Kiedy byliśmy mali, każdy jeden Sylwester z bratem spędzaliśmy u dziadków w Pucku. Tradycja trwała do śmierci dziadka, a ja sobie nie mogłem w ogóle wyobrazić, by spędzać ten dzień w innym miejscu i innym gronie.
Rozkład dnia był praktycznie niezmienny. Najpierw odbieraliśmy babcię z pracy, jedliśmy kolację. Wieczorem wychodziliśmy na rynek, obejrzeć, co tam się dzieje i odpalić kilka fajerwerków.
O północy już nie wychodziliśmy, ale zawsze słuchaliśmy z mieszkania otaczającej nas ofensywy artylerii zimno-ogniowej, oglądaliśmy też początek roku w różnych miastach, w telewizji. Odpalaliśmy także kilka petard z balkonu.
I tak było przez 11 czy 12 lat rok w rok, z tą różnicą, że pierwsze te Sylwestry spędzałem sam, potem dołączył do nas Kamil, a wreszcie i Radek. Lepiej tego dnia nie dało się spędzić, a tradycja ta pięknie domykała okres przerwy świątecznej.

Mam jeszcze jedno, bliższe wspomnienie Sylwestrowe. Był to koniec roku 2017. Właśnie ukończyłem 18 lat, byłem w szkole, projekt Infinity szedł pełną parą… Pamiętam, że kończąc ten rok, mimo licznych przeszkód, patrzyłem w przyszłość z ogromnym i, prawdopodobnie nieco naiwnym, optymizmem. Obudziłem się wtedy wcześnie rano i napisałem wpis na bloga, do dziś możecie go tu znaleźć, ukrywa się pod tytułem "To wszystko wina Arycytotelesa".
Tamten dzień kojarzy mi się jak żaden inny z domem, poczuciem rodzinnego ciepła i bliskości, choć nie wiem, dlaczego.

Od tej pory minęło jeszcze kilka lat, a spędzaliśmy je w najpiękniejszych gronach i miejscach. Ale jakoś żaden z Sylwestrów nie pozostawił mi takiego śladu w pamięci. Z resztą wraz z liceum skończyło się wiele i już nie wróci. Choć też wiele innych, pięknych rzeczy zaistniało, nie bądźmy tacy ponurzy.

Rok 2021 był rokiem Fundacji, przenośnie i dosłownie. 11 marca złożyliśmy dokumenty, 8 kwietnia nasza Fundacja została zarejestrowana. Od tej pory uczymy się ją prowadzić, a także, co chyba teraz najważniejsze, oddzielać życie prywatne od służbowego.
Powiem wam, że najpiękniejsze, co mogło się zdarzyć, to przechodzić przez jej sukcesy i porażki, radości i smutki w tak cudownym gronie. Chciałbym w tym miejscu za wszystkie spotkania, jeżdżenia na podpisywania umów, wielogodzinne rozmowy, opracowywanie skali UT, wymuszone sytuacją zakupy obuwnicze i wspólne wypełnianie dokumentów podziękować wam, Moniu, Julito, Maju! Jesteście niezastąpione!

Rozkwitł też nam Elten. I to mimo, że konferencje okazały się przepisem na doskonałą katastrofę, mimo kilku burz i deszczowych dni, znów Eltena progi tętnią życiem. Może nie jest to już ta aktywność i entuzjazm z roku 2018, ale jest dobrze, a to najważniejsze.

Nie da się też podsumować tego roku bez wspomnienia o projekcie koncertu – "Ścieżka do Betlejem". To nie byłoby to samo bez wstawania na próby o szóstej rano wśród ćwierkających ptaków. To nie byłoby też to samo bez grania tych samych prób wśród huku gromów i błyskawic w pobliskim lesie. To nie byłby ten sam rok wreszcie, gdyby nie pewna nieco awangardowa infolinia.
Dziękuję też więc z tego miejsca bardzo wszystkim, którzy tworzą ten dobiegający w najbliższych tygodniach finału projekt, w szczególności tym, których mogłem dzięki niemu poznać, a więc Natalii Kaczor, Piotrowi Żołądkowi i Adrianowi Wyce.

Natalio, po pierwsze chciałem Ci powiedzieć, że znalazłem poduszeczkę.
Dziękuję Ci, że mogliśmy się poznać. Jak spojrzysz na utworzoną przez daszka ankietę, to zauważysz, że niektórzy wskazali Ciebie jako to, co Eltenowi dobrego przyniósł mijający rok. Myślę, że nie bez przyczyny.
Dziękuję za wspólne sesje RPG, rozmawianie po nocach i bycie naszą dyżurną skrzypaczką, flecistką, wokalistką i Kopciuszkiem!

Piotrze, Tobie chciałbym podziękować za wspólne granie na 4/4 "Lulajże, Jezuniu". Myślę, że to wydarzenie na długo pozostanie w mej pamięci.
Dziękuję także za analizowanie tego, dlaczego w gamie As-dur znajduje się Cis, rozmowy o tym, co powinno się, a czego nie grać w kościele i montowanie prymitywnego systemu nagłośnienia, który, co bardzo ważne, zadziałał!
Stajesz mi przed oczami, kiedy tylko podane zostaną naleśniki.

Adrianie, wiem, że pewnie tego nie przeczytasz, ale nie oznacza to, że nie powinienem czegoś napisać i do Ciebie.
Dziękuję, że zawsze potrafiłeś nas zmotywować, poprawić nastrój, zaszaleć i tak cudownie odnaleźć się w każdym nienormalnym projekcie.
Dziękuję za rozmowy o cudownych pomysłach na udogadnianie niewidomym życia i szukanie winnego "ruszania stołu"!

Dziękuję też całej, już znanej mi wcześniej, reszcie zespołu: Mai i Julicie za to, że po prostu są i wspierają we wszystkich działaniach Fundacyjnych i pozafundacyjnych, Darii za bycie duszą towarzystwa, Zuzie za wspieranie nas niezastąpionymi rogalami świętomarcińskimi oraz Kindze za wspólne nocne podróże po Warszawie i okolicach!
Mógłbym o koncercie pisać jeszcze długo, ale że planuję osobny szerszy wpis na ten temat, i tak już bardzo się rozpisałem.

Drobnym, ale też ślicznym, całkiem spontanicznie urodzonym projektem jest nasze małe, Eltenowe koło gier RPG.
Dziękuję więc naszej niezastąpionej drużynie: Diego, Radmirowi, Bartłomiejowi, Adrianie, Elli, Beziemu, Lubie, Patrianowi, Mirkowi, Karolinie i Niabi.
Kiedy tylko będę miał jakieś problemy z odkurzaczem albo wyjściem z pociągu, będę wiedział, do kogo się zwrócić!

Dziękuję też całkiem prywatnie naszej ustępującej ze stanowiska moderacji Polskiej Społeczności Eltena. Dziękuję, że dbaliście o ten chaos i zdejmowaliście nam z ramion ciężar. Gdyby nie wy, wiele innych projektów by się nie urodziło.

I wam wszystkim, drodzy Eltenowicze, dziękuję za całe wsparcie okazane Prowadnicy i Eltenowi, udział w zabawie pisankowej (pamiętacie to jeszcze?), licytacji charytatywnej i wszystkich innych projektach.

Wiele było w tym roku pracy, a mało czasu. Po prawdzie praktycznie nie widziałem się z ludźmi prócz spotkań służbowych. Mam silne postanowienie poprawić to w roku przyszłym, bo wiem, że wielu z was, w tym także czytelników tego bloga, czeka na obiecane z dawna odwiedziny!

Z czego zapamiętam ten rok?
Przede wszystkim z Fundacji, pierwszych prowadzonych działań, podpisywania umów i podejmowania trudnych decyzji.
Ale także z bliskości ludzi. Powiem wam, że nie ma piękniejszej rzeczy nad prowadzenie projektów, najróżniejszych projektów, w gronie przyjaciół i najbliższych.

Chciałbym w nadchodzącym roku 2022 życzyć wam tej bliskości. Byście we wszystkim mieli wsparcie i oparcie w rodzinie, przyjaciołach, znajomych.
Życzę, by ta pandemia już powoli dobiegała końca, byśmy znów mogli zdjąć maski i spojrzeć sobie w twarze.
Życzę wreszcie nadziei, inspiracji i motywacji do zmieniania tego naszego małego zakątka świata w coś pięknego!

5 uwag do wpisu “Co się robiło?

  1. Ooooo. <3 Chciałabym coś sensownego napisać, ale jedyne, co mogę, to dzięki za wszystko. <3 I oby ten nowy rok, co się zaczął był dużo lepszy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *