawie przyjaznego i prostego interfejsu. 😀

  2. Choć mnie się z Windowsem XP paradoksalnie najbardziej kojarzy nie instalacja, nie nawet dźwięki, tylko… To stare, piękne okienko "Wyślij raport o błędzie", "Nie wysyłaj".
    Zawsze mnie ciekawiło, czy kiedykolwiek ktokolwiek w MS przeczytał choć jeden taki raport.

  3. ee, na przykład ja. Mimo wszystko wydaje mi się, że ten procent użytkowników, którzy instalują system może być większy, ale trudno to stwierdzić, gdyż w ogóle coraz więcej osób ma jakiegoś peceta. W roku 2005 mówiło się, że komputer pewnym ludziom jest rzeczywiście potrzebny, ale mimo wszystko dla większości to jednak coś, bez czego da się żyć. Teraz brak maila to już rzeczywiście trochę jak brak prądu. W roku 2001 czyli wtedy, gdy XP wychodził w mojej klasie jakieś dwie, może trzy osoby na dziewięć miały w domach komputer, który niekoniecznie był ich własnością.

  4. Ja pamiętam, że wysyłałam czasem, ale potem dałam za wygraną. 🙂
    Ale muzyczki nigdy nie słyszałam, dziś był pierwszy raz.

  5. A Win10 i wszystkie Microsoftopodobne aplikacje są faktycznie napisane dla debili. Ja chciałabym wiedzieć, co się dzieje, żeby wiedzieć, co się posypało, ale nie wiem, co się dzieje i też nie wiem, co się posypało.
    Bo serdeczność Ms kończy się z chwilą wysypania błędu.
    Powinien też w przyjazny sposób poinformować nas, że "Bardzo nam przykro, ale błąd dotyczy tego, tego i tego. W celu naprawienia musisz zrobić to, to i to.".

  6. @tomecki
    Nie, nie wydaje mi się, obserwując otoczenie. Mam w rodzinie osoby różne, niektóre nawet jakoś tam w informatyce się ogarniające, oczywiście na poziomie raczej basic. I zawsze, gdy chodzi o instalację systemu, zwracają się do mnie. Bywało, że z racji szkoły czy studiów musiałem niestety powiedzieć, że nie dam rady tego zrobić dziś/jutro. Za każdym razem oferowałem pomoc telefoniczną lub instrukcję. I za każdym razem albo mówili, żebym się tym zajął np. w weekend, kiedy będę miał chwilę, albo, gdy sprawa była pilna, szli do innego informatyka.

  7. Chyba jednak nie, przynajmniej ja nie obserwuję. Znałem ludzi, którzy instalowali XP i to Ci sami, którzy instalują 10. 😀

  8. Ja nie instalowałam XP, a instaluję 10, podobnie jak większość mojej rodziny, w tym osoby, o których wiesz, że nie bardzo umiom w komputry. 🙂

  9. Instalacja zostanie ukończona za 58 minut.
    XP był jedynym systemem gdzie było pokazane, ile mniejwięcej zejdzie instalacja. Ale na moje to było hard-coded.

  10. Pamiętajcie, że w 2001 roku czyli wtedy, gdy wychodził xp komputery miało znacznie mniej osób i generalnie większy procent stanowili użytkownicy dość mocno ogarnięci technicznie.

  11. @Julitka
    Myślę, że gdyby teraz obowiązującym standardem byłby XP, byś go stawiała, gdybyś oczywiście miała oko lub istniał odpowiednik TWPE dla XP.
    A nie istniałby, bo instalacja tego systemu była ze środowiska 16-bitowego. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *