Czasem jest tak, że gdy napisze się tekst, nie jest się z niego zadowolonym – bo przecież tu można poprawić układ, tam rymy… Ale jak kłócić się z sercem, które takie właśnie słowa podyktowało?

Wieża

Na horyzoncie, w cieniu dnia,
gdzie cisza gra w symfonii,
strzelista wieża w pustce trwa,
sięgając pod obłoki.

Iglicą jej poranny szept,
murami krople rosy,
załogą zaś zszarpany sen,
blankami ciche głosy.

Pytało wielu, jakaż z dróg,
czy ścieżyn do niej wiedzie,
i jaki na niej włada król,
cóż znaczy, czy istnieje?

Poetów wielu snuje tren,
malarzy pędzle chwyta,
lecz wciąż daleka, niby dzień,
co z zorzą nie zaświta.

I wielu z nich zwątpiło już:
"jest jawą, czy mirażem",
jak w gwiazdach, błędny, kreśląc wzór,
co mędrca czyni błaznem.

A ona czeka, by choć dziś,
los śmiałka ku niej przygnał,
by pod jej złudne zajrzał drzwi,
i cienie jej powitał.

5 uwag do wpisu “Wieża

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *