Szum morza zawsze mógł wyrazić wszystko i nic. Kiedy Latarnik patrzył na bałwany rozbijające się na wysokim klifie, zastanawiał się, jak czuje się dziś ocean, jakie emocje nim targają.
Czy były one emocjami tych wszystkich ludzi, których odebrał? Co niesie bryza? Nadzieję, jaka nie miała szans się ziścić? A może ponurą rezygnację?
Od dziesiątek lat patrzył na morze i zastanawiał się, kiedy i jak to wszystko się skończy. Nie wiedział, po co, dlaczego i jak, dokąd prowadzi ta droga, na którą wkroczył.
Co z tego, że co wieczór rozpalał latarnię, która płonęła niczym jasne światło, przewodnik dla żeglarzy, skoro nie było żadnych żeglarzy? Co z tego, że ludzie do dziś patrzyli na niego z szacunkiem, skoro on sam szacunku do siebie nie czuł?
Kiedy fale wyrzuciły wrak niewielkiej łodzi, stał długo, patrząc za horyzont, próbując wzrokiem przeniknąć to, czego nie potrafiły dojrzeć jego oczy. Nie zobaczył jednak niczego, żadnej wskazówki, żadnej odpowiedzi, tylko chłodne, niewzruszone oblicze, twarz, którą pokazywało morze każdemu, kto na nie patrzył. I wspominał.

* * *

Znów stał na szczycie latarni, starymi, znużonymi i pamiętającymi wiele lat rękami podsycił ogień. Już po chwili czuł bijące ciepło, słyszał trzaskające płomienie, a ciemność nocy rozjaśnił jasny punkt.
Gdy schodził na dół, w sercu pielęgnował nadzieję: "Błagam, nie tej nocy, nie dam rady".
Los jednak i tym razem nie chciał go oszczędzić, śmiał się, patrząc mu w twarz i widząc, jak bardzo jest zmęczona. Kolejni już czekali. Setni, równo setni, Latarnik pamiętał ich wszystkich. Twarze tych, których odprawił prześladowały go każdej nocy, widział je, patrząc na linię widnokręgu, słyszał ich głosy.
Tylko imion nie znał, nigdy o nie nie pytał, nie zniósłby!
Tym razem było ich dwoje. Dwoje marzycieli, których musi pożegnać.
On był wysoki, miał ciemne włosy i niezwykle żywe, błękitne oczy, w których malowała się ta siła i desperacja, jaką Latarnik widział w tylu spojrzeniach. Na jego twarzy malowało się postanowienie i nadzieja, nadzieja, którą biło serce wyspy. Był młody, Latarnik wątpił, by ukończył szesnaście lat. Ona była od niego niższa, choć biła z niej ta sama siła. Wydawała się jego przeciwieństwem, miała jasne, ,rude włosy, malutką twarzyczkę z wyrazem swoistego zamyślenia, oczy brązowe, wciąż mokre od łez po pożegnaniu. Jeszcze młodsza od swojego towarzysza ledwo wyszła z wieku dziecięcego. Patrząc na nią Latarnik poczuł, że jego serce pragnie skruszeć raz jeszcze, rozerwać się na odłamki. Byli chyba najmłodsi ze wszystkich.
Nie był Latarnikiem dającym światło i nadzieję zagubionym żeglarzom. Był łgarzem, który w imię nadziei odbierał światło życia. Nienawidził tego.
– Jesteście tego pewni? – Zapytał po prostu. Wiedział, że żadne tłumaczenie nic nie da, a tylko zwiększy ból i jego, i ich. Wiedział, że żadnymi słowami nie przygasi nadziei, która w nich się tliła. Ale musiał spróbować ich zatrzymać, te proste słowa były jedynym, na co było go stać.
– Tak. – Odpowiedź była równie prosta, pewna. Latarnika to nie dziwiło.
Wskazał im łódź, gotową do wyruszenia w kolejną drogę.
Księżyc był tej nocy w nowiu, nawet on nie chciał widzieć tragedii, jaka się rozegrała. Tylko Latarnik i gwiazdy byli obserwatorami niemego pożegnania.

* * *

Teraz stał, patrząc na wrak łodzi wyrzuconej przez falę. I poczuł, że nie da rady, sto załóg wyprawił, sto pierwsza będzie ostatnią.
Nie czuł nadziei, gdy wchodził na pokład łodzi. Czuł, że tym razem to on śmieje się z losu. Tym razem nikt nie żegnał odpływającej łodzi prócz gwiazd. I Księżyca. Księżyca, który był w pełni.


15 komentarzy

nuno69 · 2 lutego 2018 o 17:33

Ciekawe, i faktycznie, rozbudowa tego tylko by ten ciekawy efekt zepsuła.

Elanor · 2 lutego 2018 o 18:54

O rany! To jest świetne. Mocne, niezwykle klimatyczne, aż się prosi o audiobooka z odpowiednią muzyką i szumem
morza w tle. I rzeczywiście, rozbudowa tylko by temu tekstowi zaszkodziła. Jego urok kryje się właśnie
w tym, jaki jest. Coś mi tam gdzieś zgrzytnęło stylistycznie, chodź w tej chwili nie znajdę. Ale naprawdę,
miniaturowe cudeńko.

matius · 2 lutego 2018 o 19:11

Też uważam, że rozbudowa zbędna. a sen doś ciekawy mugłbyć. Tekst zaś ma niesamowity klimat.

Shel · 2 lutego 2018 o 19:23

O śliczny tekst 😉 krótki ale to dobrze, bo dodaje klimatu 😉

Celtic1002 · 2 lutego 2018 o 20:31

Ja nie wiem, w sumie, co napisać, bo poprzednicy napisali już wszystko. Strasznie mnie ten tekst ujął.
🙂 Taki smutny i… ujmujący. I tak, rozbudowa, myślę, nie jet tu potrzebna.

hazel96 · 2 lutego 2018 o 23:10

Ale dokąd oni popłynęli? Tylko tego nie rozumiem…

ambulocet · 3 lutego 2018 o 15:53

Tekst piękny. Podobnie, jak Angelika, nie wiem, co na jego temat napisać. Pobudza do refleksji nad samym
oceanem, z jednej strony pięlnym i majestatycznym, a z drugiej strony nieprzeniknionym i groźnym. Przypomina
też o tym, ile istnień morze jest w stanie pochłonąć. Co do poruszonego przez Hazel zagadnienia, dokąd ci
wszyscy ludzie płyną, też się nad tym zastanawiałem i myślę, że ogólnie latarnika i całą tą wyspę można
potraktować jako etap przejściowy dla dusz zmarłych żeglarzy. Wydaje mi się, że sam latarnik jest osobą,
która wysyła je dalej, w zaświaty, w pewnym sensie pokazuje im drogę, żeby nie musiały błąkać się po
świecie żywych. Dlatego miał takie wyrzuty sumienia i poczucie wielkiego ciężaru, bo był świadkiem i
jednocześnie pośrednikiem ostatecznego rozstawania się zmarłych z tym światem. No i w końcu sam odpłynął,
co moim zdaniem jest symbolem i jego śmierci. Nie wytrzymał ciążącego na nim brzemienia.

ambulocet · 3 lutego 2018 o 15:54

Oceanem pięknym oczywiście miało być.

marcysia · 30 marca 2018 o 16:49

piękne i prawdziwe.

Monte · 11 stycznia 2021 o 16:26

Poruszające, chociaż smutne.

Zuzler · 12 marca 2022 o 09:06

Ludzi, których odebrał?

grzezlo · 12 marca 2022 o 09:30

Faktycznie ładne, trochę z klimatu podobne "psy agenora" by Janusz Zajdel, też króciutka nowelka…
No i widać matematyczne skrzywienie autora:
Cyt: tylko chłodne, niewzruszone obliczę,
GZ: chyba powinno być oblicze.

pajper · 12 marca 2022 o 17:02

Dziękuję, @grzezlo, poprawiłem.

Julitka · 13 marca 2022 o 17:02

@Grzezlo Serio masz tyle, że tak powiem, samozaparcia, by wychwycić taki błąd w morzu tekstu?

balteam · 13 marca 2022 o 18:30

To pewnie skrzywienie programisty, które karze mu każdą literę sprawdzać

Skomentuj matius Anuluj pisanie odpowiedzi

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

EltenLink