Poznaję się z zielonymi robotami, czyli kilka słów o telefonie Asus Zenfone 8

To już jakieś dwa tygodnie, od kiedy w ręce moje trafił telefon z Androidem, chciałbym więc podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.

Pierwszym moim telefonem, dawno, dawno temu, była Nokia E51, potem zaś Nokia E52. Świat się zmienił, a telefony klawiszowe prawie całkiem odeszły do krain zapomnienia, przyznam jednak szczerze, że pewien sentyment pozostał, a i w pewnych sytuacjach po prostu sprawiały się lepiej, zwłaszcza jako, ekhem, telefony.
W roku 2014 moim telefonem został iPhone 4, potem iPhone SE, a od ponad dwóch lat jest to iPhone 8, którego na tym blogu ochrzciłem "być może ostatnim iPhone w mojej karierze". Trochę wody w Wiśle upłynęło, a ja dalej nie wiem, czy następne moje urządzenie będzie z jabłuszkiem, czy zielonym robotem.

Za kulisami

Od pewnego czasu trwa rozwój strony Internetowej pozwalającej na uczestnictwo w Eltenowych konferencjach. Dość często zgłaszano problemy z systemem Android – problemy, których nie mogłem diagnozować z braku urządzenia.
Gdzieś tam w mglistej przyszłości też wciąż błyska nadzieja na wersję mobilną Eltena, ponownie problemem jest brak sprzętu.
Dodając do tego różne inne zapytania, chęć obiektywizmu przy udzielanych informacjach i tak dalej, uznałem, że posiadanie telefonu z Androidem jest czymś po prostu niezbędnym. Mój wybór padł na telefon Asus Zenfone 8, w najuboższej wersji wyposażonej w 8GB pamięci RAM i 128GB dysku. Na pokładzie Android w wersji 11.

Pierwsze wrażenia

To nie tak, że nigdy wcześniej nie widziałem Androida. Podziwiałem ten system u kilku osób, zarówno z TalkBackiem, jak i CSR. Były to jednak przelotne spotkania i testy po kilka minut, za mało, by wyrobić prawdziwe wrażenie. Celowo zacząłem wykorzystywać ten telefon do rozmów, przeglądania Internetu i kilku innych rzeczy, by mieć porównanie.

Jaki czytnik ekranu?

Ja przyznam, pozostałem przy TalkBacku. Wiem, że CSR jest lepszy, bardziej responsywny, zaawansowany. Muszę wam jednak przyznać uczciwie, że nie mogę zaufać tu w temacie prywatności.
Pewnie za kilka tygodni usunę z tego urządzenia wszystkie prywatne informacje i zainstaluję CSR, by przetestować i ocenić, ale potem i tak raczej wrócę do TB.
Zanim zaczną się tu krzyki, jak bardzo autor bloga dyskryminuje Chiny, odpowiem. Mój brak zaufania nie wynika z narodowości, a faktu, że program ten niestety rozwija pojedynczy twórca. Nie jest to duża firma, nie mamy wglądu w kod źródłowy, trudno powiedzieć, jak sprawa wygląda. Używam i bardzo cenię sobie firmę Huawei, uważając nagonkę na nią za cel ściśle polityczny. Tu jednak sprawa wygląda inaczej.
Całkiem możliwe, że ten czytnik jest czysty, bezpieczny… Ja jednak, a mówię tu tylko za siebie, obecnie uznaję ryzyko za zbyt duże.

Ogólny werdykt

Porównując TalkBacka do VoiceOver, muszę zgodzić się z większością głosów, wbudowany screenreader systemu iOS jest po prostu szybszy, lepszy, stabilniejszy. Kilka razy udało mi się zawiesić TB w sposób wymagający restartu urządzenia, na VO jest to bardzo rzadkie. Ten Asus nie posiada także obsługi gestów wielopalczastych, co znacznie ogranicza dostępne skróty. Nie byłby to problem, gdyby nie brak pokrętła w TB. W ogóle brak pokrętła co chwila niestety się ukazuje, w niezbyt przyjemny sposób oczywiście.
Mimo to nie nazwałbym telefonu z TalkBackiem nieużywalnym, to jednak zbyt wiele powiedziane. To, że jest gorzej, nie znaczy, że jest źle. Jest znośnie, da się dzwonić, pisać, rozmawiać, przeglądać Internet i to we w miarę komfortowy sposób.
Pomijając sprawę czytnika ekranu, to jako system jednak dla mnie, użytkownika zaawansowanego, Android bije iOS możliwościami na głowę. Polityka więzienia Apple może i wpływa na większe bezpieczeństwo osób instalujących aplikacje, jakie popadnie, ale dla mnie w porównaniu z Androidową swobodą traci rację bytu.
Podłączałem do telefonu z Androidem pendrive, kopiując tak dane, stawiałem serwer SSH, wykonywałem na nim kompilacje kodu, przerzucałem launchery… Gdybym na Androidzie mógł uruchomić VoiceOvera, wiem, na jaki system bym postawił w swoim następnym telefonie osobistym.

Właśnie, jak to jest z launcherami?

W Androidzie launcher to aplikacja robiąca za pulpit. Domyślny launcher Asusa jest, hmm… Używalny, ale nie najwygodniejszy.
Zainstalowałem za radą Eltenowych forum launcher o nazwie Nova, który zdecydowanie umilił mi korzystanie z telefonu. Warto dodać, że daje on bardzo ciekawą i ważną możliwość ustawiania gestów do szybkiego wywoływania najczęstszych aplikacji, możemy na przykład przypisać do gestu ruchu dwoma palcami w górę uruchomienie aplikacji "Telefon", co zrobiłem i bardzo mi się spodobało.

Nie czuć dyskryminacji

Właśnie, napisałem "dyskryminacji" nie bez powodu. Apple traktuje polskich użytkowników bardzo niskim priorytetem. Oczywiste jest, że pewne funkcje najpierw testuje się w języku angielskim, ale brak polskiego języka w tłumaczeniach, polskiej Siri, polskich newsów i jeszcze paru innych rzeczy, mimo wprowadzenia tych rozwiązań lata temu, naprawdę może wprowadzać w poczucie krzywdy.
Google tak nie czyni. Nie używam Tłumacza na telefonie, nie potrzebuję też głosowego asystenta, ale po prostu miło widzieć, że telefon w moim kraju pozwala na to, co w innych.

Nowe technologie

Zenfone pozwolił mi na zapoznanie się też z kilkoma nowościami, które po prostu przyjdzie nam prędzej czy później przyjąć. Apple nie jest już tak innowacyjny, jak kiedyś, ja też nie mam najnowszego telefonu, ale mogę przyjąć, że to, co tu poznałem, już trafiło albo i wkrótce trafi do świata jabłek, a więc niezależnie od przyszłego urządzenia, będę się z tym spotykał.
Pierwszą, kontrowersyjną nadal w wielu środowiskach zmianą, jest 5G. Tak, widziałem, testowałem, sprawdzałem, szału nie zaobserwowałem, ale nie dziwi mnie to, na razie używamy tylko części dostępnych częstotliwości. Tak osiągnięte na 5G prędkości pobierania to, odpowiednio: 50mbps w Warszawie, 80mbps w Łodzi i 110mbps w Gdyni; testy u operatora Play.
Drugą nowością jest czytnik linii papilarnych w ekranie. Rozwiązanie to pozwala na pewną oszczędność miejsca, ale nie jest tak wygodne, jak stałe umiejscowienie. Oczywiście się da, dość szybko nauczyłem się tam trafiać palcem, ale jednak w wypadku niewidomych jest to raczej zmiana na minus – zmiana, którą Apple też testuje, więc już wkrótce…
Trzecia sprawa to coś, co na Androidzie było stare jak świat, brak przycisku home. Mój iPhone 8 jeszcze go ma, ale telefony Apple od iPhone X już nie, a przecieki twierdzą, że w iPhone SE 3 już go nie zobaczymy. Oczywiście dobrze zastępują go gesty, ale, znów, to gesty oddelegowane do czegoś, do czego potrzebne nie były, a więc zmniejszenie dostępnej puli. Nie jest to wielki problem, ale jest.
Warto też zauważyć, że Android od zawsze miał pewne funkcje, które w systemie iOS są relatywnie nowe: jak biblioteka aplikacji, menedżer plików czy widgety.

Inne różnice

Jest też kilka różnic, które najbardziej rzucają się w oczy.
W Androidzie dużo łatwiej zamyka się programy, po prostu wykonujemy gest cofania, aż aplikacja się z nami pożegna. Na iOS w założeniu aplikacje działają w tle i są zamykane, gdy to potrzebne, po dwukrotnym wciśnięciu klawisza home. W pewnym zakresie to użyteczne, ale sprawia też, że musimy, a raczej powinniśmy (co mi nie wychodzi), pamiętać o ich ręcznym zamykaniu. Tu rozróżniono zminimalizowanie i zamknięcie, podobnie jak w Windowsie, dla mnie subiektywnie spory plus.
Na minus z kolei zapisuję przeniesienie pewnych informacji do centrum powiadomień. Pasek na górze ekranu z godziną, stanem baterii i tak dalej to wybitnie użyteczne rozwiązanie, nie ma go tutaj.
Brakuje mi też czynności pod palcem w górę / w dół. Mamy menu kontekstowe, ale nie jest to aż tak szybkie.

Złącza

Małą wisienką na torcie są złącza.
Pierwsze to port jack, na słuchawki oczywiście. Minęły dwa ponad lata, a mnie wciąż brakuje tego portu w iPhone. Są przejściówki, ale tym trzeba żąglować, chować, wyciągać. Powrót do słuchawek łatwo podłączanych do telefonu to piękne wybawienie!
Drugie to USB-C. Wiecie, ile peryferiów mam już pod to złącze? I nagle okazało się, że ten sam pendrive, mikrofon czy nawet karta kryptograficzna, które podłączam do komputera, mogę podłączyć do telefonu! Coś pięknego!

Na koniec… Rozmiar.

To, co najważniejsze, zostawiłem na koniec. To dlatego, że chciałem bardziej pisać o systemie Android, mniej o telefonie, ale sprawa jest ważna.
Zenfone 8 jest odrobinkę większy od Iphone 8, ale naprawdę nie jest to wielka różnica. Są praktycznie porównywalne, z pewną tolerancją tych samych rozmiarów.
Dla mnie, i pewnie wielu niewidomych, bardzo ważna informacja.