Co się robiło?

Kiedy byliśmy mali, każdy jeden Sylwester z bratem spędzaliśmy u dziadków w Pucku. Tradycja trwała do śmierci dziadka, a ja sobie nie mogłem w ogóle wyobrazić, by spędzać ten dzień w innym miejscu i innym gronie.
Rozkład dnia był praktycznie niezmienny. Najpierw odbieraliśmy babcię z pracy, jedliśmy kolację. Wieczorem wychodziliśmy na rynek, obejrzeć, co tam się dzieje i odpalić kilka fajerwerków.
O północy już nie wychodziliśmy, ale zawsze słuchaliśmy z mieszkania otaczającej nas ofensywy artylerii zimno-ogniowej, oglądaliśmy też początek roku w różnych miastach, w telewizji. Odpalaliśmy także kilka petard z balkonu.
I tak było przez 11 czy 12 lat rok w rok, z tą różnicą, że pierwsze te Sylwestry spędzałem sam, potem dołączył do nas Kamil, a wreszcie i Radek. Lepiej tego dnia nie dało się spędzić, a tradycja ta pięknie domykała okres przerwy świątecznej.

Mam jeszcze jedno, bliższe wspomnienie Sylwestrowe. Był to koniec roku 2017. Właśnie ukończyłem 18 lat, byłem w szkole, projekt Infinity szedł pełną parą… Pamiętam, że kończąc ten rok, mimo licznych przeszkód, patrzyłem w przyszłość z ogromnym i, prawdopodobnie nieco naiwnym, optymizmem. Obudziłem się wtedy wcześnie rano i napisałem wpis na bloga, do dziś możecie go tu znaleźć, ukrywa się pod tytułem "To wszystko wina Arycytotelesa".
Tamten dzień kojarzy mi się jak żaden inny z domem, poczuciem rodzinnego ciepła i bliskości, choć nie wiem, dlaczego.

Od tej pory minęło jeszcze kilka lat, a spędzaliśmy je w najpiękniejszych gronach i miejscach. Ale jakoś żaden z Sylwestrów nie pozostawił mi takiego śladu w pamięci. Z resztą wraz z liceum skończyło się wiele i już nie wróci. Choć też wiele innych, pięknych rzeczy zaistniało, nie bądźmy tacy ponurzy.

Rok 2021 był rokiem Fundacji, przenośnie i dosłownie. 11 marca złożyliśmy dokumenty, 8 kwietnia nasza Fundacja została zarejestrowana. Od tej pory uczymy się ją prowadzić, a także, co chyba teraz najważniejsze, oddzielać życie prywatne od służbowego.
Powiem wam, że najpiękniejsze, co mogło się zdarzyć, to przechodzić przez jej sukcesy i porażki, radości i smutki w tak cudownym gronie. Chciałbym w tym miejscu za wszystkie spotkania, jeżdżenia na podpisywania umów, wielogodzinne rozmowy, opracowywanie skali UT, wymuszone sytuacją zakupy obuwnicze i wspólne wypełnianie dokumentów podziękować wam, Moniu, Julito, Maju! Jesteście niezastąpione!

Rozkwitł też nam Elten. I to mimo, że konferencje okazały się przepisem na doskonałą katastrofę, mimo kilku burz i deszczowych dni, znów Eltena progi tętnią życiem. Może nie jest to już ta aktywność i entuzjazm z roku 2018, ale jest dobrze, a to najważniejsze.

Nie da się też podsumować tego roku bez wspomnienia o projekcie koncertu – "Ścieżka do Betlejem". To nie byłoby to samo bez wstawania na próby o szóstej rano wśród ćwierkających ptaków. To nie byłoby też to samo bez grania tych samych prób wśród huku gromów i błyskawic w pobliskim lesie. To nie byłby ten sam rok wreszcie, gdyby nie pewna nieco awangardowa infolinia.
Dziękuję też więc z tego miejsca bardzo wszystkim, którzy tworzą ten dobiegający w najbliższych tygodniach finału projekt, w szczególności tym, których mogłem dzięki niemu poznać, a więc Natalii Kaczor, Piotrowi Żołądkowi i Adrianowi Wyce.

Natalio, po pierwsze chciałem Ci powiedzieć, że znalazłem poduszeczkę.
Dziękuję Ci, że mogliśmy się poznać. Jak spojrzysz na utworzoną przez daszka ankietę, to zauważysz, że niektórzy wskazali Ciebie jako to, co Eltenowi dobrego przyniósł mijający rok. Myślę, że nie bez przyczyny.
Dziękuję za wspólne sesje RPG, rozmawianie po nocach i bycie naszą dyżurną skrzypaczką, flecistką, wokalistką i Kopciuszkiem!

Piotrze, Tobie chciałbym podziękować za wspólne granie na 4/4 "Lulajże, Jezuniu". Myślę, że to wydarzenie na długo pozostanie w mej pamięci.
Dziękuję także za analizowanie tego, dlaczego w gamie As-dur znajduje się Cis, rozmowy o tym, co powinno się, a czego nie grać w kościele i montowanie prymitywnego systemu nagłośnienia, który, co bardzo ważne, zadziałał!
Stajesz mi przed oczami, kiedy tylko podane zostaną naleśniki.

Adrianie, wiem, że pewnie tego nie przeczytasz, ale nie oznacza to, że nie powinienem czegoś napisać i do Ciebie.
Dziękuję, że zawsze potrafiłeś nas zmotywować, poprawić nastrój, zaszaleć i tak cudownie odnaleźć się w każdym nienormalnym projekcie.
Dziękuję za rozmowy o cudownych pomysłach na udogadnianie niewidomym życia i szukanie winnego "ruszania stołu"!

Dziękuję też całej, już znanej mi wcześniej, reszcie zespołu: Mai i Julicie za to, że po prostu są i wspierają we wszystkich działaniach Fundacyjnych i pozafundacyjnych, Darii za bycie duszą towarzystwa, Zuzie za wspieranie nas niezastąpionymi rogalami świętomarcińskimi oraz Kindze za wspólne nocne podróże po Warszawie i okolicach!
Mógłbym o koncercie pisać jeszcze długo, ale że planuję osobny szerszy wpis na ten temat, i tak już bardzo się rozpisałem.

Drobnym, ale też ślicznym, całkiem spontanicznie urodzonym projektem jest nasze małe, Eltenowe koło gier RPG.
Dziękuję więc naszej niezastąpionej drużynie: Diego, Radmirowi, Bartłomiejowi, Adrianie, Elli, Beziemu, Lubie, Patrianowi, Mirkowi, Karolinie i Niabi.
Kiedy tylko będę miał jakieś problemy z odkurzaczem albo wyjściem z pociągu, będę wiedział, do kogo się zwrócić!

Dziękuję też całkiem prywatnie naszej ustępującej ze stanowiska moderacji Polskiej Społeczności Eltena. Dziękuję, że dbaliście o ten chaos i zdejmowaliście nam z ramion ciężar. Gdyby nie wy, wiele innych projektów by się nie urodziło.

I wam wszystkim, drodzy Eltenowicze, dziękuję za całe wsparcie okazane Prowadnicy i Eltenowi, udział w zabawie pisankowej (pamiętacie to jeszcze?), licytacji charytatywnej i wszystkich innych projektach.

Wiele było w tym roku pracy, a mało czasu. Po prawdzie praktycznie nie widziałem się z ludźmi prócz spotkań służbowych. Mam silne postanowienie poprawić to w roku przyszłym, bo wiem, że wielu z was, w tym także czytelników tego bloga, czeka na obiecane z dawna odwiedziny!

Z czego zapamiętam ten rok?
Przede wszystkim z Fundacji, pierwszych prowadzonych działań, podpisywania umów i podejmowania trudnych decyzji.
Ale także z bliskości ludzi. Powiem wam, że nie ma piękniejszej rzeczy nad prowadzenie projektów, najróżniejszych projektów, w gronie przyjaciół i najbliższych.

Chciałbym w nadchodzącym roku 2022 życzyć wam tej bliskości. Byście we wszystkim mieli wsparcie i oparcie w rodzinie, przyjaciołach, znajomych.
Życzę, by ta pandemia już powoli dobiegała końca, byśmy znów mogli zdjąć maski i spojrzeć sobie w twarze.
Życzę wreszcie nadziei, inspiracji i motywacji do zmieniania tego naszego małego zakątka świata w coś pięknego!

Służbowa aktualizacja statusu

Zawsze, gdy opuszczam mieszkanie w Warszawie na dłuższy czas, gaszę metaforyczne światła i wiem, że przez następne dwa tygodnie tam nie zagoszczę, muszę stanąć na chwilę w progu i się pożegnać. To miejsce kojarzy mi się z wieloma niesamowitymi radościami i wieloma niesamowitymi smutkami, ale to własne gniazdko. Teraz jednak mam już te myśli za sobą i z prędkością 200 kilometrów na godzinę gnam w stronę Gdyni, by spędzić z rodziną święta.
Ostatnio nie miałem wielu okazji odetchnąć tym naszym, nadmorskim powietrzem. Podejrzewam, że gdyby zsumować wszystkie moje wizyty w domu z ostatnich trzech miesięcy, nie dałoby to tygodnia.
Muszę wam szczerze wyznać, że chyba jeszcze nigdy w życiu, a już z całą pewnością od czasów projektu Infinity, nie byłem aż tak zajęty. Kiedy myślę, że główne zajęcia się kończą lub zmniejszają intensywność, a ja mam przed sobą tydzień na odpoczynek… Ha, ha, ha, wierzycie w to? Trzeba napisać sprawozdanie roczne, zamknąć sprawy z Ministerstwem, zebrać faktury, ogarnąć sprawy Eltena… Ale mimo wszystko będzie tego mniej i mam nadzieję choć na ten tydzień wyhamować z biegu do, no powiedzmy, szybkiego marszu.
Mimo to mam bardzo silne poczucie owocności ostatnich wydarzeń. I teraz, jadąc pociągiem (EIP 4500), uznałem, że czas naskrobać coś na blogu.

W Fundacji rozpoczęliśmy w październiku projekt, który nazwaliśmy "Właściwe drzwi". Jego celem jest darmowe wykonanie tabliczek z brajlowskimi napisami na drzwi dla różnych budynków użyteczności publicznej. Nabór trwał do listopada (obecnie trwa nabór dodatkowy). W jego ramach zgłosiło się ponad 30, a my wyłoniliśmy 10 instytucji, które te tabliczki rzeczywiście otrzymają.
Wiązało się to dla naszego Zarządu z, prócz samych prac przy wydruku, podpisaniem właściwych umów. W tym celu w 2-osobowych grupkach jeździliśmy ostatnimi tygodniami po całej Polsce: od Lublina, przez Kraków, po Chojnice. Było to dla mnie niesamowitą okazją, by pojawić się w miejscach, w których jeszcze nigdy nie byłem. Żałuję tylko, że prawie nigdzie nie miałem okazji nic zwiedzić, no chyba że za zwiedzanie uznamy oglądanie różnych dworców i urzędów.
Poznaliśmy w rezultacie masę wspaniałych ludzi, rozmawialiśmy z różnymi lokalnymi władzami powiatów, gmin i miast, urzędnikami do spraw obsługi osób niepełnosprawnych, prezesami i dyrektorami. Przyznaję też, że była to dla mnie pierwsza okazja tak gruntownego przedyskutowania problematyki osób niewidomych od zupełnie innej strony: nie z perspektywy rodzin czy samych niewidomych, a administracji publicznej. Zaproponowano nam tyle projektów, że do ich podjęcia potrzebnych byłoby chyba ze pięć Fundacji dodatkowo prócz samej Prowadnicy.
Smutne jest jednak, że w wielu miejscach, w których byliśmy, spotykaliśmy się z wizytówką niepełnosprawnego – roszczeniowego. Ja doskonale wiem, skąd to się bierze, ale jednak przykre jest, że problem nie jest lokalny i wydumany, a znany jak kraj długi i szeroki.
Jestem w sumie ciekaw, ilu z nas wpadłoby na wiele zadawanych nam, często naprawdę inteligentnych, pytań. Powiem wam też, że te ostatnie tygodnie pozwoliły mi lepiej zrozumieć pewne procesy prowadzące do absurdalności pewnych rozwiązań. Nie chcę tu się o tym zbytnio rozpisywać, bo jedna połowa informacji jest tajemnicą służbową, a druga połowa materiałem na przynajmniej pracę akademicką, ale wystarczy powiedzieć, że urzędy skarżą się na to, że często przez firmy są im wciskane najróżniejsze rozwiązania, a brakuje informacji, co tak naprawdę jest użyteczne, a co zbędne. Jest też trudno im uzyskać rzetelną informację od samych niewidomych, bo, jak się okazuje, nawiązanie kontaktów z faktycznymi, samodzielnymi i świadomymi niewidomymi jest dużo trudniejsze, niż może się nam wydawać.

Prócz umów, przygotowywaliśmy zapowiadaną na Eltenie trasę koncertową. Wraz ze wspaniałymi wokalistami i instrumentalistami, którzy odpowiedzieli pozytywnie na moją prośbę (raz jeszcze bardzo, bardzo wam dziękuję: everlastingdream, lwica, Piotr, wiolinistka, Zuzler i osoby na Eltenie nieobecne), przygotowaliśmy serię koncertów kolęd. Ostatnie miesiące były więc intensywnymi próbami i ćwiczeniami, ja mam zaszczyt pełnić w zespole rolę pianisty i głównego fałszerza. 🙂 Jest też z nami perkusistka jamajka i wokalistko-skrzypaczka Julitka, a więc Prowadnica jest bogato reprezentowana.
Pierwszy koncert odbył się w sobotę w Wolskim Centrum Kultury, a następne będą miały miejsce w styczniu w Warszawie, Żyrardowie, Zgierzu i Gdyni. Tak więc atrakcji jeszcze nam nie zabraknie.
O koncertach, próbach i zespole na pewno jeszcze tu pojawi się szerszy wpis, bo jest wiele, bardzo wiele do podziękowania, wspomnienia i podsumowania, ze wstawaniem na próby z płaczliwym okrzykiem "Nie ma kolebeczki ani poduszeczki" o godzinie szóstej rano na pierwszym miejscu.

Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Rozkręcamy w Prowadnicy jeszcze dwa projekty, które już nas bardzo zaangażowały czasowo, a o których na razie nie puszczę pary z ust, bo nie lubimy psuć niespodzianek. Ale będzie się działo, to możemy obiecać.
Powiedzcie nam tylko, gdzie pojawi się ten piękny punkt, w którym Fundacja zacznie na tym cokolwiek, no, jakby to powiedzieć, zarabiać? 😀

A co się dzieje u mnie w życiu prywatnym? No, chyba jakby… nic? Troszkę nie ma na to czasu.
Ale nie, nie, muszę wam powiedzieć, że ostatnio miałem okazję odwiedzić Natalię (wiolinistkę) w Krakowie. Zostaliśmy ugoszczeni pyszną herbatką i kebabem. Oczywiście było to przy okazji próby do koncertu, ale ten detal można przemilczeć.
Właśnie, właśnie. W ostatnim roku byłem w Krakowie trzykrotnie! Ja uwielbiam to miasto, naprawdę, ono ma w sobie jakiś taki klimat, który od dawna mnie pociąga.
Więc… trzy bytności w Krakowie… A wiecie, ile miałem okazji się po nim przespacerować, odetchnąć jego świeżym smogiem i posłuchać hejnału? No… Jak to zsumować, to będzie może 40 minut.

Na razie z tym wybitnie służbowym podsumowaniem was zostawię, ale obiecuję napisać luźniejszy wpis – albo luźniejsze wpisy, bo materiału wiele, na dniach. Teraz muszę sporo tu ponadrabiać.

Brak wiadomości to dobra wiadomość, czyli wpis kompletnie bez sensu

Kiedy wciskam klawisz F10, słyszę "Nie ma nic nowego". Może jest to dla was żadna nowość, ale sprawdziłem przed chwilą, że baza danych podpowiada: ostatni raz taki komunikat miałem szansę usłyszeć w lutym 2020 roku. Dlaczego? Bo wielu z was zalewa mnie wiadomościami, wzmiankami, wpisami, a ja przyznaję bez bicia, daleki jestem od odpowiadania na wszystko. Przykładowo, jak pisałem na forum, mam zwyczaj ignorować wiadomości głosowe, o ile nie są od moich znajomych, albo wiadomości o tematach typu "Błąd", "Propozycja".
Co więc się takiego stało, że u mnie "Co nowego" zaświeciło pustkami? Nie nie, nic nadzwyczajnego. Po prostu oznaczyłem wszystko jako przeczytane. I aż mi teraz dziwnie.
Ale ale… W żadnym razie nie jest to zachętą, by mi spamu na nowo namnożyć, zdecydowanie nie! 😀
Ciekawostka: odkąd Elten powstał, wysłaliście do mnie 63743 wiadomości.
Skoro już o wiadomościach mowa, żeby ten wpis miał jakąkolwiek treść (bo od napisania go powstrzymać się po prostu nie umiem), w latach 2019-2020 udawało mi się prowadzić z częścią z was… no dobra, trójką z was… pisemną korespondencję. Przyznam, że bardzo mi tego brakuje. Niestety, tu plany krzyżuje pandemia. Maszynę brajlowską mam w Warszawie, a w stolicy bywam teraz tylko sporadycznie.
Zaś wiezienie Perkinsa metrem i pociągiem nie jest pożądaną przeze mnie weekendową zabawą. Więc niestety i ja, i wy musimy uzbroić się w cierpliwość. 🙁
Dobra, kończę ten wpis o niczym, bo nie wiem, co jeszcze mógłbym napisać. Dobranoc!

Odpowiadając na pytania

Dobry wieczór!
Mam taką fajną klawiaturkę bezprzewodową do telefonu. Wiele, oj wiele wpisów na niej powstawało, ale niestety obecnie została w Warszawie. Z jednej strony morzy mnie sen, z drugiej jednak mam chęci do napisania niniejszego wpisu, co ostatnio nie zdarza się tak często. Pozostawiony więc w tym konflikcie tragicznym, zdecydowałem się pisać. Najwyżej zasnę na biurku.

Powtarzając propozycję wiolinistki byłem chyba pierwszym z wielu, wielu blogujących, którzy nagle odkryli, że Q&A to dobry pomysł. W odpowiedzi na moje zapytanie o zapytania, daliście mi ich aż 36. Zastanawiałem się, czy nagrać wpis audio, czy też napisać; odpowiadać na wszystkie, czy wybrane. Ostatecznie zdecydowałem, że z racji na długość wpisu, jednak odzew będzie w tekście.
Pytania były różne, część się w swoim fragmencie lub całości powtarzała, inne miały charakter zdecydowanie prowokacyjny. Były też takie, na które odpowiedź planuję w innych, szerszych wpisach. Postanowiłem więc samodzielnie wybrać 25 tych subiektywnie najciekawszych i poniżej prezentuję wam na nie odpowiedzi.

1. Czy myślałeś o psie przewodniku? Papierek w grupie u nas w wątku pisankowym napisał, że niestety pies by za tobą nie nadążył, ciekawe czy to była by prawda. (balteam)

Tak, myślałem, ale dość krótko. Ja naprawdę szybko uczę się tras, co mi jakoś rekompensuje w poruszaniu się całkowitą i prawdopodobnie nieuleczalną odporność na wszystkie nawigacje GPS. W wielu wypadkach wystarczy mi raz/dwa przejść trasę z przewodnikiem, nawet bez jakiegoś przesadnego badania jej laską, by potrafić ją potem odtworzyć.
Lubię też to poczucie swobody i samodzielności, gdy gdzieś idę. Doceniam więc psa przewodnika, pokazywała mi jego umiejętności (często przydatne i praktycznie niezastąpione z laską) Daria Barszczyk jakiś czas temu, gdy bardzo ładnie poradził sobie nawet na stacji metra, ale to nie dla mnie.

2. Co było najcięższe w twoim usamodzielnianiu się? (gadaczka)

Najcięższe? Nie wiem. Było sporo ciężkich aspektów, ale wybrać ten jeden jedyny?
Chyba odkrycie, że widzący pracodawcy, konsultanci, nigdy nie potraktują niewidomego tak samo, jak widzącego. Zwłaszcza, kiedy przychodzi z przewodnikiem.

3. Jak tam Twoje Infinity? (Celtic1002)

Projekt niestety jest wstrzymany, co, nie ukrywam, dla mnie bardzo jest smutne. Wielokrotnie starałem się o jego wznowienie, ale gdy przebywam w Warszawie, okazuje się to praktycznie niemożliwe.
Żyję z nadzieją, pewnie naiwną, że za kilka lat będę mógł wrócić na stałe na Pomorze i go wznowić.

4. Co robiłeś o godzinie 11:23 w Niedzielę Wielkanocną, zamiast pisać Eltena? (Julitka)

O 11:23? Nie wiem. Całkiem możliwe, że pracowałem nad kodem pisanek, nie pamiętam. Z Rezurekcji wróciliśmy koło 07:30, śniadanie Wielkanocne było o 09:00. Tak, wydaje mi się, że mogłem wtedy pracować nad Eltenem właśnie.

5. Jaką lubisz kawę? (Julitka)

Ja ostatnio odkrywam swoje zamiłowanie do kawy. 🙂 Jaką najbardziej lubię? Chyba Latte w wykonaniu mojego taty, z jakimś dobrym, słodkim syropem. Ale to jedna z moich ulubionych, jeszcze kilka znajdę.
Natomiast kawa w ogóle mnie nie rozbudza. Potrafię wypić kawę i zasnąć. Piję ją dla smaku, dla zajęcia czymś się, gdy umysł pracuje przy programowaniu, ale nie dla rozbudzenia. Nauczyłem się tego jeszcze w liceum, gdy kawa była obowiązkiem przed wyjściem do szkoły.

6. Jakiej nie lubisz? (Julitka)

Nie wiem, bo lubię prawie każdą. Natomiast ja wolę kawy mniej tradycyjne, czyli jakieś Cappuccino, Latte. Samo Espresso czy Ristretto? No, od biedy może być, ale zdecydowanie do moich preferencji nie należy.

7. Jak chciałbyś powitać rok 2030? (Julitka)

Tak realnie, czy naprawdę marząc? No, jak mogę pomarzyć, to właśnie przeprowadzając jakąś próbę Infinity albo lot rekreacyjny.
Wielokrotnie żartowaliśmy sobie, że odpalimy na Sylwester największy fajerwerk w Polsce, ale jakoś nigdy nie doszło to do skutku.

8. Czy jesteś smutny? (Monia01)

Tu czytelnicy bloga zasługują na pewne wyjaśnienie. Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z Monią… Nie nie, to był chyba drugi raz. No więc kiedy drugi raz spotkaliśmy się z Monią, nie umiałem rozczytać emocji w jej głosie i ciągle wydawało mi się, że coś ją martwi, stąd me, dość częste pytanie, czy jest smutna. I teraz, no widzicie efekty, taka zemsta. 😛
Nie, Moniu, nie jestem smutny, ale za to zdecydowanie śpiący! 😀

9. Jaki film ostatnio obejrzałeś i jakie on wywarł w Tobie uczucia? (Monia01)

Ja tak rzadko oglądam filmy… 🙁 Naprawdę, to nie to, że nie lubię, ale czasu mam dość mało, a po stokroć wolę literaturę. Tak więc całkiem możliwe, że ostatnim oglądanym przeze mnie filmem była, nie po raz pierwszy w życiu, "Mamma Mia", a było to w grudniu. Jeśli tak, to uczucia były raczej z kategorii nazwanej "śmiech".

10. Jaka była najlepsza gorąca czekolada, jaką piłeś i gdzie to było? (Monia01)

Uwielbiam gorącą czekoladę! Po prostu uwielbiam!
Kiedyś była bardzo dobra pijalnia czekolad w Sopocie, kilka razy z rodziną tam byliśmy. Dobrze wspominam też pierwszy rok studiów. Wracałem wtedy zwykle pociągiem, który do Gdyni przyjeżdżał o 23:00. Kupowaliśmy wtedy z tatą najprostszą gorącą czekoladę na dworcu w Gdyni Głównej, ale po tej podróży zdecydowanie było to to, czego mi trzeba.
Tak więc choć nie umiem wyznaczyć tej najlepszej, pierwsze skojarzenia dotyczą dwóch powyższych.
Pamiętam też to uczucie, gdy pierwszy raz zrobiłem własną gorącą czekoladę.

11. Jakiej decyzji związanej z Eltenem żałujesz najbardziej? (Monia01)

Sporo ich, ale chyba najbardziej przedwczesnej promocji. Jedno z praw Murphy’ego mówi, iż "Doświadczenie zdobywa się zaraz po tym, gdy akurat było potrzebne". Wiele osób wtedy tu przyszło, zraziło się licznymi błędami i już nigdy nie wróciło. Może gdybym Eltena rozpromował rok, dwa później, dziś byłoby tu znacznie, znacznie więcej twarzy.

12. Gdzie siebie widzisz za 10 lat? (snajper22)

Ponoć o takich marzeniach nigdy nie można mówić na głos, bo się nie spełnią. 😀 Ale na pewno chciałbym mieć dom gdzieś nad morzem, w sensie nie na samej plaży, ale niedaleko. I chciałbym mieć satysfakcjonującą pracę. Czyli chyba to, czego wszyscy pragniemy.

13. Gdyby zabrano Ci możliwość jedzenia jajecznicy, gdyby znikła z powierzchni Ziemi, to czym byś ją zastąpił? (Julitka)

Nie da się zastąpić jajecznicy! To najwspanialsza potrawa wymyślona przez ludzkość!
Wszystkie frykasy niczym są przy dobrej jajecznicy, takiej, jaką robi mój tata w niedzielę na śniadanie!

14. Czy dalej mieszkacie z Julitką razem? (lwica)

Myśmy wynajmowali to mieszkanko z racji studiów, teraz zaś studia przeniosły się do Internetu. Tak, dalej je wynajmujemy, ale w Warszawie przynajmniej ja jestem dużo rzadziej, niż wcześniej, choć bywam tam i by odetchnąć troszkę, i by zadbać o to miejsce nieco.

15. I może) coś o zwierzakach? (lwica)

No cóż, mamy teraz w domu kota i papugę. Kot jak kot, łazi sobie gdzie chce, miałczy tylko jak chce jeść, a głaskać się daje tylko, gdy ma nastrój do tego. Taki mały dyktator.
Saphira (papuga) jest bardzo, bardzo towarzyska, muszę chyba znowu z nią zrobić wpis, bo dawno nie było. Nikt nie wie czemu, ale ze wszystkich domowników polubiła mnie właśnie najbardziej i często muszę stosować naprawdę trudne wykręty, gdy chcę wyjść, by nie poleciała za mną. Sprawa o tyle zastanawiająca, że mnie tu często nie ma przecież całymi tygodniami!

16. Co porabiasz poza Eltenem? (wiolinistka)

Teraz, to znaczy od kilku dni, priorytetem jest zakładana Fundacja i wiążę z nią dość duże nadzieje, na ile realne, czas pokaże. Serwisuję też komputery i obsługuję pod kątem informatycznym kilka firm, czy to poprzez naprawy, czy pisanie dedykowanego oprogramowania. Mam jednak nadzieję, że to akurat zajęcie będzie raczej etapem przejściowym i uda mi się zrealizować choć część marzeń co do mojej, o jak to ambitnie brzmi, "kariery". 😀

17. Co najbardziej lubisz w ludziach, a czego nie cierpisz? (wiolinistka)

Pandemia wiele zmieniła, a ja licznych znajomych nie widziałem rok albo dłużej. Rada Starszych Eltena jest tu wyjątkiem z racji właśnie na Fundację przede wszystkim. Jest jednak wielu innych ludzi, którym winienem jestem przysłowiową kawę pewnie już z takimi odsetkami, że powinienem chyba do niej domówić dwa torty.
Ostatnio doceniam bardzo lojalność, ale w tym zdecydowanie dobrym aspekcie. Lojalność wobec przyjaciół, współpracowników, pracodawcy, idei. Jakoś tak ostatnio wielu ludzi staje się chorągiewkami: z poglądami, przekonaniami, uczuciami.
A co mnie najbardziej drażni? Nieszczerość, obłuda.

18. Spotykasz złotą rybkę, jakie będą trzy życzenia? (wiolinistka)

Ale ja nie wiem, jakie zasady tych życzeń. No bo z jednej strony można prosić o pokój na świecie czy coś, albo na przykład o zresetowanie licznika. Ale rozumiem, że życzenia mają być bardzo egoistyczne i ściśle trzy? Dobra.
Po pierwsze, to ja chciałbym, żeby Fundacja jakoś zdobywała pieniądze, by mogliśmy utrzymywać Eltena, zatrudnić kilku programistów do pomocy, prowadzić fajne inicjatywy i tak dalej.
Po drugie, poprosiłbym o to, by możliwe było wznowienie projektu Infinity.
Po trzecie, wymarzony dom w wymarzonym miejscu, koniecznie z ogródkiem!

19. Za jaką cenę zjadłbyś grzyby? (Julitka)

Nie cierpię grzybów! Wiadomo, są rzeczy, których się jeść nie lubi, ale się je zje. Ja grzybów nie tknę, nie mogę, jak czuję ich zapach, od razu mnie odrzuca nawet od jajecznicy, a to ogromny wyczyn.
Ale pewnie jest jakaś cena, która by mnie przekonała do tak heroicznego poświęcenia. No, na przykład realizacja któregoś z powyższych trzech życzeń mogłaby być dobrą kartą przetargową.

20. Jaki był pierwszy napisany przez ciebie program? (alissa)

Mój pierwszy program, nie licząc stron Internetowych, napisałem, pamiętam do dziś, będąc na feriach u babci w Pucku w języku Pascal. Wyświetlał on użytkownikowi w konsoli dwa pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Czy mnie lubisz?
Teraz w zależności od odpowiedzi na pytanie drugie:
A. Jeśli użytkownik odpowiadał "Tak", odpowiedź brzmiała:
{imię}, miło Cię poznać!
B. Jeśli użytkownik odpowiadał "Nie", komputer odpisywał:
{imię}, coza brzydkie imię! Kto mógł coś takiego wymyślić?
Co wiele świadczy o fantazji 10-letniego w owym czasie Dawida.

21. Skąd zrodził się pomysł na Eltena? (Kat)

Elten był moją odpowiedzią na upadek Klango. Pierwsze lata poświęciłem, by skopiować Klango, a teraz staram się od tej idei Klango uciekać.
Pamiętam, że w owym czasie bardzo mnie drażniła pewna tendencja. Wiele, bardzo wiele osób płakało, jak to źle, że Klango porzucone. Niewiele jednak chciało zrobić coś, cokolwiek więcej. I choć początkowo Elten wyglądał strasznie i jeszcze straszniej działał, myślę, że choć to jedno pozytywne mogę powiedzieć: "udało mi się zrobić coś więcej, niż tylko narzekać". A to zawsze dobry początek.

22. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz? (Marcysia)

Oj, dużo tego. Nie mam jednego ulubionego wykonawcy albo utworu, a i chwilowe preferencje mi się dość często zmieniają.
Mało to oryginalne, ale nie lubię Discopolo i podobnych. Nieeee! Nie cierpię także Heavy Metalu czy hip-hopu. Ale pewnie z większości pozostałych gatunków znajdzie się coś, co mi się podoba.
Bardzo lubię piosenki polskich "Czerwonych Gitar", ale też wiele folkowych/ludowych. Chętnie słucham też Enyi, "Celtic Woman" czy innych zespołów. Ostatnio dość często u mnie w głośnikach króluje muzyka celtycka i szkocka.
Dla mnie jednak pierwszy jest tekst. Jeśli nie dostrzegam w nim głębi, piosenka odpada, jakąkolwiek śliczną miałaby melodię. Wyjątkiem są oczywiście utwory instrumentalne.

23. Czy chciałbyś jeszcze bardziej poznać środowisko niewidomków? (gadaczka)

Nie wiem, co znaczy "jeszcze bardziej". Od roku 2016 poznałem naprawdę bardzo dużą część Eltenowiczów, miałem okazję obserwować już jako student lekcje w Laskach i przysłuchiwać się licznym dyskusjom o tym, czym to środowisko jest, a czym nie jest. Jesteśmy różni i, jeśli już coś mam wskazać, są Eltenowicze, których ze względu na sposób pisania, zainteresowania czy poglądy chciałbym zaprosić kiedyś na Powiśle, by się poznać, albo lepiej poznać, w realu, chociażby daszekmdn z lolą (choć lolę raz spotkałem), wiolinistkę, hazel96, balteama (choć też się widzieliśmy). Są też tacy, z którymi chciałbym odnowić kontakt, lwica na miejscu pierwszym.
Ale jakieś poznawanie środowiska jako ogółu? Nie widzę takiej potrzeby.

24. Czy gdy pisałeś o możliwym końcu Eltena to na poważnie dopuszczałeś do siebie taką ewentualność, czy raczej miałeś nadzieję, że ludzi do czegoś to skłoni? (gadaczka)

Ta kwestia pojawiała się kilka razy. Rok 2019 był dla Eltena bardzo ciężki, a na forach mieliśmy więcej jadu, niż czegokolwiek innego. Tak, wtedy kwestia zamknięcia projektu była brana pod uwagę przez ówczesny skład Rady Starszych bardzo poważnie. Rozważaliśmy rezygnację z forów i pozostawienie Eltena jako platformy blogowej.
Także Eltenowi strach błyskał, gdy dochodził koniec roku, a zbiórki były w powijakach. Co by było, gdybyśmy nie zebrali środków na dalszy rozwój? Prawdopodobnie Elten miałby przynajmniej kilka miesięcy urlopu.

25. Jeżeli spotykasz się z kimś w czasie wolnym to są to zazwyczaj niewidomi, czy widzący? (gadaczka)

Mówimy o spotkaniu typu "na kawę"? To zależy od miejsca. W Warszawie niewidomi, na Pomorzu zwykle widzący. Ale bilans jednak przechyla się na stronę widzących.

Wielkie dzięki za zadane pytania! Jak pisałem, jest 11 takich, na które z różnych przyczyn nie odpowiedziałem. W przynajmniej trzech przypadkach planuję szersze wpisy. Jeśli jednak jeszcze coś wam się po głowie kołacze albo chcecie o coś dopytać, zapraszam. Jak znowu się zbierze pula, na pewno zrobię turę drugą.
O, widzicie! Nie zasnąłem!

A więc życząc wszystkim dobrej nocy,
Dawid Pieper

Przynoszę wam dyktando/!

Dobry wieczór!
Zrobiłem ankietę o Eltenie (swoją drogą bardzo zachęcam do głosowania, to bardzo dla mnie ważne), a w ankiecie 33 procent głosujących twierdzi, że brakuje motywacji do blogowania. No więc pomyślałem sobie, że dawno nie mieliśmy blogowego łańcuszka.
O aktywności blogerskie swego czasu bardzo dbała moozgish, ale niestety nie ma jej już tu z nami, a więc musimy jakoś sobie poradzić. Postanowiłem więc takiego łańcuszka poszukać.
Klapa kompletna, nie no, porażka na całej linii. Różne hasła w Google, nawet zawężane do wordpress.com albo blogspota i… i nic!
Ale nic straconego, uznałem, że zrobię burzę mózgu i wyszło coś takiego.

Zasady zabawy są proste. Każdy, kto chce wziąć udział, powinien po prostu przekleić sobie te pytania na własnego bloga (zamieniając oczywiście formę osobową) i tam na nie odpowiedzieć.

Pytania to dokładnie pierwsze, co przyszło mi do głowy, nie szukajcie w tym więc sensu ani porządku. Nie chciałem szukać wymyślnych Q&A, a lekkiej zabawy w stylu co mi ślina na język przyniesie.

I jeszcze jedna zasada. Tu nie chodzi o wielkie namysły, nawet podświadome. Jak macie teraz chwilę i chcecie się pobawić, robicie ten wpis już, teraz. Nie w przyszły czwartek.

1. Co ostatnio jadłeś i co najprawdopodobniej zjesz jako następne?

Ostatnio to ja jadłem jogurt, Jogobellę, bo uznałem, że nie jestem dość głodny, by zjeźć coś większego na kolację. A jutro rano planuję zrobić jajecznicę. W ogóle jajecznica to moja ulubiona potrawa. Serio, nie znam niczego lepszego.
Mamy w rodzinie zwyczaj robienia jajecznicy w niedzielę, robi to mój tata, którego jajecznica jest najlepsza na świecie! Niestety, że ja na Powiślu, to muszę zadowolić się swoją namiastką. W każdym razie przyjąłem kilka lat temu wyzwanie, że od poniedziałku do soboty będę jadł na śniadanie wyłącznie jajecznicę. Wyobraźcie sobie zdumienie domowników, gdy po wszystkim w niedzielę rano z uśmiechem na twarzy powiedziałem im całkiem szczerze, że już nie mogę doczekać się… jajecznicy.

2. Gdybyś miał kufer Alastora Moodiego, co byś w nim schował?

Wiem! Części elektroniki i do komputerów! Ja mam po szufladach bałagan tego i brakuje mi miejsca, by to logicznie posortować. Oj chciałbym mieć taki kufer! Serio!

3. Gdybyś miał polecieć na trwającą 3 miesiące misję na powierzchnię Marsa i mógł ze sobą zabrać piosenki tylko jednego wykonawcy, kto by to był?

Naprawdę nie wiem, co mi stuknęło z tym pytaniem. Jakakolwiek odpowiedź mi przychodzi do głowy, wiąże się ze ześwirowaniem! Ale chyba jednak "Mazowsze". Głównie dlatego, że mieli tego sporo w różnych stylach i przynajmniej nie zamęczy mnie jeden gatunek muzyczny. Ale sporymi kontrkandydatami byli "The beatles" za mnogość znanych piosenek i Artur Andrus, żeby się chociaż tam czasem uśmiechnąć.

4. Co znajdzie się u Ciebie w szafce z napisem "Nie otwierać pod żadnym pozorem", a co sprawiłby guzik z napisem "Nie wciskaj mnie, serio"?

W szafce na pewno schowałbym słodycze, o. To jest bardzo dobra myśl. Głównie dlatego, że bardzo dużą frajdę sprawia otwieranie szafek, których otwierać nie wolno. Co do guzika, coś oczywistego. Może zapalałby światło? Po wcześniejszym krótkim sygnale dźwiękowym?

5. Dlaczego kury nie latają?

Ostrzegałem, że piszę, co mi ślina na język przyniesie!
Ja myślę, że skoro znany piosenkarz śpiewał "Lecę, bo chcę, lecę, bo życie jest złe!", to kury po prostu uznają życie za piękne i dobre, a więc nie odczuwają potrzeby latania.

6. Co masz teraz w kieszeniach?

Dobra, już sprawdzam.
Ehh, nic ciekawego. Maseczkę, chusteczki, pendrive’a i banknot 10-złotowy.
Swoją drogą chyba już najwyższy czas iść się myć! 😀

7. Jaki jest magiczny gadżet z książek, który chciałbyś mieć?

Chyba bagaż ze Świata Dysku. Ciekawe, czy dałoby się go wyćwiczyć… Bagaż Przewodnik… Już mi się podoba!

8. Gdybyś dostał 1000000 zł, ale pod warunkiem, że wyda je dla Ciebie wybrana przez Ciebie osoba (nie z Twojej rodziny lub związku) bez jakiejkolwiek konsultacji z Tobą, kto by to był? Co mógłby lub mogłaby kupić?

Chyba Maja. Ale co mogłaby kupić? Pewnie Tyrosa, jak ją znam. I może obiecany kiedyś żartobliwie lot szybowcem, o ile pamięta? 😀

9. Gdybyś został teraz gwiazdą i miał wywiad w ważnej stacji telewizyjnej, jakbyś się na niego przygotował i o czym opowiedział? Jaka to stacja?

Jakbym się przygotował? Pewnie przebrałbym się w koszulkę kierownika Infinity i zabrał z sobą jakieś części rakiety. I to o niej opowiedział.
A jaka to stacja? BBC.

10. Kiedy świnie zaczną latać?

Zakładam, że wtedy, kiedy zaczniemy kolonizować inną planetę i zabierzemy ze sobą zwierzęta.

Mam nadzieję, że ten wpis pozwolił wam się nieco uśmiechnąć.
Zapraszam do zabawy!

Z pozdrowieniami,
Dawid Pieper