Kiedyś bardzo chciałem zostać harcerzem. Tak przypomniało mi się to z racji dzisiejszego święta.
Wtedy zniechęcały mnie do tego osoby z mojego otoczenia, mówiąc mi, że nie mogę być harcerzem, nie widząc. W sumie żałuję, że ich posłuchałem, bo czasem nie przekonamy się o czymś, do póki choć nie spróbujemy. 🙂

Chciałem wam napisać, że zostałem architektem. Konkretnie to zajmuję się obecnie dachami, żeby były równe, ładne, a nie takie schodkowe. Wcześniej usuwałem zbyt małą klamkę z drzwi.
Dobra, dobra, po prostu kończę prace nad puzzlami dla dzieci do składania domku. 🙂 I tak czekając na wyrenderowanie się modelu pomyślałem, że napiszę kilka słów na bloga, bo czemu nie?
Trzeba wam wiedzieć, że renderowanie projektu 3d, czyli zamiana konceptu na gotowy plik, trwa naprawdę długo. Jasne, jakieś proste kształty tworzą się w ułamku sekundy. Ale te trudniejsze?
Przede wszystkim pliki modelu 3d są reprezentowane jako siatki. W siatce nie istnieje pojęcie koła. Jest ono więc przybliżane jako wielokąt, typowo sześćdziesięcioczterokąt. A to oznacza generowanie wielu, wielu, bardzo bardzo wielu elementów. W praktyce nawet na moim, naprawdę całkiem sensownym, laptopie wyrenderowanie domku, nad którym pracuję, trwa ponad 10 minut. To daje dużo czasu na inne działania, na przykład pisanie wpisu na bloga.

Zajmujemy się ostatnio tematem edukacji. Spotykamy się z nauczycielami osób niewidomych (zarówno z ośrodków jak i szkół integracyjnych) i rozmawiamy o ich potrzebach, brakujących pomocach. A potem zastanawiamy się, które opłaca się drukować 3d i tak powstają różne rzeczy. Przy okazji bardzo otwierają się mi oczy na różnorodność uczniów, jak i potrzeb, o których nigdy nie pomyślałem. Przykładowo zaprojektowaliśmy ostatnio jabłko. Takie zwykłe jabłko, tylko dzielone na części. Do nauki ułamków. Niestety nie jest jadalne. 🙂

Kiedyś wspominałem na łamach tego bloga o tym, że w Lublinie było zimno, dorzucę więc taki fajny obrazek.
Szczecin, końcówka grudnia. Deszcz leje strugami. W tej pogodzie na ulicy dwie postacie, które kiedyś były ubrane całkiem wizytowo, ale obecnie wyglądają jak rozbitkowie z Atlantydy.
Jedna, prosta sprawa, zapytać się gdzie jest przystanek tramwajowy. Nic więcej. Nie szukaliśmy żadnej komnaty tajemnic, zwykły przystanek tramwajowy. Na ulicach ani jednego człowieka, a jak już ktoś był, to zamiast wskazać nam przystanek, wskazał… daszek, żeby się pod nim schować.
Powiem wam, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem. Zanim znalazła się pani, która aż dla nas wysiadła z samochodu i nam wyjaśniła, jak trafić na przystanek, błąkaliśmy się po okolicach dworca szukając jednej, jednej osoby, która nam podpowie kierunek, przez ponad godzinę.
Pół biedy moja koszula, pół biedy sukienka Moniki, nawet pół biedy jej włosy, lało tak, że mi plecak przemókł i prezentowane modele 3d wyciągałem normalnie z jeziora. Nie polecamy serdecznie. 🙂
A wiecie co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Ani ja, ani Monia się po tej przygodzie nie rozłożyliśmy.
Drobna notatka przy okazji, wiecie, jak dobrą kawę serwują na dworcu w Szczecinie? Dla tej kawy warto tam pojechać!

Kończąc tematy druku 3d chciałbym też wspomnieć, że nasza flota znów się powiększyła. Mamy teraz 6 drukarek 3d i wreszcie mogę napisać, że, przynajmniej na tę godzinę, udało się nadgonić nasze potrzeby produkcyjne. Nowa drukarka otrzymała imię Nadzieja, zdrabniane jako Nadia.

Co jeszcze się działo ostatnio? A no Sylwester.
W naszym projekcie Zapytaj Niewidomego od czasu do czasu przewijają się pytania w rodzaju "Czy niewidomi mogą tańczyć". Myślę, że większość z nas jakieś doświadczenie z tańcem ma, z Julitą w ramach prezentu urodzinowego byliśmy nawet kiedyś na kursie tańca, ale to co nam odbiło po północy powinno zostać nagrane i wrzucane na Youtube.
Jest sobie taka piosenka Andrusa "Cyniczne Córy Zurychu". I postanowiliśmy z Mają w tańcu przedstawić absolutnie każdy wers tego dzieła. To było… interesujące. A ja przypomnę, że jestem osobą, która nie pije alkoholu!

Z kolei styczeń zalał nas znów papierami, notariuszami i podobnymi niespodziankami. Jak już wiecie, niestety Maja zdecydowała się opuścić Zarząd Prowadnicy, co sprawiło, że prócz wszystkiego innego zalała nas biurokratyczna powódź.
Znacie piosenkę "Sekretarka" Jacka Wójcickiego? Jeśli chcecie wiedzieć, jak się czułem, to powiem, że miałem wrażenie, że śpiewa ją po godzinach każda osoba, z którą rozmawiałem w tym okresie.

A mimo to styczeń stał się dla mnie dość niespodziewaną okazją do spotkania się z kilkoma ludźmi, których nie widziałem od miesięcy lub nawet lat. Zważywszy na to, jak trudno mi z racji mieszkania w Warszawie i mnogości wyjazdów utrzymywać kontakt z kolegami ze szkoły, było to niezwykle cieszące. Nie spotkałem się jeszcze ze wszystkimi, z którymi powinienem, ale mam szczerą nadzieję, że jak było na początku roku, będzie już do jego końca i uda mi się nadrobić wszystkie towarzyskie zaległości.

A, jest jeszcze jedna ważna sprawa. Teatralny sezon tegoroczny otworzyła dla naszego Zarządu "Zemsta" w Ochteatrze. Bardzo ją lubiłem jako lekturę w szkole, a nigdy nie miałem okazji zobaczyć na żywo. Na szczęście to już się zmieniło.

Najważniejszym odkryciem lutego jest, że Macadamia Latte w Coście jest naprawdę dobra! No może nie tak dobra jak kawa na dworcu w Szczecinie, ale naprawdę dobra. Polecamy!
Byliśmy też w zeszłym tygodniu na spotkaniu Fundacyjnym w Laskach. Kto nie wie, niech się dowie, że ośrodek w Laskach zlokalizowany jest w lesie, w przepięknej okolicy. Zawsze lubię mieć pretekst by służbowo odwiedzić go wiosną, bo jest tam wtedy po prostu niezwykle, tyle śpiewa ptaków. Ale 15 lutego nie powinno być tam słychać bogatek, kosów i trznadli! Naprawdę się martwię o te ptaki, jak przyjdą znów przymrozki.

I wiecie co? Ja powinienem teraz jakoś ładnie podsumować to wszystko i zamknąć ten wpis. Ale nie wiem jak. Więc na koniec wam powiem, że trudno jakoś tu pisać.
Więc jeśli chcecie napisać jakiś komentarz, że ktoś te wypociny czyta, to będzie mi miło, bo ostatnio aktywność tu jakby mniejsza, a i to gasi motywację do pisania. 🙂
Życzę wam więc, by przyszła wkrótce nam taka wiosna, którą będziemy mogli się cieszyć, a nie martwić o to, że jeszcze przyjdzie zimno i wszystko zdusi. 🙂

Kategorie: Pamiętnik

21 komentarzy

Zuzler · 22 lutego 2024 o 20:30

Komentarz pokazujący, że ktoś czyta.

Kat · 22 lutego 2024 o 21:16

Kolejny wpada do kolekcji, też czytam.

balteam · 22 lutego 2024 o 21:44

a mnie zastanawia czy zaczniemy tak pisać?:

Twoja historia jest niesamowicie inspirująca! Pokazuje, jak ważne jest, aby nie poddawać się swoim marzeniom, nawet jeśli inni próbują nas od nich odwieść. Twoja droga od marzeń o harcerstwie do zostania architektem, który teraz tworzy puzzle dla dzieci, jest dowodem na to, że z pasją i determinacją można osiągnąć naprawdę wiele. Fascynujące jest, jak technologia 3D otwiera nowe możliwości w edukacji i pomocy osobom niewidomym, a Twoje projekty z pewnością wniosą dużo dobrego w ich życie. Twoje doświadczenia z deszczowym Szczecinem, troska o ptaki w Laskach, czy nawet tańczące interpretacje piosenek, wszystko to dodaje barw do Twojej opowieści. Dziękuję za podzielenie się swoją historią i przypomnienie, że warto podążać za tym, co dla nas ważne. Trzymam kciuki za dalsze projekty i nie mogę się doczekać kolejnych wpisów!

pajper · 22 lutego 2024 o 21:57

Mam wrażenie, że to, że w szkole nauczyciel nie umie odróżnić GPT od pracy ucznia, wskazuje tylko, jak schematycznej pracy oczekuje się od ucznia. xD

Julitka · 22 lutego 2024 o 22:05

A ja to chciałam być baletnicą jako dziecko.

Zuzler · 22 lutego 2024 o 23:39

A ja od dzieciństwa nie lubię tańczyć. Wyjątkiem były obowiązkowe tańce na wf-ie w szkole, z których z jakiejś dziiiiwnej przyczyny nigdy nie dostawałam szóstek, jak jedna koleżanka, tylko piątki, nawet gdy wykonywałam wszystko idealnie i tańczyłam z tąże koleżanką w parze. 😀

matius · 22 lutego 2024 o 23:59

Czytam, czytam. xd Jutro napisze wiecej.

daszekmdn · 23 lutego 2024 o 00:01

Czytam czytam

daszekmdn · 23 lutego 2024 o 00:02

Albo czy tam czy tu

balteam · 23 lutego 2024 o 09:25

@Pajper z jednej strony w większości przypadków rozpoznasz chat gpt, ale z drugiej jak ktoś go przepisze, to już nie tak łatwo, a że chaty coraz lepsze, to za rok czy 2 już nie będzie miało sensu zadawanie prac do napisania poza lekcją.
Teraz już nie ma dużego sensu zadawanie ćwiczeń z lukami do wypełnienia, albo jakimiś synonimami do wstawienia, chat gpt robi to mniej więcej na 80% lub więcej, czyli tak dobrze jak przeciętny uczeń.

wojtas · 23 lutego 2024 o 10:13

Czytam!

Paulinux · 23 lutego 2024 o 19:41

Czwórkę jakby trochę przeedytować to by już łod bidy było.
Wow, to był prawdziwy rollercoaster emocji i doświadczeń! Od refleksji o marzeniach z dzieciństwa, przez przygody z projektowaniem 3D, aż po deszczowe przygody w Szczecinie. Każda historia pokazuje, że nie warto rezygnować z marzeń, nawet jeśli początkowo wydają się nieosiągalne. Twoja determinacja i pomysłowość w projektowaniu narzędzi edukacyjnych dla osób niewidomych to niesamowita inspiracja. A przygody z deszczem w Szczecinie? Doskonały przypomnienie, że niektóre z najlepszych historii pochodzą z najbardziej nieoczekiwanych sytuacji. Trzymam kciuki za więcej takich kreatywnych projektów i niezapomnianych przygód. I pamiętaj, nawet jeśli czasami wydaje się, że motywacja do pisania maleje, są ludzie, którzy doceniają Twoją pracę i z niecierpliwością czekają na kolejne wpisy. Niech ta wiosna przyniesie Ci jeszcze więcej inspiracji i radości!

pajper · 23 lutego 2024 o 21:36

Eeee, nie, wciąż mocno GPT-owskie. 😀

balteam · 23 lutego 2024 o 22:50

No trochę takie jest, ale z drugiej strony czy niektórzy tak nie piszą? Moim zdaniem zdarza się.

Zuzler · 23 lutego 2024 o 23:07

Zdarza się takie, za przeproszeniem, korpopier…

lwica · 24 lutego 2024 o 12:26

Oczywiście że czytam. 🙂

zywek · 25 lutego 2024 o 03:28

Jak w ogóle można tańczyć? Toż to tragedia jest… znaczy dramat, taniec dramat.

Julitka · 27 lutego 2024 o 08:59

Ja uwielbiam tańczyć!

Celtic1002 · 10 marca 2024 o 12:22

Stęskniłam się za Twoimi wpisami. Jak tu zaglądam, to rzecz jasna, czytam. Refleksyjnie się zrobiło.:)

marcysia · 3 kwietnia 2024 o 07:14

Ja też vzytam. Ja też lubię tańczyć, a co do tego kim chciałam zostać w dzieciństwie, to chciałam być nauczycielką.

O tym, czego można się nauczyć w czasie fundacyjnych podróży – Zachwyt pachnie wanilią · 12 maja 2024 o 16:46

[…] prostą drogę z dworca kolejowego na przystanek tramwajowy. Dawid kilka słów napisał o tym tutaj. Nie znaliśmy za bardzo kierunku, potem nie wiedzieliśmy, gdzie dokładnie znajduje się […]

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EltenLink