Hymn Eltenowiczów

Kiedyś na forum trwała żywa dyskusja o tym, jak powinien brzmieć hymn Eltenowiczów. Dziś jednak pomyślałem sobie, zainspirowany Radiem Plus, które puściło inną piosenkę tego Pana, że w sumie taki hymn już mamy. I to hymn, można powiedzieć, uniwersalny.
I nie chodzi mi tylko o to, że to doskonały hymn XXI wieku, ale nawet w kontekście Eltena, zobaczcie, pasuje do twórcy, użytkowników, moderacji, klienta samego w sobie, serwera, a prawdopodobnie i kompilatora. 🙂

Póki czajniczek szumi…

Dzień dobry!
Wrócił Elten, mogę wrócić do blogowania i ja.
Pozdrawiam z (już nie tak jak za dnia, ale wciąż) słonecznej stolicy. Za oknem pięknie gra dzwon Biblioteki Uniwersyteckiej, w kuchni szumi sobie czajnik, ja zaś zastanawiam się, jak tu ubrać w słowa kilka refleksji o tym blogu – najlepiej w sposób, który nie skończy się dla mnie dekapitacją.
Zastanawiam się mianowicie, co z tym wszystkim zrobić. Nie, spokojnie, to nie będzie kolejny zawieszony blog, ja zbytnio kocham pisać, opowiadać, jak również ewentualnie pisać i opowiadać.
Nawet w okresie tej przerwy pisałem, a oczywiście. Pokażę wam te wpisy, ale w swoim czasie, bo jak wszystko na raz poleci, to nikomu nie będzie się chciało czytać.
Zastanawiam się jednak, czym jest, powinien być ten blog.

Jest tu wszystko, od wpisów z codzienności, przez wywody naukowe, teksty głupawko-podobne, poważniejsze refleksje, bardzo poważne refleksje, covery… Słowem, bałagan totalny, absolutny i bezmierny.
Bo jak połączyć teksty o historii języka angielskiego z wywodami o rozpędzaniu kulek do prędkości światła, budowie rakiet, spóźniających się pociągach, badaniami ciepłości ścian na Powiślu i wierszykami pisanymi w trakcie wykładów?
Jakiś czas temu utworzyłem Szarą Przystań, by tam zamieszczać swą twórczość, ale przecież nie poskąpię jej tu – na Eltenie, gdzie się zrodziła.
Mógłbym pisać o fizyce kwantowej na łamach jakiegoś czasopisma, ale przecież to wam pragnę o niej opowiadać.
Owszem, mógłbym pewnie covery pokazywać na Youtubie, ale więcej radości sprawia mi dzielenie się nimi z wami.
A codzienność? To chyba jedyna rzecz, która tu być po prostu musi.

Siedziałem ja więc tak i się głowiłem, i uznałem… że to wszystko może zostać, ale w jakimś sensownym porządku. Obecnie, jak wspomniałem, jest tu chaos, którego nawet ZUS by się nie powstydził.
No więc, po pierwsze, troszkę rzeczy wyleci, tych mniej ważnych, tych chwilowych. Inne się połączą w jedno, bo są takie wpisy, które do połączenia się nadają.
Blog przejdzie drobne trzęsienie kategorii. To wszystko po kolei, bo priorytetem jest Elten, ale mam zamiar i tu trochę poogarniać.
Dlatego, nie zdziwcie się, jak tu zaraz będzie cośkolwiek inaczej.

Z pozdrowieniami, bo czajnik już czeka na zalanie,
Dawid

Do zobaczenia, no i kilka wyjaśnień

Drodzy czytelnicy tego bloga.
Chciałem wam bardzo podziękować za to, że tyle czasu chciało wam się czytać ten bełkot pseudoliteracki, jaki tu powstawał.
Jak pewnie już wiecie, projekt Elten jest zawieszany. Wypadałoby się więc z wami pożegnać, przynajmniej na czas zawieszenia. Obiecuję, że gdy Elten powróci, przywita was tu coś nowego, a przynajmniej dwie nowe rzeczy, które są na ukończeniu.
Ale, skoro jest to mój osobisty blog, ten jeden raz napiszę osobiście o pracach nad projektem.

Powiem wam, że pisząc dzisiejszą wiadomość, miałem łzy w oczach, ale to chyba jedyna opcja była.
Popełnialiśmy jako administracja wiele, bardzo wiele błędów. Ale wszyscy działaliśmy wyłącznie w dobrej wierze, z własnej, nieprzymuszonej woli.
Nie dostaliśmy za ten projekt ni złotówki, a naszą największą nagrodą były wyzwiska, obelgi i pomówienia.
Wybaczcie pisanie tak w prost, ale dziś chyba już miarka się przebrała. Pół biedy ja, ale… Połowa moderacji jest na skraju załamania, druga połowa skraj ten przekroczyła.
Trzeba tu wiele upożądkować, trzeba także wiele na nowo przemyśleć, stąd taka, nie inna decyzja.
Pozbieramy siły, odbudujemy tarcze antyspamerskie i… będzie dobrze, bo musi być. 🙂

Tym czasem życzę wam wszystkim dobrej nocy i…
Do zobaczenia!

Czym było dla nas Klango

Klango i Eltena porównywano już pod względem chyba każdej jednej występującej funkcji.
Nie spotkałem się jednak z żadną dyskusją o porównaniu tego, czym te programy były dla nas i jak wyglądały ich fora.
I właśnie o tym chciałbym dziś się rozpisać, bo wiele różnic i podobieństw dostrzegam.

Wiele twarzy tu, na Eltenie, kojarzę z Klango – lepiej lub gorzej. By nie szukać daleko, 6 na 9 użytkowników z polskiej administracji Eltena było niegdyś na Klango bardzo aktywnych. A jednak…

Otwieram archiwum Klango. Zobaczmy, co czeka na nas na dawnych forach "Polskiej Społeczności Klango".
Forum Inne. Idąc od dołu: "Audio zbiory u sieciowca", "Miejsca spotkań Klangowiczów", "przedmioty szkolne", "Nauczyciele", "Niektórzy ludzie są naprawdę źli!!!", "Nasze marzenia!", "wpadki komorowskiego", "Czy fajnie jest mieć rodzeństwo", "Pływanie", "kursy masażu czy warto w nich uczestniczyć"…
To są tematy w większości poruszane przez ludzi młodych, mniej-więcej w moim wieku teraz lub młodszych, stojących przed pierwszymi życiowymi wyborami.
Forum "Komputery i Internet: od dołu da nam: "AQQ, klient Jabbera i kolejny komunikator przyjazny niewidomym", "Symbian i Windows Mobile", "torrenty- z jakich stron pobierać", "odtwarzacze multimedialne", "amis – darmowy i otwarty odtwarzacz daisy", "SuperNova 10.0", "Webbie", "Sieci LAN", "talks", "Gaduair – operator komórkowy Gadu-Gadu", "I phone 3g s czyli nowy telefon dostępny dla nas".
Ciekaw jestem, ilu z was pamięta Symbiana. Pewnie już niekażdy.
A Supernową czy Zoomtexta? Wątpię, by wielu z was kiedykolwiek widziało te czytniki na oczy.
Gadu-Gadu? Ktoś jeszcze tego używa?

Klango rodziło się w czasie, gdy Internet w Polsce dopiero raczkował, dostępność dla niewidomych była krucha, a nieco inne wartości się liczyły w życiu. To wszystko sprawiło, że jego odbiór i społeczność ukształtowały się trochę inaczej.

Nie znam dokładnej daty swojej rejestracji w Klango, choć zdaje się, że był to rok 2008. Nie było jeszcze ani Klango3, a wielu użytkowników dołączało później.
Pamiętam pierwsze zabawy na forach, próby żartobliwego rozszyfrowywania nazwy Klango, dyskusje o charakterze typowo koleżeńskim.
Choć, jeszcze wcześniej, na Klango trwały inne dyskusje. Byli tam ludzie, powiedzielibyśmy, dorośli. Oni jednak w większości szybko się wycofali ze społeczności, pozostała zaś młodzież i pozostały dzieci takie, jak w owym czasie ja.

Czym było dla nas Klango? To już zależy dla wielu z nas.
Audycja o "Końcu Klango", która odbyła się w Tyfloradiu w maju bierzącego roku, wskazała mi wyraźnie, jak wiele wspólnych dla nas rzeczy Klango oznaczało.
Poznawało się tu środowisko niewidomych i innych ludzi. Uczyło blogować czy pisać na forach, prowadzić dyskusje.
W przypadku wielu z nas Klango miało ogromny wpływ na kształtowanie się czy charakter.

By daleko nie szukać, ja na Klango pisałem swojego pierwszego bloga, choć dużą poczytnością się on tam nie cieszył. Gdy usłyszałem o Linuxie, to na fora Klango poleciałem dowiedzieć się, jak zainstalować i uruchomić Orcę i… dowiedziałem się.
Pytałem także tam o programowanie, ale, dla odmiany, nie dowiedziałem się.
Na Klango promowałem "Srebrny Labirynt", poznawałem ludzi, których znam do dziś.

Ci, którzy dołączyli do Klango później lub nigdy się tam nie pojawili, najprawdopodobniej nie zrozumieją tego, co Klango dla nas znaczyło, bo nie widzieli tej atmosfery, która się tam wykształciła. Czym była ta atmosfera, jak ją opisać, nie wiem.
Ci jednak, któzy mniej-więcej w moim wieku odkrywali tą społeczność, z pewnością wiedzą, o czym piszę. Oczekiwanie na nowe wpisy w śledzonych wątkach czy wiadomości prywatne było tam czymś niesamowitym.
Z drugiej strony fora Klango były w dużym aspekcie dziecinne wedle standardów Internetu, toczące się tam dyskusje często po prostu pozbawione sensu, efekt średniej wieku.
Mimo to pamiętam swój ból, gdy nie mogłem być obecny na pierwszym zlocie Klangowiczów, o którym słyszałem przez następne tygodnie od kilku osób.

Nie wiem czy dawni Klangowicze mnie w ogóle kojarzą, bo udzielałem się niewiele w strachu, że zrobię coś źle. Mimo to na koniec ponad 1200 wpisów na forum dobiłem.
Ja jednak pamiętam większość z was, a najbardziej rzucające się mi na forach nicki to monikalisieckao2, Piciok, Julitka i wz91.

I choć Klango się skończyło, zawsze w moim sercu pozostanie dla niego miejsce.

Tego nie ma i nie będzie nigdy na Eltenie, nie dla mnie, nie dla was.
Nie będzie dziecięcego zachwytu, bo i dziećmi nie jesteśmy.
Nie będzie wyczekiwania na każdą większą wersję tak, jak myśmy czekali na Klango 3 ()wcześniej Klango 2.1), w zachwycie, dopytując się codziennie o nowości od betatesterów.
Nie będzie takich jak tam blogów.
Nie będzie tej atmosfery, bo dojrzaliśmy, a jednak okres dziecięcy ma swoje przywileje i prawa.
Tego właśnie mi w Eltenie brakuje najbardziej chyba. Tego, że tym programem, jak dotąd, nie przyniosłem nikomu takiego zachwytu, jaki nam dało Simplito.
Mamy za to dojrzalsze dyskusje i poziom forów jest tu większościowo dużo wyższy, co cieszy.
Ale tej iskierki zapału i szaleństwa póki co nie ma i nie wiem czy kiedykolwiek ją dojrzymy.

Za to Elten ma jedną rzecz, której nigdy Klango nie miało.
Przy swoim szaleństwie i odkrywaniu, przy całej dziecięcej radości przy nim płynącej nigdy nie było tam blogów jak na Eltenie.
Nie było świetnych tekstów Elanor, opisów życia codziennego na poziomie tych obserwowanych u jamajki czy refleksji znanych u Julitki.
Uwielbiam czytać niemal was wszystkich.
A to, że nie komentuję, nie znaczy, że nie czytam. 🙂
I to jest to, co cieszę się na Eltenie obserwować.