Pieśń o Boromirze

„Pieśń o Boromirze” („Lament For Boromir”) nieobca jest czytelnikom „Władcy Pierścieni”. Została odśpiewana przez Aragorna i Legolasa podczas pogrzebu tego Gondorczyka.

Boromir zawsze był dla mnie postacią wzbudzającą wiele sprzecznych uczuć. Choć zwykło się go krytykować za jego postawę i próbę wejścia w posiadanie pierścienia, z drugiej strony to niezwykle honorowy człowiek, dla którego najwyższą wartością jest jego ojczyzna, Gondor.

Gdy czytałem „Władcę Pierścieni” w języku oryginalnym, zauważyłem pewne różnice w stosunku do przekładu polskiego, między innymi w rzeczonej pieśni. Stąd też postanowiłem spróbować własnymi siłami napisać nowy przekład.

Pieśń o Boromirze

Przez Rohan nad morzami traw, przez bagna i ponad łąkami,
z zachodu z szumem przybył Wiatr i zawiał nad murami.
“O jakież wieści, Wędrowny Wietrze, przynosisz mi tej nocy?
Czyś dojrzał w gwiazd, księżyca lśnienie, gdzież wielki jest Boromir?”

“Syn Denetora strumieni siedmiu przekroczył szare wody,
dojrzałem także, jak sam jeden przez puste ziemie kroczył.
lecz nie ujrzały go me oczy, gdy wszedł w północne cienie,
Zapytaj, może Wiatr Północy usłyszał rogu brzmienie.”

O Boromirze, każdego dnia spoglądam z murów grodu,
lecz ty nie wracasz, a cisza trwa wśród pustych ziem zachodu.


Nadleciał Wiatr z południa ziem, znad wydm i skalnej plaży,
przynosząc z mórz kwilenie mew, zajęczał wokół bramy.
“O jakież wieści, Tęsknoty Wietrze, przynosisz mi w jutrzenkę?
Gdzież Prawy jest Boromir, powiedz, bo żal mi ściska serce.”

“Nie pytaj mnie o jego szlak, zbyt wiele kości leży,
wśród białych, ciemnych morskich skał, o szkwale i zamieci.
Tak wielu Anduiny nurtem spływa, by zimne odnaleźć morze,
Północnego Wiatru o tych los pytaj, których przynosi do mnie!”

O Boromirze, dawny szlak od bram po morze wiedzie,
lecz głosy mew z południa plaż niosą jeno wspomnienie.


I oto wprost z królewskich wrót sam Wiatr Północy bieży;
czysty i zimny jego róg zagrzmiał pośród wieży.
“O jakież wieści, Potężny Wietrze, dnia tego mi przynosisz?
Czyś słyszał – rzeknij – jakie wieści gdzie śmiały jest Boromir?”

“Gdzie Amon hen, słyszałem jęk, tam wrogów wielu pokonał,
nim tarczę skruszoną, pęknięty miecz nurt Anduiny porwał.
Dumną głowę, mężną twarz złożyli, by odpoczął,
dziś Rauros niesie go już w dal, hen, ku dalekim morzom.”

O Boromirze, odtąd zawsze z Wieży Czat zwrócone będą oczy,
na północ, kędy w cieniu skał spływają Wodogrzmoty.

Zorza

Wiersz ten powstał pod wpływem inspiracji utworem Enyi „Astra et Luna”, którego można posłuchać na przykład na Spotify.

Zdecydowana większość mojej twórczości powstaje wieczorami lub nocami, wtedy najwięcej pomysłów się rodzi, ten jest wyjątkiem, gdyż – jak można się domyślić – napisany został wczesnym rankiem.

Zorza

Na nocnym niebie, wśród cieni świata,
w czystym błękicie bez chmur,
usłyszeć można, jak grana pieśń dawna
niesiona przez wiatr pośród pól.

Niesiona nad morzem w falistym błękicie,
nad Ziemią, gdy nadchodzi zmierzch;
nad światem płynąca w niemym zachwycie,
wśród fal, w których skrywa się dzień;

a wśród świateł na niebie, gdzie ciemności świata
ustępują pięknu z za mórz,
rozbłyska promyczkiem pierwsza błękitna gwiazda,
czekając, by dzień powitać wśród zórz.

Wśród świateł płynących z bliska i z daleka,
płynących, by ujrzeć nasz dom,
zastygłych pod błękitem nocnego nieba,
ujrzyj obraz świata – podnieś swój wzrok.

Niech ten statek, co płynie po niebie,
wskaże ci piękno, co leży wśród pól,
pokaże ci błękitną nadzieję,
co budzi się rankiem wśród zórz.

Wiosenna nadzieja

Do tej pory publikowane przeze mnie treści były starymi tekstami.

Nadal wiele ich pozostaje zagubionych w indeksach systemu plików na dysku twardym mojego biednego komputera, wciąż więc będę tutaj publikował moje twory archiwalne, dziś jednak mały wyjątek i wiersz stosunkowo świeży, bo napisany w zeszłym miesiącu na powitanie wiosny.

Dzisiaj na Pomorzu pierwszy prawdziwie wiosenny dzień nastał, pora więc pokazać twór ten światu. 🙂

Wiosenna Nadzieja

Wśród szumu fal i krzyków mew
na morskiej stojąc kei,
zapytaj wody, z jakich ziem
przypłynął statek nadziei.

Choć nie usłyszysz żadnych słów,
posłuchaj cichego śpiewu łabędzi;
i choć nie dojrzysz zamorskich wzgórz
wśród piany mieniącej się bieli;
tam, dokąd wzrok nie sięga
i cichną historii tej słowa,
za horyzontem czeka nadzieja,
którą przynosi dziś wiosna.

 

Wśród szeptu drzew i ptaków śpiewu,
słowika spytaj o melodię;
czy przyniósł ją z za morzy siedmiu,
skąd wiatr zawiewa tęsknotę.

Choć słowa jednego tobie nie daruje,
spójrz na kwiatów kwitnących zielenie,
na baldachim gałęzi, na których strunie
wiatr gra swą odwieczną piosenkę.
A tam, dokąd wzrok nie sięga
i milknie tej pieśni melodia,
z dalekich krajów przybywa nadzieja
którą przynosi nam wiosna.

 

I wreszcie kędy tylko wiatr
skały sam jeden oplata,
na górskim szczycie wysokim stań
i spytaj o wieści ze świata.

A w jego szepcie usłyszysz słowa,
nowiny, które przynosi:
że dzisiaj widziano, jak przyszła wiosna,
by w sercach ludzkich zagościć.