Czasem, kiedy spotykamy kogoś znajomego w niespodziewanym miejscu, mówimy, że "świat jest mały". Zastanawiam się, czy ostatnio ten świat jakoś tak naprawdę nie zmalał.
Dawno, bardzo dawno nie pisałem na blogu. Kiedyś publikowałem tu opowiadania, fanfiki, wiersze, przekłady, covery… Kiedy ostatnio? W roku 2019? 2018? Mamy pandemię, ale czy winą za wszystko można obarczać wirusa?
Podsumowując to, co dzieje się u mnie, obiektywnie nie braknie tematów na blogowe wpisy. Ale jakoś trudno wydarzenia i refleksje przelać w słowa. I owszem, mógłbym szukać wyjaśnień, dlaczego tak. Ale wyjaśnienia te mówiłyby o mnie, a co z innymi? Przecież ten problem jest znacznie szerszy. I sam nie umiem odpowiedzieć, gdzie się rodzi.

Próbowałem kilka dni temu napisać opowiadanie. Miałem pomysł na fabułę, bohaterów, ale słowa jakoś nie chciały tworzyć zdań, a kiedy już zdania się splątały, były osobnymi bytami, nie wiązały całości. Po trzydziestu minutach takiego męczenia klawiatury dałem za wygraną. A jednak uważam, że jeśli jakoś nie przełamię tej złej passy, przynajmniej osobistej, żadne zmiany na świecie sytuacji nie poprawią i najlepsze, co mógłbym zrobić, to skończyć z blogowaniem.

Dobra, no to spróbujmy. Najpierw powiem wam, że jestem w pociągu. No, to jest już jakiś początek, nie?
Teraz napiszę, zastanówmy się… Że na pulpicie mam chwilowo z powodu kilku ważnych spraw 11 ikon i jest to dla mnie o 6 za dużo, a ja czuję się z tym faktem bardzo niekomfortowo.
I, by dopełnić informacje o mojej egzystencji, dopowiem jeszcze, że ostatnio kupiłem 10 czystych płyt, którą to czynność niemal zapomniałem, jak się powinno przeprowadzać. Kiedyś notorycznie czyste płyty kupowałem, ale kiedy było to ostatni raz? 5 lat temu? 7?\
Stałem więc przed ladą w sklepie komputerowym w Wejherowie i prosiłem z zapytaniem, czy mają może czyste płyty DVD-R. A ekspedient, nie rozumiejąc powagi tej chwili, tego trwającego namaszczenia (rok 2021, a kupuje płyty) odpowiedział, że… Tak. I czar prysł!

Dobra, to skoro jakoś tam rozgrzałem klawiaturę, uznałem, że skoro nie potrafię stworzyć nic nowego, stworzę coś starego i reaktywuję jeden ze stu projektów, jakie kiedyś tam zainicjowałem, a z racji braku czasu, weny, środków lub wszystkiego na raz zarzuciłem.

Pamiętacie pomysł z Rivią? Jednym z miliarda niedopracowań cyklu o Harrym Potterze jest międzynarodowa społeczność czarodziejów, której świadomość o realiach politycznych w Wielkiej Brytanii przypomina poziom mojego doświadczenia w temacie koronkarstwa. I odwrotnie. Uznałem, że warto tę lukę nadrobić i zaproponowałem, byśmy tu, na Eltenie, w serii wpisów i opowiadań zaproponowali jak wygląda i działa polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa, nazwana Rivią.
Wprojekt zaangażowało się kilka osób, a w efekcie dostaliśmy opisy 13 członków szkolnej społeczności, a także kilka opowiadań i opisów. Projekt jest jednak tak aktywny, że grupa mu poświęcona na mojej liście grup jest na pozycji 37, dla porządku dopowiem, że łączna ilość grup, do których należę to… Tak, zgadliście! 37.
Jakby nie patrzeć, z jednej strony warto to reaktywować, bo zabawa była dość przyjemna, z drugiej może jakoś i część z was się na nowo zaangażuje, a z trzeciej szkoda, by nie pokazać ludzkości choćby i tego materiału, który już jest gotowy. Jest to ponad sto tysięcy znaków przecież.

Dlatego serdecznie zachęcam wszystkie osoby niekojarzące tematu do przypomnienia sobie wpisu pt. "Rivia – Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa" na tym blogu i podawanie o dołączenie do grupy, a osoby, które do grupy już należą, o wznowienie aktywności.
Obiecuję ze swojej strony jakieś przeorganizowanie tego, abyśmy jak najszybciej mogli cokolwiek opublikować. 🙂

6 uwag do wpisu “Reaktywacja pewnego projektu

  1. No cóż. To znowu będzie brzmiało, jak wykręt, ale faktem jest, że w ostatnim semestrze studiów magisterskich trochę zajęć mam. Niemniej, od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie dodanie do listy przedmiotów nauczanych w Rivii prawa czarodziejów i napisanie czegoś o tym. Jak by nie patrzeć, w Harrym Potterze często podkreśla się, jak ważne jest przestrzeganie prawa czarodziejów, zwłaszcza kodeksu tajności, ale nie tylko. Jednocześnie uczniowie dowiadują się o przepisach najczęściej wtedy, kiedy to prawo złamią. Myślę, że stworzenie przedmiotu wprowadzenie do prawa czarodziejów, czy coś w tym rodzaju, niebyłoby głupim pomysłem. Miałem kiedyś nawet przedmiot podstawy prawa, więc może przyszłoby jakieś natchnienie charakterologiczne, jeśli idzie o postać nauczyciela.

  2. O, fajnie. To znaczy bo ja ostatnio cierpię na kryzys literacki i niczego napisać nie mogę, ale fajnie, że to wznawiasz

  3. Oo wznawiaj wznawiaj. Kiedy czytam wpisy innych, mam jakby odrobinkę większą motywację do tworzenia czegoś u siebie.

  4. Dawidzie, nie obawiaj się wena przyjdzie, tylko… nie należy jej poganiać.
    Ja miałam ostatnio taki zastój z angielskim, a parę lat temu dotknęłam muzycznej ściany odnosiłam wrażenie, że już nic mnie nie ucieszy, no i… zmieniło się, a jakże.
    Napiszesz jeszcze nie jedną rzecz i wszystkich, a szczególnie samego siebie zaskoczysz.
    .

  5. Ooooo, 11 ikon na pulpicie! Boże mój, kiedy to było! xd. Ze wznowieniem pomysł fajny. A co do literatury, czasem tak jest po prostu, nawet nie przez wirus, zajęcia czy co tam jeszcze. Czasami przychodzi do głowy, a czasami nie. I są chba dwie drogi, albo nie poganiać i zaczekać, a kończyćz blogowaniem nie ma sensu o tyle, że przecież mnóstwo ciekawych rzeczy tu jest. Albo w drugą stronę, znany i lubiany sposób songwriterów, pisać codziennie. Usiąść i napisać, coś. Niekoniecznie na bloga, ale tak, przyzwyczajać siędo słowa. Jako przykładpodam fanfick niekontrolowany Elanor, ale to jest generalnie serio polecany sposób. Także będziemy kombinować. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *