Cena dumy, czyli rzut okiem z drugiej strony

– Zostawcie go! – Krzyknęła jedna z dziewcząt siedzących nad jeziorem. Miała grube, ciemnorude włosy, opadające jej na ramiona, i uderzająco zielone, migdałowe oczy… Oczy, które…
— Co jest, Evans? – zapytał James głosem, który stał się nagle uprzejmy, głębszy, jakby bardziej męski.
— Zostawcie go – powtórzyła Lily. Patrzyła na Jamesa z odrazą. – Co on wam zrobił?
Poczuł, jak… Nie, to nie mogła być łza. Większość ludzi nie wierzyła, by był zdolny do tak ludzkiej emocji, jak żal. Był zdolny do żalu, zdawało się, że każdego dnia bardziej. Ale nie płakał. Od tamtej pamiętnej nocy czternaście lat temu nie uronił ani jednej łzy. Chyba już nie potrafił. A jednak…
Nikt nigdy tak na niego nie patrzył. Był sługą, nauczycielem, katem, pionkiem na szachownicy, znienawidzonym wrogiem. Był właściwie wszystkim prócz jednej rzeczy. Od czternastu lat nie było na świecie nikogo, kto dostrzegłby w nim człowieka.
– No wiesz… – powiedział James powoli, jakby się zastanawiał – to raczej kwestia tego, że on istnieje… jeśli wiesz, co mam na myśli…
No cóż… Lily nie wiedziała. Prawdę mówiąc, wiele lat później sam zainteresowany także nie.
Wielu widzów obserwujących tę scenę wybuchnęło śmiechem, w tym Syriusz i Glizdogon, ale nie Lupin, nadal pochylony nad książką. Lily też się nie roześmiała.
— Wydaje ci się, że jesteś bardzo zabawny, tak? – zapytała chłodno. – A jesteś tylko zarozumiałym, znęcającym się nad słabszymi szmatławcem, Potter. Zostaw go w spokoju.
Teraz i ona miała już różdżkę w ręku. James i Syriusz wpatrywali się w nią uważnie.
– Ech, Evans, nie zmuszaj mnie, żebym ci zrobił krzywdę – powiedział James.
– To cofnij swoje zaklęcie!
James westchnął ciężko, a potem odwrócił się do Snape’a i wyszeptał przeciwzaklęcie.
– Bardzo proszę – powiedział, gdy Snape po raz kolejny dźwignął się na nogi. – Masz szczęście, że Evans tu była, Smarkerusie…
– Nie potrzebuję pomocy tej małej, brudnej szlamy!
Za późno. Nie zdążył zatkać sobie uszu, poczuł się tak, jakby to siebie samego z tamtej chwili przezwał. To był koniec. Wiedział to już wtedy. Czego szukał? Poklasku? Dumy?
Lily zamrugała szybko.
— Świetnie – powiedziała chłodno. – W przyszłości nie będę sobie tobą zawracać głowy.
Stał sparaliżowany, nie potrafiąc choćby drgnąć. Nie czuł nawet gniewu, nie czuł nic. Dopiero po chwili doszedł choć trochę do siebie.
– Dobrze się bawisz? – Spytał, ściskając rękę na ramionach Pottera i opuszczając myślodsiewnię. Dobrze, że chłopak był tak przerażony, nie poczuł bowiem, jak bardzo drżała.
— Zabawny był ten twój ojciec, co? – zapytał po chwili, potrząsając przestraszonym chłopakiem tak mocno, że okulary zsunęły mu się z nosa.
— Ja… nie…
Snape odrzucił go od siebie z całej siły. Harry upadł ciężko na posadzkę.
— Nie powtórzysz nikomu, co zobaczyłeś! – ryknął Snape.
— Nie – bąknął Harry. Wstał i odsunął się od niego tak daleko, jak mógł. – Nie, oczywiście, że nie…
— Wynoś się stąd, i nie chcę cię już nigdy widzieć w moim gabinecie!
Gdy drzwi zamykały się za Gryfonem, pierwsza klątwa Severusa uderzyła w wiszący nad nimi słój z ingrediencjami, natychmiast zamieniając naczynie w stos odłamków. Ale drugiej klątwy nie było. Na kogo tak naprawdę się gniewał?
Na Pottera, któregoś z Potterów? Czy na samego siebie? Nie zdawał sobie sprawy, że cena dumy będzie tak wysoka.
Czternaście lat przypomniało o sobie w jednej chwili…

To tłumaczenie żartu znalezionego kiedyś przeze mnie na angielskim forum wrzucałem w wątku o kawałach jakiś czas temu, ale żeby nie zaginęło, przypomnę

Ilu użytkowników Linuksa jest potrzebnych, aby wymienić żarówkę?
1, który opublikuje wątek na forum mówiący, że żarówka się spaliła.
1, który zasugeruje, aby spróbować włączyć lampę za pomocą linii poleceń.
1, który będzie narzekał, że użytkownik pisze nie na temat.
1, który zapyta, jaką nową żarówkę warto zainstalować.
1, który doradzi by nie używać określenia spalić żarówkę, gdyż określenie to sugerowałoby, że żarówka stanęła w płomieniach, ta zaś została uszkodzona w wyniku działania prądu elektrycznego.
25, którzy zaproponują instalację wszystkich rodzajów istniejących i możliwych do wyobrażenia żarówek.
5 twierdzących, że spalona żarówka jest sprawą upstreamową, i niezależną od dystrybucji. Na githubie developera żarówek jest już otwarte zgłoszenie błędu.
1 noob sugerujący instalację żarówek firmy Microsoft.
250, aby zalać adres pocztowy nooba.
300, aby powiedzieć, że żarówka firmy Microsoft zmieni kolor na niebieski i że trzeba będzie ponownie uruchomić ją w trybie awaryjnym, aby przywrócić normalne działanie.
1 były użytkownik linuksa, który wciąż odwiedza forum, sugeruje instalację Apple iŻarówki, która ma świeży i innowacyjny design i kosztuje 250 dolarów.
20, którzy powiedzą, że Apple iŻarówki nie są wolnym oprogramowaniem, a w dodatku mają mniej funkcji, niż dwudziestokrotnie tańsza żarówka standardowa.
15, aby zaproponować instalację żarówki produkowanej w krajowych fabrykach.
30, aby powiedzieć, że krajowe żarówki są sztucznymi remasterami zagranicznych żarówek i że nie przynoszą nic nowego.
23 kłócących się o to czy lepsze są żarówki białe czy przezroczyste.
1, który wszystkim przypomni, że poprawnym określeniem nie jest Żarówka, lecz GNU/Żarówka.
1, który zauważy, że żarówki to błędy Windowsa, a prawdziwi Linuxiarze nie boją się ciemności.
1, który ostatecznie poda model wybranej żarówki.
217, aby odrzucić wybrany model i zasugerować inny.
6, którzy będą narzekać, że wybrana żarówka ma elementy własnościowe, i że należy użyć innej.
20, aby powiedzieć, że w 100% wolna żarówka nie jest kompatybilna z włącznikiem światła.
To samo poprzednie 6, aby zaproponować zmianę włącznika na zgodny.
1, który powie, iż nie możemy ufać żarówkom produkowanym przez korporacje i że powinniśmy inwestować w te wytwarzane przez społeczność.
1, aby opublikować łącze do pliku ODF wyjaśniającego, jak zbudować żarówkę od podstaw.
14, aby złożyć skargę na format poprzedniego pliku i poprosić o przesłanie go w txt lub LaTeX.
5, którzy stwierdzą, że poprzednia decyzja założyciela tematu była błędna i powinien on na nowo założyć instalację elektryczną w domu, aby móc podłączyć lepszą lampę.
1, aby opublikować serię poleceń do terminala pozwalających na wymianę żarówki.
1, aby skomentować, że wykonał polecenia, lecz otrzymał komunikat o błędzie.
1, aby doradzić, że polecenia te muszą być wykonane jako root.
I wreszcie: Ojciec pierwszego użytkownika, który, gdy wszyscy dyskutowali, poszedł do sklepu i kupił najtańszą dostępną żarówkę.

Przygotowując się do wpisu

Tak ostatnio zmuszam się do pisania a, co dziwne, gdy już się zmuszę, to mam zaskakująco dużo pomysłów.
Jak już spora część z was wie, ostatnio na głowie mam dość sporo projektów IT, nie licząc Eltena. Uznałem więc, że napiszę taki wpis, w którym opowiem tak nieco popularnie o tym, jak to jest być programistą, co mnie najbardziej drażni, jakie dziwne tzw. lifehacki powymyślałem itp.
A więc teraz to ja mam zapytanie do was. Co byście chcieli o tym wiedzieć? Czy są jakieś rzeczy, które was w tej materii ciekawią? I podkreślam, ja wcale niekoniecznie oczekuję pytań na najbardziej zoptymalizowane sortowanie serii danych, a o takie zwykłe, codzienne rzeczy. Jeśli będzie zainteresowanie i jakieś tam kwestie się pojawią, postaram się taki wpis napisać.
Może komuś to pomoże w podjęciu decyzji, a dla pozostałych będzie możliwością uśmiechu. 🙂

Reaktywacja pewnego projektu

Czasem, kiedy spotykamy kogoś znajomego w niespodziewanym miejscu, mówimy, że "świat jest mały". Zastanawiam się, czy ostatnio ten świat jakoś tak naprawdę nie zmalał.
Dawno, bardzo dawno nie pisałem na blogu. Kiedyś publikowałem tu opowiadania, fanfiki, wiersze, przekłady, covery… Kiedy ostatnio? W roku 2019? 2018? Mamy pandemię, ale czy winą za wszystko można obarczać wirusa?
Podsumowując to, co dzieje się u mnie, obiektywnie nie braknie tematów na blogowe wpisy. Ale jakoś trudno wydarzenia i refleksje przelać w słowa. I owszem, mógłbym szukać wyjaśnień, dlaczego tak. Ale wyjaśnienia te mówiłyby o mnie, a co z innymi? Przecież ten problem jest znacznie szerszy. I sam nie umiem odpowiedzieć, gdzie się rodzi.

Próbowałem kilka dni temu napisać opowiadanie. Miałem pomysł na fabułę, bohaterów, ale słowa jakoś nie chciały tworzyć zdań, a kiedy już zdania się splątały, były osobnymi bytami, nie wiązały całości. Po trzydziestu minutach takiego męczenia klawiatury dałem za wygraną. A jednak uważam, że jeśli jakoś nie przełamię tej złej passy, przynajmniej osobistej, żadne zmiany na świecie sytuacji nie poprawią i najlepsze, co mógłbym zrobić, to skończyć z blogowaniem.

Dobra, no to spróbujmy. Najpierw powiem wam, że jestem w pociągu. No, to jest już jakiś początek, nie?
Teraz napiszę, zastanówmy się… Że na pulpicie mam chwilowo z powodu kilku ważnych spraw 11 ikon i jest to dla mnie o 6 za dużo, a ja czuję się z tym faktem bardzo niekomfortowo.
I, by dopełnić informacje o mojej egzystencji, dopowiem jeszcze, że ostatnio kupiłem 10 czystych płyt, którą to czynność niemal zapomniałem, jak się powinno przeprowadzać. Kiedyś notorycznie czyste płyty kupowałem, ale kiedy było to ostatni raz? 5 lat temu? 7?\
Stałem więc przed ladą w sklepie komputerowym w Wejherowie i prosiłem z zapytaniem, czy mają może czyste płyty DVD-R. A ekspedient, nie rozumiejąc powagi tej chwili, tego trwającego namaszczenia (rok 2021, a kupuje płyty) odpowiedział, że… Tak. I czar prysł!

Dobra, to skoro jakoś tam rozgrzałem klawiaturę, uznałem, że skoro nie potrafię stworzyć nic nowego, stworzę coś starego i reaktywuję jeden ze stu projektów, jakie kiedyś tam zainicjowałem, a z racji braku czasu, weny, środków lub wszystkiego na raz zarzuciłem.

Pamiętacie pomysł z Rivią? Jednym z miliarda niedopracowań cyklu o Harrym Potterze jest międzynarodowa społeczność czarodziejów, której świadomość o realiach politycznych w Wielkiej Brytanii przypomina poziom mojego doświadczenia w temacie koronkarstwa. I odwrotnie. Uznałem, że warto tę lukę nadrobić i zaproponowałem, byśmy tu, na Eltenie, w serii wpisów i opowiadań zaproponowali jak wygląda i działa polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa, nazwana Rivią.
Wprojekt zaangażowało się kilka osób, a w efekcie dostaliśmy opisy 13 członków szkolnej społeczności, a także kilka opowiadań i opisów. Projekt jest jednak tak aktywny, że grupa mu poświęcona na mojej liście grup jest na pozycji 37, dla porządku dopowiem, że łączna ilość grup, do których należę to… Tak, zgadliście! 37.
Jakby nie patrzeć, z jednej strony warto to reaktywować, bo zabawa była dość przyjemna, z drugiej może jakoś i część z was się na nowo zaangażuje, a z trzeciej szkoda, by nie pokazać ludzkości choćby i tego materiału, który już jest gotowy. Jest to ponad sto tysięcy znaków przecież.

Dlatego serdecznie zachęcam wszystkie osoby niekojarzące tematu do przypomnienia sobie wpisu pt. "Rivia – Polska Szkoła Magii i Czarodziejstwa" na tym blogu i podawanie o dołączenie do grupy, a osoby, które do grupy już należą, o wznowienie aktywności.
Obiecuję ze swojej strony jakieś przeorganizowanie tego, abyśmy jak najszybciej mogli cokolwiek opublikować. 🙂