Poznaję się z zielonymi robotami, czyli kilka słów o telefonie Asus Zenfone 8

To już jakieś dwa tygodnie, od kiedy w ręce moje trafił telefon z Androidem, chciałbym więc podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.

Pierwszym moim telefonem, dawno, dawno temu, była Nokia E51, potem zaś Nokia E52. Świat się zmienił, a telefony klawiszowe prawie całkiem odeszły do krain zapomnienia, przyznam jednak szczerze, że pewien sentyment pozostał, a i w pewnych sytuacjach po prostu sprawiały się lepiej, zwłaszcza jako, ekhem, telefony.
W roku 2014 moim telefonem został iPhone 4, potem iPhone SE, a od ponad dwóch lat jest to iPhone 8, którego na tym blogu ochrzciłem "być może ostatnim iPhone w mojej karierze". Trochę wody w Wiśle upłynęło, a ja dalej nie wiem, czy następne moje urządzenie będzie z jabłuszkiem, czy zielonym robotem.

Za kulisami

Od pewnego czasu trwa rozwój strony Internetowej pozwalającej na uczestnictwo w Eltenowych konferencjach. Dość często zgłaszano problemy z systemem Android – problemy, których nie mogłem diagnozować z braku urządzenia.
Gdzieś tam w mglistej przyszłości też wciąż błyska nadzieja na wersję mobilną Eltena, ponownie problemem jest brak sprzętu.
Dodając do tego różne inne zapytania, chęć obiektywizmu przy udzielanych informacjach i tak dalej, uznałem, że posiadanie telefonu z Androidem jest czymś po prostu niezbędnym. Mój wybór padł na telefon Asus Zenfone 8, w najuboższej wersji wyposażonej w 8GB pamięci RAM i 128GB dysku. Na pokładzie Android w wersji 11.

Pierwsze wrażenia

To nie tak, że nigdy wcześniej nie widziałem Androida. Podziwiałem ten system u kilku osób, zarówno z TalkBackiem, jak i CSR. Były to jednak przelotne spotkania i testy po kilka minut, za mało, by wyrobić prawdziwe wrażenie. Celowo zacząłem wykorzystywać ten telefon do rozmów, przeglądania Internetu i kilku innych rzeczy, by mieć porównanie.

Jaki czytnik ekranu?

Ja przyznam, pozostałem przy TalkBacku. Wiem, że CSR jest lepszy, bardziej responsywny, zaawansowany. Muszę wam jednak przyznać uczciwie, że nie mogę zaufać tu w temacie prywatności.
Pewnie za kilka tygodni usunę z tego urządzenia wszystkie prywatne informacje i zainstaluję CSR, by przetestować i ocenić, ale potem i tak raczej wrócę do TB.
Zanim zaczną się tu krzyki, jak bardzo autor bloga dyskryminuje Chiny, odpowiem. Mój brak zaufania nie wynika z narodowości, a faktu, że program ten niestety rozwija pojedynczy twórca. Nie jest to duża firma, nie mamy wglądu w kod źródłowy, trudno powiedzieć, jak sprawa wygląda. Używam i bardzo cenię sobie firmę Huawei, uważając nagonkę na nią za cel ściśle polityczny. Tu jednak sprawa wygląda inaczej.
Całkiem możliwe, że ten czytnik jest czysty, bezpieczny… Ja jednak, a mówię tu tylko za siebie, obecnie uznaję ryzyko za zbyt duże.

Ogólny werdykt

Porównując TalkBacka do VoiceOver, muszę zgodzić się z większością głosów, wbudowany screenreader systemu iOS jest po prostu szybszy, lepszy, stabilniejszy. Kilka razy udało mi się zawiesić TB w sposób wymagający restartu urządzenia, na VO jest to bardzo rzadkie. Ten Asus nie posiada także obsługi gestów wielopalczastych, co znacznie ogranicza dostępne skróty. Nie byłby to problem, gdyby nie brak pokrętła w TB. W ogóle brak pokrętła co chwila niestety się ukazuje, w niezbyt przyjemny sposób oczywiście.
Mimo to nie nazwałbym telefonu z TalkBackiem nieużywalnym, to jednak zbyt wiele powiedziane. To, że jest gorzej, nie znaczy, że jest źle. Jest znośnie, da się dzwonić, pisać, rozmawiać, przeglądać Internet i to we w miarę komfortowy sposób.
Pomijając sprawę czytnika ekranu, to jako system jednak dla mnie, użytkownika zaawansowanego, Android bije iOS możliwościami na głowę. Polityka więzienia Apple może i wpływa na większe bezpieczeństwo osób instalujących aplikacje, jakie popadnie, ale dla mnie w porównaniu z Androidową swobodą traci rację bytu.
Podłączałem do telefonu z Androidem pendrive, kopiując tak dane, stawiałem serwer SSH, wykonywałem na nim kompilacje kodu, przerzucałem launchery… Gdybym na Androidzie mógł uruchomić VoiceOvera, wiem, na jaki system bym postawił w swoim następnym telefonie osobistym.

Właśnie, jak to jest z launcherami?

W Androidzie launcher to aplikacja robiąca za pulpit. Domyślny launcher Asusa jest, hmm… Używalny, ale nie najwygodniejszy.
Zainstalowałem za radą Eltenowych forum launcher o nazwie Nova, który zdecydowanie umilił mi korzystanie z telefonu. Warto dodać, że daje on bardzo ciekawą i ważną możliwość ustawiania gestów do szybkiego wywoływania najczęstszych aplikacji, możemy na przykład przypisać do gestu ruchu dwoma palcami w górę uruchomienie aplikacji "Telefon", co zrobiłem i bardzo mi się spodobało.

Nie czuć dyskryminacji

Właśnie, napisałem "dyskryminacji" nie bez powodu. Apple traktuje polskich użytkowników bardzo niskim priorytetem. Oczywiste jest, że pewne funkcje najpierw testuje się w języku angielskim, ale brak polskiego języka w tłumaczeniach, polskiej Siri, polskich newsów i jeszcze paru innych rzeczy, mimo wprowadzenia tych rozwiązań lata temu, naprawdę może wprowadzać w poczucie krzywdy.
Google tak nie czyni. Nie używam Tłumacza na telefonie, nie potrzebuję też głosowego asystenta, ale po prostu miło widzieć, że telefon w moim kraju pozwala na to, co w innych.

Nowe technologie

Zenfone pozwolił mi na zapoznanie się też z kilkoma nowościami, które po prostu przyjdzie nam prędzej czy później przyjąć. Apple nie jest już tak innowacyjny, jak kiedyś, ja też nie mam najnowszego telefonu, ale mogę przyjąć, że to, co tu poznałem, już trafiło albo i wkrótce trafi do świata jabłek, a więc niezależnie od przyszłego urządzenia, będę się z tym spotykał.
Pierwszą, kontrowersyjną nadal w wielu środowiskach zmianą, jest 5G. Tak, widziałem, testowałem, sprawdzałem, szału nie zaobserwowałem, ale nie dziwi mnie to, na razie używamy tylko części dostępnych częstotliwości. Tak osiągnięte na 5G prędkości pobierania to, odpowiednio: 50mbps w Warszawie, 80mbps w Łodzi i 110mbps w Gdyni; testy u operatora Play.
Drugą nowością jest czytnik linii papilarnych w ekranie. Rozwiązanie to pozwala na pewną oszczędność miejsca, ale nie jest tak wygodne, jak stałe umiejscowienie. Oczywiście się da, dość szybko nauczyłem się tam trafiać palcem, ale jednak w wypadku niewidomych jest to raczej zmiana na minus – zmiana, którą Apple też testuje, więc już wkrótce…
Trzecia sprawa to coś, co na Androidzie było stare jak świat, brak przycisku home. Mój iPhone 8 jeszcze go ma, ale telefony Apple od iPhone X już nie, a przecieki twierdzą, że w iPhone SE 3 już go nie zobaczymy. Oczywiście dobrze zastępują go gesty, ale, znów, to gesty oddelegowane do czegoś, do czego potrzebne nie były, a więc zmniejszenie dostępnej puli. Nie jest to wielki problem, ale jest.
Warto też zauważyć, że Android od zawsze miał pewne funkcje, które w systemie iOS są relatywnie nowe: jak biblioteka aplikacji, menedżer plików czy widgety.

Inne różnice

Jest też kilka różnic, które najbardziej rzucają się w oczy.
W Androidzie dużo łatwiej zamyka się programy, po prostu wykonujemy gest cofania, aż aplikacja się z nami pożegna. Na iOS w założeniu aplikacje działają w tle i są zamykane, gdy to potrzebne, po dwukrotnym wciśnięciu klawisza home. W pewnym zakresie to użyteczne, ale sprawia też, że musimy, a raczej powinniśmy (co mi nie wychodzi), pamiętać o ich ręcznym zamykaniu. Tu rozróżniono zminimalizowanie i zamknięcie, podobnie jak w Windowsie, dla mnie subiektywnie spory plus.
Na minus z kolei zapisuję przeniesienie pewnych informacji do centrum powiadomień. Pasek na górze ekranu z godziną, stanem baterii i tak dalej to wybitnie użyteczne rozwiązanie, nie ma go tutaj.
Brakuje mi też czynności pod palcem w górę / w dół. Mamy menu kontekstowe, ale nie jest to aż tak szybkie.

Złącza

Małą wisienką na torcie są złącza.
Pierwsze to port jack, na słuchawki oczywiście. Minęły dwa ponad lata, a mnie wciąż brakuje tego portu w iPhone. Są przejściówki, ale tym trzeba żąglować, chować, wyciągać. Powrót do słuchawek łatwo podłączanych do telefonu to piękne wybawienie!
Drugie to USB-C. Wiecie, ile peryferiów mam już pod to złącze? I nagle okazało się, że ten sam pendrive, mikrofon czy nawet karta kryptograficzna, które podłączam do komputera, mogę podłączyć do telefonu! Coś pięknego!

Na koniec… Rozmiar.

To, co najważniejsze, zostawiłem na koniec. To dlatego, że chciałem bardziej pisać o systemie Android, mniej o telefonie, ale sprawa jest ważna.
Zenfone 8 jest odrobinkę większy od Iphone 8, ale naprawdę nie jest to wielka różnica. Są praktycznie porównywalne, z pewną tolerancją tych samych rozmiarów.
Dla mnie, i pewnie wielu niewidomych, bardzo ważna informacja.

Ja lubię pocztówkę, i cafe belgę, oraz te wymienione przeze mnie glany – kolejny z serii nienormalnych projektów

Powinienem spać. Powinienem spać już od przynajmniej dwóch godzin. Ale czasem inspiracje są zbyt silne, a ze snu podrywa chęć zrobienia czegoś, a więc poddałem się i coś zrobiłem. A jakoś tak bywa, że nocne pomysły nigdy nie są normalne. I teraz wyszło, że "Mam ochotę być klikalny", a osoby niewidome "mają prawo do asystenta na podstawie wiersza polecenia"…

Rozmawialiśmy na konferencji wczoraj sobie z kilkoma osobami i tomecki opowiedział o ciekawym programie, łączącym zdania z wielu książek. Ale zaraz, zaraz, przecież my też mamy swoją bazę, prawda? No więc prezentuję wam napisany na kolanie "Eltenowy Generator Dziwnych Zdań".

Jak to działa? A no skrypt, bazując na grupach otwartych, publicznych, polskojęzycznych, pobiera od nas jakieś zdanie wyjściowe, a następnie dopasowuje do niego kolejne fragmenty zdań na podstawie wybranej ilości ostatnich wyrazów. I tak oto dzieje się zabawa, a kilka powstałych konceptów doprowadziło mnie przed chwilą niemal do łez – np. "wersja samsungowa. u nas pocztą przyjmuje i rozwód i pączki.".

Tak więc zapraszam do testowania tego nocnego dzieła, link pod wpisem.

Ja zaś wam już życzę dobrej nocy. I może teraz wreszcie uda się mi zasnąć. 🙂
PS. Podzielcie się waszymi ciekawymi efektami w komentarzach. 😀

https://elten.link/egdz

Odpowiadając na pytania

Dobry wieczór!
Mam taką fajną klawiaturkę bezprzewodową do telefonu. Wiele, oj wiele wpisów na niej powstawało, ale niestety obecnie została w Warszawie. Z jednej strony morzy mnie sen, z drugiej jednak mam chęci do napisania niniejszego wpisu, co ostatnio nie zdarza się tak często. Pozostawiony więc w tym konflikcie tragicznym, zdecydowałem się pisać. Najwyżej zasnę na biurku.

Powtarzając propozycję wiolinistki byłem chyba pierwszym z wielu, wielu blogujących, którzy nagle odkryli, że Q&A to dobry pomysł. W odpowiedzi na moje zapytanie o zapytania, daliście mi ich aż 36. Zastanawiałem się, czy nagrać wpis audio, czy też napisać; odpowiadać na wszystkie, czy wybrane. Ostatecznie zdecydowałem, że z racji na długość wpisu, jednak odzew będzie w tekście.
Pytania były różne, część się w swoim fragmencie lub całości powtarzała, inne miały charakter zdecydowanie prowokacyjny. Były też takie, na które odpowiedź planuję w innych, szerszych wpisach. Postanowiłem więc samodzielnie wybrać 25 tych subiektywnie najciekawszych i poniżej prezentuję wam na nie odpowiedzi.

1. Czy myślałeś o psie przewodniku? Papierek w grupie u nas w wątku pisankowym napisał, że niestety pies by za tobą nie nadążył, ciekawe czy to była by prawda. (balteam)

Tak, myślałem, ale dość krótko. Ja naprawdę szybko uczę się tras, co mi jakoś rekompensuje w poruszaniu się całkowitą i prawdopodobnie nieuleczalną odporność na wszystkie nawigacje GPS. W wielu wypadkach wystarczy mi raz/dwa przejść trasę z przewodnikiem, nawet bez jakiegoś przesadnego badania jej laską, by potrafić ją potem odtworzyć.
Lubię też to poczucie swobody i samodzielności, gdy gdzieś idę. Doceniam więc psa przewodnika, pokazywała mi jego umiejętności (często przydatne i praktycznie niezastąpione z laską) Daria Barszczyk jakiś czas temu, gdy bardzo ładnie poradził sobie nawet na stacji metra, ale to nie dla mnie.

2. Co było najcięższe w twoim usamodzielnianiu się? (gadaczka)

Najcięższe? Nie wiem. Było sporo ciężkich aspektów, ale wybrać ten jeden jedyny?
Chyba odkrycie, że widzący pracodawcy, konsultanci, nigdy nie potraktują niewidomego tak samo, jak widzącego. Zwłaszcza, kiedy przychodzi z przewodnikiem.

3. Jak tam Twoje Infinity? (Celtic1002)

Projekt niestety jest wstrzymany, co, nie ukrywam, dla mnie bardzo jest smutne. Wielokrotnie starałem się o jego wznowienie, ale gdy przebywam w Warszawie, okazuje się to praktycznie niemożliwe.
Żyję z nadzieją, pewnie naiwną, że za kilka lat będę mógł wrócić na stałe na Pomorze i go wznowić.

4. Co robiłeś o godzinie 11:23 w Niedzielę Wielkanocną, zamiast pisać Eltena? (Julitka)

O 11:23? Nie wiem. Całkiem możliwe, że pracowałem nad kodem pisanek, nie pamiętam. Z Rezurekcji wróciliśmy koło 07:30, śniadanie Wielkanocne było o 09:00. Tak, wydaje mi się, że mogłem wtedy pracować nad Eltenem właśnie.

5. Jaką lubisz kawę? (Julitka)

Ja ostatnio odkrywam swoje zamiłowanie do kawy. 🙂 Jaką najbardziej lubię? Chyba Latte w wykonaniu mojego taty, z jakimś dobrym, słodkim syropem. Ale to jedna z moich ulubionych, jeszcze kilka znajdę.
Natomiast kawa w ogóle mnie nie rozbudza. Potrafię wypić kawę i zasnąć. Piję ją dla smaku, dla zajęcia czymś się, gdy umysł pracuje przy programowaniu, ale nie dla rozbudzenia. Nauczyłem się tego jeszcze w liceum, gdy kawa była obowiązkiem przed wyjściem do szkoły.

6. Jakiej nie lubisz? (Julitka)

Nie wiem, bo lubię prawie każdą. Natomiast ja wolę kawy mniej tradycyjne, czyli jakieś Cappuccino, Latte. Samo Espresso czy Ristretto? No, od biedy może być, ale zdecydowanie do moich preferencji nie należy.

7. Jak chciałbyś powitać rok 2030? (Julitka)

Tak realnie, czy naprawdę marząc? No, jak mogę pomarzyć, to właśnie przeprowadzając jakąś próbę Infinity albo lot rekreacyjny.
Wielokrotnie żartowaliśmy sobie, że odpalimy na Sylwester największy fajerwerk w Polsce, ale jakoś nigdy nie doszło to do skutku.

8. Czy jesteś smutny? (Monia01)

Tu czytelnicy bloga zasługują na pewne wyjaśnienie. Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z Monią… Nie nie, to był chyba drugi raz. No więc kiedy drugi raz spotkaliśmy się z Monią, nie umiałem rozczytać emocji w jej głosie i ciągle wydawało mi się, że coś ją martwi, stąd me, dość częste pytanie, czy jest smutna. I teraz, no widzicie efekty, taka zemsta. 😛
Nie, Moniu, nie jestem smutny, ale za to zdecydowanie śpiący! 😀

9. Jaki film ostatnio obejrzałeś i jakie on wywarł w Tobie uczucia? (Monia01)

Ja tak rzadko oglądam filmy… 🙁 Naprawdę, to nie to, że nie lubię, ale czasu mam dość mało, a po stokroć wolę literaturę. Tak więc całkiem możliwe, że ostatnim oglądanym przeze mnie filmem była, nie po raz pierwszy w życiu, "Mamma Mia", a było to w grudniu. Jeśli tak, to uczucia były raczej z kategorii nazwanej "śmiech".

10. Jaka była najlepsza gorąca czekolada, jaką piłeś i gdzie to było? (Monia01)

Uwielbiam gorącą czekoladę! Po prostu uwielbiam!
Kiedyś była bardzo dobra pijalnia czekolad w Sopocie, kilka razy z rodziną tam byliśmy. Dobrze wspominam też pierwszy rok studiów. Wracałem wtedy zwykle pociągiem, który do Gdyni przyjeżdżał o 23:00. Kupowaliśmy wtedy z tatą najprostszą gorącą czekoladę na dworcu w Gdyni Głównej, ale po tej podróży zdecydowanie było to to, czego mi trzeba.
Tak więc choć nie umiem wyznaczyć tej najlepszej, pierwsze skojarzenia dotyczą dwóch powyższych.
Pamiętam też to uczucie, gdy pierwszy raz zrobiłem własną gorącą czekoladę.

11. Jakiej decyzji związanej z Eltenem żałujesz najbardziej? (Monia01)

Sporo ich, ale chyba najbardziej przedwczesnej promocji. Jedno z praw Murphy’ego mówi, iż "Doświadczenie zdobywa się zaraz po tym, gdy akurat było potrzebne". Wiele osób wtedy tu przyszło, zraziło się licznymi błędami i już nigdy nie wróciło. Może gdybym Eltena rozpromował rok, dwa później, dziś byłoby tu znacznie, znacznie więcej twarzy.

12. Gdzie siebie widzisz za 10 lat? (snajper22)

Ponoć o takich marzeniach nigdy nie można mówić na głos, bo się nie spełnią. 😀 Ale na pewno chciałbym mieć dom gdzieś nad morzem, w sensie nie na samej plaży, ale niedaleko. I chciałbym mieć satysfakcjonującą pracę. Czyli chyba to, czego wszyscy pragniemy.

13. Gdyby zabrano Ci możliwość jedzenia jajecznicy, gdyby znikła z powierzchni Ziemi, to czym byś ją zastąpił? (Julitka)

Nie da się zastąpić jajecznicy! To najwspanialsza potrawa wymyślona przez ludzkość!
Wszystkie frykasy niczym są przy dobrej jajecznicy, takiej, jaką robi mój tata w niedzielę na śniadanie!

14. Czy dalej mieszkacie z Julitką razem? (lwica)

Myśmy wynajmowali to mieszkanko z racji studiów, teraz zaś studia przeniosły się do Internetu. Tak, dalej je wynajmujemy, ale w Warszawie przynajmniej ja jestem dużo rzadziej, niż wcześniej, choć bywam tam i by odetchnąć troszkę, i by zadbać o to miejsce nieco.

15. I może) coś o zwierzakach? (lwica)

No cóż, mamy teraz w domu kota i papugę. Kot jak kot, łazi sobie gdzie chce, miałczy tylko jak chce jeść, a głaskać się daje tylko, gdy ma nastrój do tego. Taki mały dyktator.
Saphira (papuga) jest bardzo, bardzo towarzyska, muszę chyba znowu z nią zrobić wpis, bo dawno nie było. Nikt nie wie czemu, ale ze wszystkich domowników polubiła mnie właśnie najbardziej i często muszę stosować naprawdę trudne wykręty, gdy chcę wyjść, by nie poleciała za mną. Sprawa o tyle zastanawiająca, że mnie tu często nie ma przecież całymi tygodniami!

16. Co porabiasz poza Eltenem? (wiolinistka)

Teraz, to znaczy od kilku dni, priorytetem jest zakładana Fundacja i wiążę z nią dość duże nadzieje, na ile realne, czas pokaże. Serwisuję też komputery i obsługuję pod kątem informatycznym kilka firm, czy to poprzez naprawy, czy pisanie dedykowanego oprogramowania. Mam jednak nadzieję, że to akurat zajęcie będzie raczej etapem przejściowym i uda mi się zrealizować choć część marzeń co do mojej, o jak to ambitnie brzmi, "kariery". 😀

17. Co najbardziej lubisz w ludziach, a czego nie cierpisz? (wiolinistka)

Pandemia wiele zmieniła, a ja licznych znajomych nie widziałem rok albo dłużej. Rada Starszych Eltena jest tu wyjątkiem z racji właśnie na Fundację przede wszystkim. Jest jednak wielu innych ludzi, którym winienem jestem przysłowiową kawę pewnie już z takimi odsetkami, że powinienem chyba do niej domówić dwa torty.
Ostatnio doceniam bardzo lojalność, ale w tym zdecydowanie dobrym aspekcie. Lojalność wobec przyjaciół, współpracowników, pracodawcy, idei. Jakoś tak ostatnio wielu ludzi staje się chorągiewkami: z poglądami, przekonaniami, uczuciami.
A co mnie najbardziej drażni? Nieszczerość, obłuda.

18. Spotykasz złotą rybkę, jakie będą trzy życzenia? (wiolinistka)

Ale ja nie wiem, jakie zasady tych życzeń. No bo z jednej strony można prosić o pokój na świecie czy coś, albo na przykład o zresetowanie licznika. Ale rozumiem, że życzenia mają być bardzo egoistyczne i ściśle trzy? Dobra.
Po pierwsze, to ja chciałbym, żeby Fundacja jakoś zdobywała pieniądze, by mogliśmy utrzymywać Eltena, zatrudnić kilku programistów do pomocy, prowadzić fajne inicjatywy i tak dalej.
Po drugie, poprosiłbym o to, by możliwe było wznowienie projektu Infinity.
Po trzecie, wymarzony dom w wymarzonym miejscu, koniecznie z ogródkiem!

19. Za jaką cenę zjadłbyś grzyby? (Julitka)

Nie cierpię grzybów! Wiadomo, są rzeczy, których się jeść nie lubi, ale się je zje. Ja grzybów nie tknę, nie mogę, jak czuję ich zapach, od razu mnie odrzuca nawet od jajecznicy, a to ogromny wyczyn.
Ale pewnie jest jakaś cena, która by mnie przekonała do tak heroicznego poświęcenia. No, na przykład realizacja któregoś z powyższych trzech życzeń mogłaby być dobrą kartą przetargową.

20. Jaki był pierwszy napisany przez ciebie program? (alissa)

Mój pierwszy program, nie licząc stron Internetowych, napisałem, pamiętam do dziś, będąc na feriach u babci w Pucku w języku Pascal. Wyświetlał on użytkownikowi w konsoli dwa pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Czy mnie lubisz?
Teraz w zależności od odpowiedzi na pytanie drugie:
A. Jeśli użytkownik odpowiadał "Tak", odpowiedź brzmiała:
{imię}, miło Cię poznać!
B. Jeśli użytkownik odpowiadał "Nie", komputer odpisywał:
{imię}, coza brzydkie imię! Kto mógł coś takiego wymyślić?
Co wiele świadczy o fantazji 10-letniego w owym czasie Dawida.

21. Skąd zrodził się pomysł na Eltena? (Kat)

Elten był moją odpowiedzią na upadek Klango. Pierwsze lata poświęciłem, by skopiować Klango, a teraz staram się od tej idei Klango uciekać.
Pamiętam, że w owym czasie bardzo mnie drażniła pewna tendencja. Wiele, bardzo wiele osób płakało, jak to źle, że Klango porzucone. Niewiele jednak chciało zrobić coś, cokolwiek więcej. I choć początkowo Elten wyglądał strasznie i jeszcze straszniej działał, myślę, że choć to jedno pozytywne mogę powiedzieć: "udało mi się zrobić coś więcej, niż tylko narzekać". A to zawsze dobry początek.

22. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz? (Marcysia)

Oj, dużo tego. Nie mam jednego ulubionego wykonawcy albo utworu, a i chwilowe preferencje mi się dość często zmieniają.
Mało to oryginalne, ale nie lubię Discopolo i podobnych. Nieeee! Nie cierpię także Heavy Metalu czy hip-hopu. Ale pewnie z większości pozostałych gatunków znajdzie się coś, co mi się podoba.
Bardzo lubię piosenki polskich "Czerwonych Gitar", ale też wiele folkowych/ludowych. Chętnie słucham też Enyi, "Celtic Woman" czy innych zespołów. Ostatnio dość często u mnie w głośnikach króluje muzyka celtycka i szkocka.
Dla mnie jednak pierwszy jest tekst. Jeśli nie dostrzegam w nim głębi, piosenka odpada, jakąkolwiek śliczną miałaby melodię. Wyjątkiem są oczywiście utwory instrumentalne.

23. Czy chciałbyś jeszcze bardziej poznać środowisko niewidomków? (gadaczka)

Nie wiem, co znaczy "jeszcze bardziej". Od roku 2016 poznałem naprawdę bardzo dużą część Eltenowiczów, miałem okazję obserwować już jako student lekcje w Laskach i przysłuchiwać się licznym dyskusjom o tym, czym to środowisko jest, a czym nie jest. Jesteśmy różni i, jeśli już coś mam wskazać, są Eltenowicze, których ze względu na sposób pisania, zainteresowania czy poglądy chciałbym zaprosić kiedyś na Powiśle, by się poznać, albo lepiej poznać, w realu, chociażby daszekmdn z lolą (choć lolę raz spotkałem), wiolinistkę, hazel96, balteama (choć też się widzieliśmy). Są też tacy, z którymi chciałbym odnowić kontakt, lwica na miejscu pierwszym.
Ale jakieś poznawanie środowiska jako ogółu? Nie widzę takiej potrzeby.

24. Czy gdy pisałeś o możliwym końcu Eltena to na poważnie dopuszczałeś do siebie taką ewentualność, czy raczej miałeś nadzieję, że ludzi do czegoś to skłoni? (gadaczka)

Ta kwestia pojawiała się kilka razy. Rok 2019 był dla Eltena bardzo ciężki, a na forach mieliśmy więcej jadu, niż czegokolwiek innego. Tak, wtedy kwestia zamknięcia projektu była brana pod uwagę przez ówczesny skład Rady Starszych bardzo poważnie. Rozważaliśmy rezygnację z forów i pozostawienie Eltena jako platformy blogowej.
Także Eltenowi strach błyskał, gdy dochodził koniec roku, a zbiórki były w powijakach. Co by było, gdybyśmy nie zebrali środków na dalszy rozwój? Prawdopodobnie Elten miałby przynajmniej kilka miesięcy urlopu.

25. Jeżeli spotykasz się z kimś w czasie wolnym to są to zazwyczaj niewidomi, czy widzący? (gadaczka)

Mówimy o spotkaniu typu "na kawę"? To zależy od miejsca. W Warszawie niewidomi, na Pomorzu zwykle widzący. Ale bilans jednak przechyla się na stronę widzących.

Wielkie dzięki za zadane pytania! Jak pisałem, jest 11 takich, na które z różnych przyczyn nie odpowiedziałem. W przynajmniej trzech przypadkach planuję szersze wpisy. Jeśli jednak jeszcze coś wam się po głowie kołacze albo chcecie o coś dopytać, zapraszam. Jak znowu się zbierze pula, na pewno zrobię turę drugą.
O, widzicie! Nie zasnąłem!

A więc życząc wszystkim dobrej nocy,
Dawid Pieper

To tłumaczenie żartu znalezionego kiedyś przeze mnie na angielskim forum wrzucałem w wątku o kawałach jakiś czas temu, ale żeby nie zaginęło, przypomnę

Ilu użytkowników Linuksa jest potrzebnych, aby wymienić żarówkę?
1, który opublikuje wątek na forum mówiący, że żarówka się spaliła.
1, który zasugeruje, aby spróbować włączyć lampę za pomocą linii poleceń.
1, który będzie narzekał, że użytkownik pisze nie na temat.
1, który zapyta, jaką nową żarówkę warto zainstalować.
1, który doradzi by nie używać określenia spalić żarówkę, gdyż określenie to sugerowałoby, że żarówka stanęła w płomieniach, ta zaś została uszkodzona w wyniku działania prądu elektrycznego.
25, którzy zaproponują instalację wszystkich rodzajów istniejących i możliwych do wyobrażenia żarówek.
5 twierdzących, że spalona żarówka jest sprawą upstreamową, i niezależną od dystrybucji. Na githubie developera żarówek jest już otwarte zgłoszenie błędu.
1 noob sugerujący instalację żarówek firmy Microsoft.
250, aby zalać adres pocztowy nooba.
300, aby powiedzieć, że żarówka firmy Microsoft zmieni kolor na niebieski i że trzeba będzie ponownie uruchomić ją w trybie awaryjnym, aby przywrócić normalne działanie.
1 były użytkownik linuksa, który wciąż odwiedza forum, sugeruje instalację Apple iŻarówki, która ma świeży i innowacyjny design i kosztuje 250 dolarów.
20, którzy powiedzą, że Apple iŻarówki nie są wolnym oprogramowaniem, a w dodatku mają mniej funkcji, niż dwudziestokrotnie tańsza żarówka standardowa.
15, aby zaproponować instalację żarówki produkowanej w krajowych fabrykach.
30, aby powiedzieć, że krajowe żarówki są sztucznymi remasterami zagranicznych żarówek i że nie przynoszą nic nowego.
23 kłócących się o to czy lepsze są żarówki białe czy przezroczyste.
1, który wszystkim przypomni, że poprawnym określeniem nie jest Żarówka, lecz GNU/Żarówka.
1, który zauważy, że żarówki to błędy Windowsa, a prawdziwi Linuxiarze nie boją się ciemności.
1, który ostatecznie poda model wybranej żarówki.
217, aby odrzucić wybrany model i zasugerować inny.
6, którzy będą narzekać, że wybrana żarówka ma elementy własnościowe, i że należy użyć innej.
20, aby powiedzieć, że w 100% wolna żarówka nie jest kompatybilna z włącznikiem światła.
To samo poprzednie 6, aby zaproponować zmianę włącznika na zgodny.
1, który powie, iż nie możemy ufać żarówkom produkowanym przez korporacje i że powinniśmy inwestować w te wytwarzane przez społeczność.
1, aby opublikować łącze do pliku ODF wyjaśniającego, jak zbudować żarówkę od podstaw.
14, aby złożyć skargę na format poprzedniego pliku i poprosić o przesłanie go w txt lub LaTeX.
5, którzy stwierdzą, że poprzednia decyzja założyciela tematu była błędna i powinien on na nowo założyć instalację elektryczną w domu, aby móc podłączyć lepszą lampę.
1, aby opublikować serię poleceń do terminala pozwalających na wymianę żarówki.
1, aby skomentować, że wykonał polecenia, lecz otrzymał komunikat o błędzie.
1, aby doradzić, że polecenia te muszą być wykonane jako root.
I wreszcie: Ojciec pierwszego użytkownika, który, gdy wszyscy dyskutowali, poszedł do sklepu i kupił najtańszą dostępną żarówkę.

Opcje zaawansowane nigdy nie będą przyjazne

Wiecie, że ten blog ma już 4 lata? Tak się śmiesznie złożyło, że założyłem go 11 listopada 2016, a więc razem z dniem Niepodległości, świętuję co roku taki mały jubileusz. Myślę, że z racji na tę rocznicę, należy coś napisać.

Obok mnie stoi komputer stacjonarny, na którym instaluje się system Windows 10. I przy okazji wspomniałem dawne czasy.

Ja uwielbiałem instalację Windowsa XP. Przyznać tu należy, że nigdy nie wypracowałem idealnej metody jego stawiania bezwzrokowego. Można użyć instalacji nienadzorowanej, ale to masa roboty. Można użyć 16-bitowego SCR, ale wymagany jest syntezator sprzętowy. Ostatecznie najlepszym rozwiązaniem wymyślonym przeze mnie było podłączanie swojego laptopa do portu RS232 komputera docelowego, odpalanie na nim scr, na swoim laptopie zaś Puttego i po prostu pozwalanie NVDA odczytywać komunikaty. Ale, umówmy się, nie było to jakoś wybitnie dobre rozwiązanie.
Mimo to instalacja XP była procesem niezwykle… klimatycznym, zawsze ją tak odczuwałem. Wciskanie klawiszy na klawiaturze w celu akceptowania licencji (F8 zdaje się), wybór dysku literą C, no miało to coś w sobie. Sam proces był wtedy podzielony na wiele etapów, a w trakcie instalacji pojawiały się pokazy i prezentacje innowacyjnego, nowoczesnego systemu Windows XP. Nie do przecenienia jest też muzyczka słyszana podczas pierwszej konfiguracji, choć usłyszenie jej było sporym wyczynem, gdyż prawdopodobieństwo, że Windows XP posiada sterowniki do naszej karty dźwiękowej, wynosiło jakoś z 1 na 100.

W ogóle Windows XP był dla mnie ostatnim systemem, przy którym w kontakcie z komputerem odczuwało się tę informatyczną magię. Potem wyszedł Windows 7, moim zdaniem system bardzo dobry, ale już obnażony z tej atmosfery nowości i tajemniczości, już zbyt próbował być przyjazny dla użytkownika, zbyt wiele robił w tle.

No i teraz mamy Windowsa 10. W trakcie instalacji widzimy okna o treści "Mamy teraz pewną ważną konfigurację do wykonania", musimy się męczyć, by nie zakładać konta Microsoft i w ogóle cały proces wygląda mi jak wielki wstęp do "szpiegowania by Microsoft", miast stawiania systemu operacyjnego.
Zastanawiam się, dlaczego Microsoft zdecydował się na sprawienie, by instalacja wyglądała, jakby przed komputerem siedział szary użytkownik, który w dodatku ma chyba jakieś problemy z głową, a jego wiedza informatyczna wynosiła mniej niż zero. Z doświadczenia wiem, że i tak nigdy przeciętny użytkownik nie odważy się stawiać tego systemu samemu, chociażbym mu i dopłacił.
Informatyka próbuje udawać prostą i przyjazną, ale to, co w 2005 roku było dla większości ludzi czarną magią, czarną magią pozostało. I prawdopodobnie będzie tak już zawsze.
Microsoft i inne firmy, udając przyjazne instalatory i kreatory, zamieniając "Bluescreena" na ekran ze smutną buźką, usuwając lub ukrywając narzędzia diagnostyczne, tylko utrudniają informatykom życie i sprawiają, że czują się oni traktowani jak idioci. A problemów i tak to nie rozwiązało, nie rozwiązuje i nigdy nie rozwiąże.