Odpowiadając na pytania

Dobry wieczór!
Mam taką fajną klawiaturkę bezprzewodową do telefonu. Wiele, oj wiele wpisów na niej powstawało, ale niestety obecnie została w Warszawie. Z jednej strony morzy mnie sen, z drugiej jednak mam chęci do napisania niniejszego wpisu, co ostatnio nie zdarza się tak często. Pozostawiony więc w tym konflikcie tragicznym, zdecydowałem się pisać. Najwyżej zasnę na biurku.

Powtarzając propozycję wiolinistki byłem chyba pierwszym z wielu, wielu blogujących, którzy nagle odkryli, że Q&A to dobry pomysł. W odpowiedzi na moje zapytanie o zapytania, daliście mi ich aż 36. Zastanawiałem się, czy nagrać wpis audio, czy też napisać; odpowiadać na wszystkie, czy wybrane. Ostatecznie zdecydowałem, że z racji na długość wpisu, jednak odzew będzie w tekście.
Pytania były różne, część się w swoim fragmencie lub całości powtarzała, inne miały charakter zdecydowanie prowokacyjny. Były też takie, na które odpowiedź planuję w innych, szerszych wpisach. Postanowiłem więc samodzielnie wybrać 25 tych subiektywnie najciekawszych i poniżej prezentuję wam na nie odpowiedzi.

1. Czy myślałeś o psie przewodniku? Papierek w grupie u nas w wątku pisankowym napisał, że niestety pies by za tobą nie nadążył, ciekawe czy to była by prawda. (balteam)

Tak, myślałem, ale dość krótko. Ja naprawdę szybko uczę się tras, co mi jakoś rekompensuje w poruszaniu się całkowitą i prawdopodobnie nieuleczalną odporność na wszystkie nawigacje GPS. W wielu wypadkach wystarczy mi raz/dwa przejść trasę z przewodnikiem, nawet bez jakiegoś przesadnego badania jej laską, by potrafić ją potem odtworzyć.
Lubię też to poczucie swobody i samodzielności, gdy gdzieś idę. Doceniam więc psa przewodnika, pokazywała mi jego umiejętności (często przydatne i praktycznie niezastąpione z laską) Daria Barszczyk jakiś czas temu, gdy bardzo ładnie poradził sobie nawet na stacji metra, ale to nie dla mnie.

2. Co było najcięższe w twoim usamodzielnianiu się? (gadaczka)

Najcięższe? Nie wiem. Było sporo ciężkich aspektów, ale wybrać ten jeden jedyny?
Chyba odkrycie, że widzący pracodawcy, konsultanci, nigdy nie potraktują niewidomego tak samo, jak widzącego. Zwłaszcza, kiedy przychodzi z przewodnikiem.

3. Jak tam Twoje Infinity? (Celtic1002)

Projekt niestety jest wstrzymany, co, nie ukrywam, dla mnie bardzo jest smutne. Wielokrotnie starałem się o jego wznowienie, ale gdy przebywam w Warszawie, okazuje się to praktycznie niemożliwe.
Żyję z nadzieją, pewnie naiwną, że za kilka lat będę mógł wrócić na stałe na Pomorze i go wznowić.

4. Co robiłeś o godzinie 11:23 w Niedzielę Wielkanocną, zamiast pisać Eltena? (Julitka)

O 11:23? Nie wiem. Całkiem możliwe, że pracowałem nad kodem pisanek, nie pamiętam. Z Rezurekcji wróciliśmy koło 07:30, śniadanie Wielkanocne było o 09:00. Tak, wydaje mi się, że mogłem wtedy pracować nad Eltenem właśnie.

5. Jaką lubisz kawę? (Julitka)

Ja ostatnio odkrywam swoje zamiłowanie do kawy. 🙂 Jaką najbardziej lubię? Chyba Latte w wykonaniu mojego taty, z jakimś dobrym, słodkim syropem. Ale to jedna z moich ulubionych, jeszcze kilka znajdę.
Natomiast kawa w ogóle mnie nie rozbudza. Potrafię wypić kawę i zasnąć. Piję ją dla smaku, dla zajęcia czymś się, gdy umysł pracuje przy programowaniu, ale nie dla rozbudzenia. Nauczyłem się tego jeszcze w liceum, gdy kawa była obowiązkiem przed wyjściem do szkoły.

6. Jakiej nie lubisz? (Julitka)

Nie wiem, bo lubię prawie każdą. Natomiast ja wolę kawy mniej tradycyjne, czyli jakieś Cappuccino, Latte. Samo Espresso czy Ristretto? No, od biedy może być, ale zdecydowanie do moich preferencji nie należy.

7. Jak chciałbyś powitać rok 2030? (Julitka)

Tak realnie, czy naprawdę marząc? No, jak mogę pomarzyć, to właśnie przeprowadzając jakąś próbę Infinity albo lot rekreacyjny.
Wielokrotnie żartowaliśmy sobie, że odpalimy na Sylwester największy fajerwerk w Polsce, ale jakoś nigdy nie doszło to do skutku.

8. Czy jesteś smutny? (Monia01)

Tu czytelnicy bloga zasługują na pewne wyjaśnienie. Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z Monią… Nie nie, to był chyba drugi raz. No więc kiedy drugi raz spotkaliśmy się z Monią, nie umiałem rozczytać emocji w jej głosie i ciągle wydawało mi się, że coś ją martwi, stąd me, dość częste pytanie, czy jest smutna. I teraz, no widzicie efekty, taka zemsta. 😛
Nie, Moniu, nie jestem smutny, ale za to zdecydowanie śpiący! 😀

9. Jaki film ostatnio obejrzałeś i jakie on wywarł w Tobie uczucia? (Monia01)

Ja tak rzadko oglądam filmy… 🙁 Naprawdę, to nie to, że nie lubię, ale czasu mam dość mało, a po stokroć wolę literaturę. Tak więc całkiem możliwe, że ostatnim oglądanym przeze mnie filmem była, nie po raz pierwszy w życiu, "Mamma Mia", a było to w grudniu. Jeśli tak, to uczucia były raczej z kategorii nazwanej "śmiech".

10. Jaka była najlepsza gorąca czekolada, jaką piłeś i gdzie to było? (Monia01)

Uwielbiam gorącą czekoladę! Po prostu uwielbiam!
Kiedyś była bardzo dobra pijalnia czekolad w Sopocie, kilka razy z rodziną tam byliśmy. Dobrze wspominam też pierwszy rok studiów. Wracałem wtedy zwykle pociągiem, który do Gdyni przyjeżdżał o 23:00. Kupowaliśmy wtedy z tatą najprostszą gorącą czekoladę na dworcu w Gdyni Głównej, ale po tej podróży zdecydowanie było to to, czego mi trzeba.
Tak więc choć nie umiem wyznaczyć tej najlepszej, pierwsze skojarzenia dotyczą dwóch powyższych.
Pamiętam też to uczucie, gdy pierwszy raz zrobiłem własną gorącą czekoladę.

11. Jakiej decyzji związanej z Eltenem żałujesz najbardziej? (Monia01)

Sporo ich, ale chyba najbardziej przedwczesnej promocji. Jedno z praw Murphy’ego mówi, iż "Doświadczenie zdobywa się zaraz po tym, gdy akurat było potrzebne". Wiele osób wtedy tu przyszło, zraziło się licznymi błędami i już nigdy nie wróciło. Może gdybym Eltena rozpromował rok, dwa później, dziś byłoby tu znacznie, znacznie więcej twarzy.

12. Gdzie siebie widzisz za 10 lat? (snajper22)

Ponoć o takich marzeniach nigdy nie można mówić na głos, bo się nie spełnią. 😀 Ale na pewno chciałbym mieć dom gdzieś nad morzem, w sensie nie na samej plaży, ale niedaleko. I chciałbym mieć satysfakcjonującą pracę. Czyli chyba to, czego wszyscy pragniemy.

13. Gdyby zabrano Ci możliwość jedzenia jajecznicy, gdyby znikła z powierzchni Ziemi, to czym byś ją zastąpił? (Julitka)

Nie da się zastąpić jajecznicy! To najwspanialsza potrawa wymyślona przez ludzkość!
Wszystkie frykasy niczym są przy dobrej jajecznicy, takiej, jaką robi mój tata w niedzielę na śniadanie!

14. Czy dalej mieszkacie z Julitką razem? (lwica)

Myśmy wynajmowali to mieszkanko z racji studiów, teraz zaś studia przeniosły się do Internetu. Tak, dalej je wynajmujemy, ale w Warszawie przynajmniej ja jestem dużo rzadziej, niż wcześniej, choć bywam tam i by odetchnąć troszkę, i by zadbać o to miejsce nieco.

15. I może) coś o zwierzakach? (lwica)

No cóż, mamy teraz w domu kota i papugę. Kot jak kot, łazi sobie gdzie chce, miałczy tylko jak chce jeść, a głaskać się daje tylko, gdy ma nastrój do tego. Taki mały dyktator.
Saphira (papuga) jest bardzo, bardzo towarzyska, muszę chyba znowu z nią zrobić wpis, bo dawno nie było. Nikt nie wie czemu, ale ze wszystkich domowników polubiła mnie właśnie najbardziej i często muszę stosować naprawdę trudne wykręty, gdy chcę wyjść, by nie poleciała za mną. Sprawa o tyle zastanawiająca, że mnie tu często nie ma przecież całymi tygodniami!

16. Co porabiasz poza Eltenem? (wiolinistka)

Teraz, to znaczy od kilku dni, priorytetem jest zakładana Fundacja i wiążę z nią dość duże nadzieje, na ile realne, czas pokaże. Serwisuję też komputery i obsługuję pod kątem informatycznym kilka firm, czy to poprzez naprawy, czy pisanie dedykowanego oprogramowania. Mam jednak nadzieję, że to akurat zajęcie będzie raczej etapem przejściowym i uda mi się zrealizować choć część marzeń co do mojej, o jak to ambitnie brzmi, "kariery". 😀

17. Co najbardziej lubisz w ludziach, a czego nie cierpisz? (wiolinistka)

Pandemia wiele zmieniła, a ja licznych znajomych nie widziałem rok albo dłużej. Rada Starszych Eltena jest tu wyjątkiem z racji właśnie na Fundację przede wszystkim. Jest jednak wielu innych ludzi, którym winienem jestem przysłowiową kawę pewnie już z takimi odsetkami, że powinienem chyba do niej domówić dwa torty.
Ostatnio doceniam bardzo lojalność, ale w tym zdecydowanie dobrym aspekcie. Lojalność wobec przyjaciół, współpracowników, pracodawcy, idei. Jakoś tak ostatnio wielu ludzi staje się chorągiewkami: z poglądami, przekonaniami, uczuciami.
A co mnie najbardziej drażni? Nieszczerość, obłuda.

18. Spotykasz złotą rybkę, jakie będą trzy życzenia? (wiolinistka)

Ale ja nie wiem, jakie zasady tych życzeń. No bo z jednej strony można prosić o pokój na świecie czy coś, albo na przykład o zresetowanie licznika. Ale rozumiem, że życzenia mają być bardzo egoistyczne i ściśle trzy? Dobra.
Po pierwsze, to ja chciałbym, żeby Fundacja jakoś zdobywała pieniądze, by mogliśmy utrzymywać Eltena, zatrudnić kilku programistów do pomocy, prowadzić fajne inicjatywy i tak dalej.
Po drugie, poprosiłbym o to, by możliwe było wznowienie projektu Infinity.
Po trzecie, wymarzony dom w wymarzonym miejscu, koniecznie z ogródkiem!

19. Za jaką cenę zjadłbyś grzyby? (Julitka)

Nie cierpię grzybów! Wiadomo, są rzeczy, których się jeść nie lubi, ale się je zje. Ja grzybów nie tknę, nie mogę, jak czuję ich zapach, od razu mnie odrzuca nawet od jajecznicy, a to ogromny wyczyn.
Ale pewnie jest jakaś cena, która by mnie przekonała do tak heroicznego poświęcenia. No, na przykład realizacja któregoś z powyższych trzech życzeń mogłaby być dobrą kartą przetargową.

20. Jaki był pierwszy napisany przez ciebie program? (alissa)

Mój pierwszy program, nie licząc stron Internetowych, napisałem, pamiętam do dziś, będąc na feriach u babci w Pucku w języku Pascal. Wyświetlał on użytkownikowi w konsoli dwa pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Czy mnie lubisz?
Teraz w zależności od odpowiedzi na pytanie drugie:
A. Jeśli użytkownik odpowiadał "Tak", odpowiedź brzmiała:
{imię}, miło Cię poznać!
B. Jeśli użytkownik odpowiadał "Nie", komputer odpisywał:
{imię}, coza brzydkie imię! Kto mógł coś takiego wymyślić?
Co wiele świadczy o fantazji 10-letniego w owym czasie Dawida.

21. Skąd zrodził się pomysł na Eltena? (Kat)

Elten był moją odpowiedzią na upadek Klango. Pierwsze lata poświęciłem, by skopiować Klango, a teraz staram się od tej idei Klango uciekać.
Pamiętam, że w owym czasie bardzo mnie drażniła pewna tendencja. Wiele, bardzo wiele osób płakało, jak to źle, że Klango porzucone. Niewiele jednak chciało zrobić coś, cokolwiek więcej. I choć początkowo Elten wyglądał strasznie i jeszcze straszniej działał, myślę, że choć to jedno pozytywne mogę powiedzieć: "udało mi się zrobić coś więcej, niż tylko narzekać". A to zawsze dobry początek.

22. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz? (Marcysia)

Oj, dużo tego. Nie mam jednego ulubionego wykonawcy albo utworu, a i chwilowe preferencje mi się dość często zmieniają.
Mało to oryginalne, ale nie lubię Discopolo i podobnych. Nieeee! Nie cierpię także Heavy Metalu czy hip-hopu. Ale pewnie z większości pozostałych gatunków znajdzie się coś, co mi się podoba.
Bardzo lubię piosenki polskich "Czerwonych Gitar", ale też wiele folkowych/ludowych. Chętnie słucham też Enyi, "Celtic Woman" czy innych zespołów. Ostatnio dość często u mnie w głośnikach króluje muzyka celtycka i szkocka.
Dla mnie jednak pierwszy jest tekst. Jeśli nie dostrzegam w nim głębi, piosenka odpada, jakąkolwiek śliczną miałaby melodię. Wyjątkiem są oczywiście utwory instrumentalne.

23. Czy chciałbyś jeszcze bardziej poznać środowisko niewidomków? (gadaczka)

Nie wiem, co znaczy "jeszcze bardziej". Od roku 2016 poznałem naprawdę bardzo dużą część Eltenowiczów, miałem okazję obserwować już jako student lekcje w Laskach i przysłuchiwać się licznym dyskusjom o tym, czym to środowisko jest, a czym nie jest. Jesteśmy różni i, jeśli już coś mam wskazać, są Eltenowicze, których ze względu na sposób pisania, zainteresowania czy poglądy chciałbym zaprosić kiedyś na Powiśle, by się poznać, albo lepiej poznać, w realu, chociażby daszekmdn z lolą (choć lolę raz spotkałem), wiolinistkę, hazel96, balteama (choć też się widzieliśmy). Są też tacy, z którymi chciałbym odnowić kontakt, lwica na miejscu pierwszym.
Ale jakieś poznawanie środowiska jako ogółu? Nie widzę takiej potrzeby.

24. Czy gdy pisałeś o możliwym końcu Eltena to na poważnie dopuszczałeś do siebie taką ewentualność, czy raczej miałeś nadzieję, że ludzi do czegoś to skłoni? (gadaczka)

Ta kwestia pojawiała się kilka razy. Rok 2019 był dla Eltena bardzo ciężki, a na forach mieliśmy więcej jadu, niż czegokolwiek innego. Tak, wtedy kwestia zamknięcia projektu była brana pod uwagę przez ówczesny skład Rady Starszych bardzo poważnie. Rozważaliśmy rezygnację z forów i pozostawienie Eltena jako platformy blogowej.
Także Eltenowi strach błyskał, gdy dochodził koniec roku, a zbiórki były w powijakach. Co by było, gdybyśmy nie zebrali środków na dalszy rozwój? Prawdopodobnie Elten miałby przynajmniej kilka miesięcy urlopu.

25. Jeżeli spotykasz się z kimś w czasie wolnym to są to zazwyczaj niewidomi, czy widzący? (gadaczka)

Mówimy o spotkaniu typu "na kawę"? To zależy od miejsca. W Warszawie niewidomi, na Pomorzu zwykle widzący. Ale bilans jednak przechyla się na stronę widzących.

Wielkie dzięki za zadane pytania! Jak pisałem, jest 11 takich, na które z różnych przyczyn nie odpowiedziałem. W przynajmniej trzech przypadkach planuję szersze wpisy. Jeśli jednak jeszcze coś wam się po głowie kołacze albo chcecie o coś dopytać, zapraszam. Jak znowu się zbierze pula, na pewno zrobię turę drugą.
O, widzicie! Nie zasnąłem!

A więc życząc wszystkim dobrej nocy,
Dawid Pieper

Taka refleksyja

Chwilę temu wyciągałem naczynia ze zmywarki. W kuchni jest pełno misek, kubeczków i innych rzeczy do zmycia, którym to zmywaniem właśnie się zajmuję, jako przerywnik tylko pisząc ten szybki wpis.
Wczoraj jedliśmy upieczone przeze mnie klopsy zwane kotletami mielonymi, a dziś… dziś w piekarniku właśnie teraz piecze się sernik – mój brat robi jutro osiemnastkę i, jeśli to ciasto wyjdzie, zabiorę je do Bolszewa. Choć coś czuje, że nie wyjdzie. 😀
W każdym razie… Gdyby mi ktoś przed dwoma laty ukazał tę scenerię mówiąc, że będzie tak u mnie w domu za dwa lata, pewnie bym go wyśmiał. I myślę sobie, że w ciągu tych dwóch lat, nawet mniej, zmieniło się w moim życiu tak wiele, iż nawet nie ma sposobu, by to spisać.

Nostalgia

Przyznam, że długo miałem problem z opublikowaniem tego wpisu – dobre pół godziny biłem się z myślami i już prawie go skasowałem, po prostu ze strachu, bo nie czuję sie tak jak kiedyś, pisząc na Eltenie. Czuję, że daję tylko broń do ręki tym, którzy chcą mnie zranić, ale… Co tam.

Gdy wracam do domu, tego w Bolszewie, mam wrażenie, że wszystko, na każdym kroku mówi mi: "Już tu nie mieszkasz". Nie, nie chodzi o rodzinę, oni to dostrzegają, ale nie pokazują, starają się nie pokazywać. Ale przedmioty… Gdyby mogły mówić, pewnie by mówiły, że to już nie do końca moje miejsce.
Dziś odczułem to bardzo silnie, szukając kropli do oczu w jednej z szuflad. Gdy przyjeżdżam do domu, widzę, że ktoś, pewnie mama, dba o mój pokój. Nie ma tu kurzu, nie ma zapachu stęchlizny… A jednak wszystko leży tak, jak pozostawiłem to, wyjeżdżając 29 grudnia. No może wszystko wyłączywszy sukienkę, którą Julita miała ubraną na osiemnastce Szymona dzień przed wyjazdem, a którą zostawiła z prośbą, by rodzice przywieźli w wolnej chwili do Warszawy.
Kiedyś narzekałem, że w pokoju mam za mało skrytek na różne rzeczy. Nie szło mi o to, by się nie mieściły, ale by je posegregować. Chciałbym móc w jednym miejscu trzymać płyty, w innym dyski, w jeszcze innym podzespoły komputerowe. Długo marzyłem o półeczce nad biurkiem, na której mógłbym ustawić pewne rzeczy, zwalniając miejsce na szafkach… Nigdy się jej nie doczekałem.
Miałem, mam jeszcze w pokoju taki mebel składający się z sześciu szuflad – jedna nad drugą. Kiedyś martwiło mnie, że tak mało tam miejsca. Teraz postanowiłem go odstąpić. Wszystko, co tu mam, zmieściłem bez nich, bo wiele z tego, co w pokoju trzymałem, dziś jest w Warszawie.
Tak, wiem… Każdy przez coś takiego prędzej czy później przechodzi, odkrywa, że jego dom nie jest już do końca jego domem. I nie jest to wielki ból czy smutek rozdzierający serce, ale jednak nostalgia pozostaje. Bo wraz z tym wszystkim ucieka dzieciństwo, wiele wspomnień: tak szczęśliwych jak smutnych chwil… I ja nie chcę by to uciekło, jeszcze nie.
Miałem nadzieję, że nastąpi to, gdy założę rodzinę. Tym czasem, gdy wracam ze studiów do domu – a przecież już nie dzieje się to nawet co tydzień – czuję, że to miejsce oddala się ode mnie. I tylko pragnę przygarnąć jak najwięcej pamiątek, nim i one znikną.

Komputerowe wspominki

Składam ja na zlecenie komputer kolejny do firmy taty… Zamawiałem więc dziś części, a jedną z nich był napęd optyczny. Z niejakim uśmiechem odkryłem, że choć dynamika rynku nagrywarek spadła, wciąż wybór jest dość duży. Za to nikt już niestety nie pamięta o tak niegdyś popularnym i dla niewidomków użytecznym standardzie Lightscribe.

Miałem ja kiedyś zwyczaj nagrywania płyt niezliczonych ilości – głównie dlatego, że po nagraniu jednej kopii, natychmiast taki nośnik gubiłem, w efekcie czego w trakcie wielkiej segregacji po maturze odkryłem siedem krążków z Hirenem, pięć z Windowsem 7, 8 z Windowsem PE… I tak dalej.
Nagrywanie płyt miało jednak i bardziej sensowny wydźwięk. I to wydźwięk dosłowny, bo wszak tak się przegrywało książki na podróż. To była podstawówka, kiedy byłem szczęśliwym użytkownikiem tworu zwanego Discmanem. Przyznam, że jestem bardzo ciekaw, ilu młodszych czytelników tego bloga pamięta, czym był discman. I paradoks poprzedniego zdania polega na tym, że ja sam za starego uważany być w żadnym razie nie mogę.
Faktem w każdym razie jest, że płyt u mnie w domu zawsze przewalało się sporo, a i teraz mam ich w szufladzie przynajmniej ze dwie setki. Znaleźć tam można kolejne kopie książek, systemów operacyjnych, ale i perełki takie, jak oryginalny dysk z programem Nero 6, Officem 2003 czy starą dobrą Ivoną 16kHz.

Pamiętam, że na początku programem, który najbardziej ceniłem przy nagrywaniu był DeepBurner. Nie lubiłem Nero, który potrafił się wieszać, systemowy kreatorek zaś daleki był od doskonałości. Zmieniło się to dopiero w Windowsie 7, który udostępnił całkiem fajne i, jak na wbudowane, rozbudowane narzędzia, ale przede wszystkim moduł do wypalania plików ISO.
Mimo to już wtedy mówiłem i podtrzymuję zdanie, że nagrywanie płyt CD w Windows Media Playerze tak usilnie proponowane przez poczciwego XP było jedną z największych prób charakteru, cierpliwości i wytrwałości, jakim mnie poddano. 🙂

Na koniec mam ochotę dopiero poruszyć wspomnienia i rzucić hasło klucz "dyskietka".
A wiecie, że w domu mam jeszcze oryginalne dyskietki z Windowsem 95 i mniej oryginalną z NVDA w wersji trunk 0.5?

Pisarska historia

Słonko już dawno skryło się za horyzontem, wszystkie grzeczne dzieci położyły się spać… No cóż… Nigdy nie udawałem, że jestem grzecznym dzieckiem.
Z resztą nie jestem w tej kwestii osamotniony, za oknem bowiem właśnie ktoś wysiadł z samochodu i, zanosząc się kaszlem, szuka kluczy.

Zainspirowany wpisem na "Grajdołku Elanor", postanowiłem opowiedzieć wam o mojej drodze pisarskiej. Kto wie, może komuś przypadkiem z czymś pomogę.

Tajemnica Srebrnej Katastrofy

Ja zawsze połykałem książki. Oczywiście, nie będę tu wyjątkiem wśród Eltenowiczów, fantastykę przede wszystkim, ale także i wiele innych gatunków. Jak to bywa wśród młodego czytelnika, wydawało mi się, że także potrafię coś napisać. I, także jak to u młodego czytelnika bywa, wymyśliłem sobie napisanie powieści.
Przyznać wam muszę, że moje umiejętności pisarskie na poziomie klasy czwartej pozostawiały bardzo wiele do życzenia. Na szczęście miałem na tyle rozsądku, by nigdzie tej swojej twórczości nie publikować.
Zaczęła więc powstawać książka o wielce orginalnym tytule "Tajemnica Srebrnego Kryształu".
Dość szybko projekt porzuciłem i nikomu go, szczęśliwie dla mnie, nie pokazałem wtedy. Przyznać jednak mi wypada, że chyba nigdy później nie napisałem tak wielu stron poświęconych jednej historii.
Wiele lat później, gdy odkryłem ów dokument na swym komputerze, przeczytałem i oczom nie wierzyłem.
"Czy naprawdę da się aż tak popsuć każdy opis, naiwnie zbudować fabułę, niepoprawnie napisać zdania?" – Zastanawiałem się, ze zgrozą wertując kolejne strony, a stron tych było 19.
Niektórzy znajomi z owych czasów mieli wątpliwy zaszczyt czytać te wypociny, przekazane już im jedynie w celach komediowych – do dziś mi wypominają co inteligentniejsze inaczej ustępy.
Do jednego tylko książka się przydała. Oczywiście, niezwykle inteligentne było, by ukryć tytułowy srebrny kryształ w labiryncie przed Cieniami, a potem go szukać, bo się oczywiście zapomniało, jak ten labirynt jest zbudowany, co? No dobra, fabuła na książkę idiotyczna, ale do prostej gry nadała się całkiem nieźle.
I tak powstał "Srebrny Labirynt".

Promień Nadziei

Nie wiem, jak dalej potoczyłyby się losy niedoszłego pisarza Dawida, być może nigdy już nie wyszłoby spod mego pióra żadne opowiadanie, gdyby nie Kuba Nowicki (Ambulocet). Kuba mianowicie, podobnie jak ja, zaczął pisanie w podstawówce książki.
Podobnie jak w "Tajemnicy Srebrnego Kryształu", także i w "W Poszukiwaniu Jednorożców" poziom złożoności fabularno-narracyjnej powalał na kolana (z bezsilnej rozpaczy i niemego zapytania do Księżyca, "jak można coś aż tak zepsuć"). Różnica jednak była taka, iż powieść Kuby nie zamknęła się na kilkunastu stronach, a raczej przerodziła się w coś dłuższego, co dorastało razem z twórcą.
Dość ochoczo zabrałem się do współpracy nad omawianiem fabuły powstających rozdziałów i korekty rozdziałów poprzednich. Przy okazji, jak mam nadzieję, całkiem nieźle zamieszałem w głowach czytelnikom, wymyślając kilka scen, które zostały wprowadzone, a za które pewnie niektórzy zechcą skręcić mi kark.
Z biegiem lat Kuba przepisał te pierwsze, nieszczęsne rozdziały tak, iż teraz powieść już prawie nabrała kształtu. Już prawie, bo w ostatniej jej korekcie, jaką otrzymałem kilka tygodni temu, już mam całą listę błędów, które radośnie prześlę na dniach.
Jednak, musiałem i muszę przyznać, że "Promień Nadziei" (tytuł po pewnych zmianach globalnych), choć nie jest arcydziełem, spokojnie może być uznany za dobrą książkę przygodową, dotykającą ciekawych zagadnień i trudnych tematów.

Ognie Reviny

Niejako zachęcony sukcesem przy doradzaniu Kubie, jak tu jeszcze bardziej zagmatwać zagmatwane wątki (wspomnijcie mnie przy Graczymirze i Tereliusie), postanowiłem raz jeszcze spróbować szczęścia. Były to te lata, w których miałem jeszcze sporo czasu.
Wtedy zaczął się rozwijać zawieszony niestety projekt, jakim była gra komputerowa "Ognie Reviny, Forteca Cieni".
Choć jej fabuła nie grzeszyła błyskotliwością ani wielkimi odkryciami, nawet dziś muszę przyznać, że jestem dumny z kilku pomysłów, jakie wtedy zakiełkowały. Mam więc i szczerą nadzieję, że do projektu powrócę.
Równolegle zacząłem jeszcze na starym Klangoblogu kolejne pisarskie próby, jakich przedmiotem była powieść, która stać się miała prequelem dla gry.

Przyznam, że gra wyszła mi lepiej od tej powiastki – zarówno na poziomie złożoności wydarzeń, jak i języka. Długo także projekt nie przetrwał, gdyż zaraz doszło do awarii blogów.
Do dziś co prawda czasem mnie kusi, by odgrzebać notatki, dokonać korekty i zacząć od nowa…
Jest tylko jeden problem. Nie marzyłem nigdy o karierze pisarza, głowieniu się nad wydawaniem książki, a przede wszystkim związywaniu się z tego typu projektem.
Jednak ten mały twór niejako zachęcił mnie do dalszych prób – prób, jakich efektem są (gorsze czy lepsze) opowiadania na tym blogu.

Co lubię, czego nie?

To trudne pytanie.
Lubię opisywać, szczególnie miejsca. W tym aspekcie zawsze miałem dość duże pokłady wyobraźni, tak więc – gdy tylko potrzebna była sceneria, tło dla wydarzeń – bez trudu je tworzyłem i dostrzegałem: od pojedynczych drzew po góry.
Za tym idzie także i tworzenie całych historii kształtujących dany obszar czy kraj.
Lubię także, choć trochę mniej, opisywanie przeżyć bohaterów, ich myśli czy refleksji.
Czego zaś nie lubię, a czego nie umiem?
Są przede wszystkim dwie takie rzeczy.
Nie lubię, nienawidzę pisać dialogów. Teraz już mniej, ale kiedyś potrafiłem rezygnować z pomysłu wyłącznie ze względu na ilość sekcji dialogowych, jakie się pojawiały.
Nie lubiłem także opisów przemieszczania się, podróży, przemijających dni. Łatwiej mi pisać opowieść jako zbiór obrazków, klatek z filmu, niż ciągłą linię przechodzącą z jednego wydarzenia do drugiego.
Może też ze względu na powyższe dwie trudności chętniej sięgam po krótsze teksty, gdzie nie gra to aż tak dużej roli?

Dobra, a teraz autoreklama

Pewnie wiele osób czytających tego bloga zna większość moich tekstów epickich. Pozwolę sobie jednak tutaj podsumować je w kolejności pisania zarówno po to, by zachęcić do lektury, jak przybliżyć okoliczności ich powstania, może komuś to pomoże w jakimś prywatnym projekcie pisarskim?

Wygnani

To jest pierwsze opowiadanie, jakie w życiu napisałem tak dla siebie, nie jako pracę domową z polskiego na zadany temat. I choć widzę pewne niedoskonałości, a czasem mierzi mnie, by coś skreślić, coś dopisać… Zostawię je takim, jakie jest.
"Wygnani" opowiadają historię załogi misji kosmicznej, której statek rozbija si na powierzchni Księżyca. Choć NASA jest w stanie wysłać ratunek, nie jest gotowa tego uczynić z powodu ogromnych kosztów, jakie pochłonęłoby takie przedsięwzięcie.
Do napisania tekstu skłoniły mnie właśnie refleksje nad tym, czy w przedstawionej sytuacji bylibyśmy gotowi – jako ludzie – pomóc. Historia ta jest niejako efektem odpowiedzi, jakich sam sobie udzieliłem, a także… nadziei.

Zapomniany Horyzont

To dość dziwne opowiadanie, przyznaję bez bicia. Nie wiem dziś, czy opublikowałbym je powtórnie. Być może zniknęłoby w koszu, gdybym miał się czas nad tym zastanowić. Ale czasu nie miałem, bo powstało pod wpływem emocji.
"Zapomniany Horyzont" tak po prawdzie nie ma fabuły, niemal całe (z wyjątkiem kilku pierwszych i ostatnich słów) jest retrospekcją o wojnie, zniszczeniu i ucieczce garstki ocalałych.
A źródło? Do powstania tej historii skłoniły mnie emocje dotyczące Dnia Niepodległości.

Zgaszona nadzieja

To mój ulubiony z moich tekstów. Kolejne opowiadanie, w którym niewiele jest akcji, a wiele przemyśleń. Ale chyba w takim stylu odnajduję się najlepiej.
Nie mogę powiedzieć, o czym jest to opowiadanie, nie streszczając jego fabuły. Dość powiedzieć, że jest jedną, wielką alegorią, a inspiracją był pewien sen.
Choć ostateczny kształt opowiadania z tym snem bardzo niewiele ma wspólnego.

Uwięzieni w Bibliotece

Tak, jak powyższe było moim ulubionym opowiadaniem, "Uwięzionych" po prostu nie lubię. To chyba moja największa porażka – coś, co samo nie wie, czym chce być. Praca powstała pod wpływem zachęty napisania opowiadania konkursowego, choć nigdy go na konkurs nie wysłałem.
Nigdy nie umiałem pisać historii pod dyktando, co niestety widać w tym wypadku. Ale, skoro wrzuciłem…

Błękitny ogień

Lubię to opowiadanko, choć nie jest jakoś strasznie odkrywcze. Jest to mała zabawa motywami.
W obliczu zniszczenia całej planety przez wrogie wojska, jednemu z oficerów przekazana jest misja przewiezienia dwójki niemowląt na jakiś zakamarek galaktyki, w którym nikt ich nie znajdzie – tak, by ludzkość mogła przetrwać z dala od wojny i przemocy.
Inspiracja? Zastanawiałem się, jak wiele razy nasi przodkowie łudzili się, że już nigdy więcej nie będziemy popełniać zła, że nie powtórzymy dawnych błędów…

Melodia

Ostatnie, jak dotąd, z mych opowiadań, choć nie wiem, czy w pełni jest opowiadaniem.
Bardziej obrazem, jaki zainspirowało spotkanie skrzypaczki na deszczu w okolicach stacji metra Politechnika – skrzypaczki, której, jak mi się wydawało, prawie nikt nie dostrzegał.

Coś jak podsumowanie

Nie mam żadnego morału, podsumowania. Po prostu, wyjaśniłem swoją pisarską historię.
Może tym kogoś zainspirowałem, kogoś zachęciłem? Chyba tyle. 🙂

To co wy, człowieki, o mnie wiecie?

Nie planowałem tego wpisu, ale jak zwyczaj, to zwyczaj.
Dla tych, co nie wiedzą. Jakiś czas temu Maja zaproponowała pewną zabawę. powstała ankieta, w której każdy mógł napisać coś o użytkownikach, którzy do zabawy się zgłosili. Ankieta wciąż istnieje, zowie się "Co wiesz o Sobie?", a więc kto nie głosował, zapraszam.
Yyyyy, ja w końcu też nie głosowałem, chyba trzeba nadrobić.

No więc co wy wiecie o tym pajperze? Lecim.

Pajper
1. : Człowiek o wielu pasjach, kończący to do czego się zabiera, czasami zbyt lekko podchodzi do narzekań użytkowników. Powodzenia w rozwoju Eltena!

Za życzenia dziękuję. Co do narzekań, wychodzi na to, iż albo podchodzę zbyt lekko, albo od razu radykalia się zaczynają… No może i tak.

2. : Autor eleganckiego programu. Mądry człowiek interesujący się wieloma rzeczami. Kilka razy rozmawialiśmy głosowo, wielokrotnie pisaliśmy.

Mój strzał? Daszekmdn. 😀
I dziękuję. 🙂

3. : Twórca Eltena, Profesor Idiota, uwielbiający zabawę rakietami i innymi takimi. D

Twórcą Eltena chyba już dla wszystkich będę.
Profesor Idiota? Yeah! Ktoś pamięta jeszcze tę ksywkę. Czuję się zaszczycony.
Jak już będę w jakiej firmie pracować, wywieszę sobie taki emblemant na drzwiach chyba. 😀
Rakietami, owszem. Innymi takimi? Yyyyyy. Boję się spytać, ale… What do you mean?

4. : Programista, fan Tolkiena, od czasu do czasu grywa, wesoły i krytyczny wobec własnego dzieła.

Domyślam się, że chodzi o grę na keyboardzie?
O tak, fan Tolkiena zdecydowanie.

5. : Cierpliwy, czasami może aż za bardzo zbyt samokrytyczny chciałby, żeby świat był piękniejszy, a przede wszystkim ludzie dla siebie milsi

I to dopiero charakterystyka, dziękuję. I chyba trafiła w sedno.

6. : Ścisła wiedza ogromna. Idealizm niestety też.

Czy idealizm jest czymś złym? Możnaby szerokie o tym polemiki prowadzić.
Ale, tak, tego idealizmu u mnie bardzo dużo.
Co do tej wiedzy, miło mi to słyszeć. To ile to te dwa plus dwa? 😀

7. : grzeczny, poukładany, spokojny, wrażliwy

Ekhm, chyba się przesłyszałem. Wrażliwy? Spokojny? Ok.
Ale grzeczny? Z jakiej wierzby ta gruszka?
To znaczy, ok, pozory mylą.

8. : Młody idealista, którego gubią nadmierne ambicje. Często robi wiele rzeczy na raz co wychodzi finalnie na minus.

Troszkę mnie ten wpisik zdziwił, ale może i dobrze? Zastanawiałem się troszkę nad nim, ale chyba nie do końca umiem się zgodzić.
Może kiedyś tam ambicje mnie zgubią, ale póki co…. działa.
Tak prawdę mówiąc, do tej pory marzenia moje się spełniały, co mnie bardzo cieszy.
Wiele rzeczy na raz, tu zgoda. Bo i Infinity, i Elten, i studia, i… eeee. no tak.

9. : Bardzo kreatywny człowiek. Założyciel eltena. Miłośnik rakiet. Często strach przeszkadza mu w normalnym myśleniu, czego dowodzą ostatnio podjęte decyzje.

Czy ja jestem miłośnikiem rakiet? No nie do końca.
Konstruktorem, może. Lubię to robić, tak.
Ale jeśli czegoś jestem miłośnikiem, to astronomii, a rakiety to tylko droga do celu.
Nie, nie nazwałbym siebie miłośnikiem rakiet.
A poza tym, dziękuję.
Haha, ładny kontrast z odpowiedzią nr 1.

10. : Ja cię przyjacielu lubię.

O, dziękuję. Podejrzewam, że Ciebie też, kimkolwiek jesteś. 😀

11. : pasjonat astronautyki, programista, forumowiczobloggerotwórca eltena, który ciekawe rzeczy publikuje.

Jeśli dla kogoś ciekawe, miło mi słyszeć.
Reszta oczywista. 🙂

12. : człowiek, posiadający ogromny zasób wiedzy fizyczno-matematyczno-informatycznej. Pomimo młodego wieku cały świat stoi dla niego otworem. Jednak ten młody wiek sprawia właśnie, że nie potrafi nabrać do pewnych zachowań czy to na eltenie, czy to na świecie odpowiedniego dystansu, a każde delikatne zawirowanie w mocy powoduje też zawirowanie w jego emocjach, dużo większe.

Dziękuję. 🙂
I tak, to prawda. Chociaż czy to wiek? Myślę, że taki po prostu jestem.
Z drugiej strony, gdyby nie to, wiele z tego, co powstało, nigdy by nie istniało.
To chyba po prostu element mojego charakteru.

13. : Osoba z pasją.

Temu nie mogę zaprzeczyć, chociaż ja tam wolę określenie "szaleniec". 😀

14. : Nieśmiały geniusz, wspułczuję, jak dostanie nobla. Umie się z ludźmi dogadać, choć tego nie docenia i nie zauważa. Cierpi na nieumiejętność konkretnego i krótkiego wyrażania myśli. Uśmicha się bardzo często, nawet rano.

Dziękuję, Maju. 🙂
I, tak, to prawda.

15. : Administrator tej społeczności, człowiek niezliczonej ilości talentów, których nie jeden może pozazdrościć.

O, miło mi, dziękuję. Wiecie, ile można o sobie się dowiedzieć? 😀

16. : krul fajności

Whaaaat? 😀

17. : Dobry, odpowiedzialny, wrażliwy człowiek wszechstronnie uzdolniony, miłośnik kosmonautyki, wspaniały blogger, łagodny, spokojny, twórca Eltena.

O, bardzo dziękuję. 🙂
Samoocena podskakuje. 😀

18. : Kosmos!

Ale że ja to kosmos? No raczej nie.
Chociaż, w sumie… Może rzeczywiście z moich dzieł wychodzi totalny kosmos.

19. : Ciekawy świata człowiek o dobrej wiedze w rużnych dziedzinach. Lubi rakiety, tolkiena i Angielski.

Pewnie Monstricek, ale tu sugeruję się wyłącznie odmianą rzeczownika.
Dziękuję.

20. : Gigant. Mega zdolny, pomysłowy, wyrozumiały, obyty kulturalny, wzór do naśladowania i świetny przyjaciel. Mistrz

O, bardzo dziękuję. Nooo, teraz to już mi chyba samoocena podskoczyła do nieskończoności. 😀
Czy tak godny do naśladowania? Może skończyć się szybkim wylądowaniem w szpitalu…
Pamiętajcie, rakiet nie robi się w domu… Hmmm, nie było tematu.

21. : żarty, że będzie grał wielkie dzieło po czym następuje "Wlazł kotek", które może do trzeciego razu były zabawne, stworzył Eltena, miłość dla twórczości Tolkiena i UK

O, to zdecydowanie mój typ żartów.
Pewien nie jestem, ale… Zuzler?

22. : nic nie wiem.

Me too!

23. : Tajemniczy gość ciężkopracuje i nie odpisuje bo zajęty trza zrozumieć.
Haha, najlepsze! Doskonałe podsumowanie!

A i na koniec.
Oczywiście, w razie pytań…. Komentarze do waszej dyspozycji, chętnie opowiem o sobie w razie niepewności.
W co ja wierzę?